To prawda, że swojego czasu brałem udział w różnych sesjach zdjęciowych, to było pomiędzy ukończeniem szkoły a pierwszym rokiem studiów. Pod koniec mojej "kariery" wyraziłem się dosyć jasno, że nie chce już brać udziału w żadnej sesji zdjęciowej nawet jakby mieli dla mnie wskrzesić samego Michaela Jacksona. Za każdym razem, kiedy do mnie dzwonili słyszeli zaspane nie. Dlaczego musieli wybierać noc na dzwonienie do mnie? CO z tego, że była dziewiąta rano. Dla mnie to ciągle środek nocy.
Dlaczego, więc zgodziłem się na dzisiejszą sesję zdjęciową? Sam nie wiem, może po prostu myślałem, że dadzą mi spokój, a może dla tego, że nie miałem na dzisiaj konkretnych planów. Czy tak, czy tak, ostatecznie pojechałem. Wiedziałem, że po gotowej sesji cała ekipa zostanie i będzie oblewać kolejną sesję, ale ja nie jestem aż tak towarzyski, lampka wina, a może i nie i już mnie nie ma. Pojechałem.
Od razu po przybyciu na miejsce wzięli mnie go wielkiej, dobrze oświetlone garderoby ze ścianami w lustra i odziali w granatowy garnitur z czerwonym krawatem i zrobili makijaż. Masakra.
Kiedy w końcu skończyli wypuścili mnie ze swojego królestwa, do księstwa numer dwa, czyli czas na zdjęcia. Nie zostałem ostrzeżony, ani nawet poinformowany, że będę pracował z modelką. Tym bardziej zdziwił mnie widok Lei (wybacz, nie wiem jak odmienić twoje imię) w studio. Nie zdamy się dobrze, raczej w ogóle, szybciej z widzenia, nic więcej.
-Ciebie też miło widzieć Lei'a. Mógłbym powiedzieć to samo. Nie spodziewałem się ciebie tutaj.- powiedziałem z lekkim uśmiechem poprawiając źle zapięte mankiety koszuli. - Nie, już któraś z kolei.