━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Nigdy nie lubiłem zostawiać syna samego. Wiedziałem, że to jest dla niego przeżycie nie mając nikogo z kim mógłby się pobawić, czy choćby do kogo się przytulić. Westchnąłem cicho chcąc choć wynieść chłopca ze swojego biura do salonu, kiedy zaskoczył mnie głos dziewczyny. Spojrzałem na nią podnosząc brew w geście zdziwienia i chyba nie tylko mnie zszokowała wręcz postawa dziewczyny. Byłem w ciężkim szoku, że dziewczyna jest taka bezpośrednia w stosunku do mnie i po spojrzeniu dwójki mężczyzn mogłem spokojnie stwierdzić, że ewidentnie bali się mojej reakcji. Czy ja naprawdę jestem aż taki straszny? Przecież ze mną jak z dzieckiem, za rączkę i na plac zabaw z pistoletem. Skinąłem głową przekazując sześciolatka na ręce dziewczyny. - Bądź grzeczny i słuchaj Ayame. - odparłem całując syna w czoło. Na komentarz dziewczyny cicho prychnąłem wykrzywiając usta w czymś na wzór uśmiechu. - Dziękuję. Wrócę najszybciej jak mogę. - rzuciłem i zabierając broń i dwa magazynki wybiegłem za mężczyznami, którzy po krótce opowiedzieli mi o co chodzi.
* * *
Wróciliśmy dopiero późno w nocy kłócąc się, który z moich ludzi zawalił sprawę. Zupełnie zapomniałem, że jest u mnie dziewczyna, bo byłem całkowicie pochłonięty tym co się stało. Dopiero ganiący głos dziewczyny uspokoił nas wszystkich. - Wracajcie do domu i odpocznijcie... Jutro też jest dzień. - odparłem już ze spokojem zdejmując skórzaną kurtkę i rzuciłem ją na fotel, przez co ukazała się moja koszula cała umazana we krwi. Sięgnąłem do szuflady, gdzie trzymałem papierosy i już miałem sięgnąć po paczkę, kiedy zatrzymałem się przypominając słowa syna, gdy prosił żebym już nie palił. Westchnąłem wstając. - Pójdę do niego. - powiedziałem cicho kierując się do pokoju chłopca. Uchyliłem drzwi i oparłem się o framugę patrząc jak sześciolatek spokojnie śpi przytulając swojego ulubionego misia. - Ze wszystkich swoich błędów życiowych, tego nie żałują w ogóle. - powiedziałem niezobowiązująco wiedząc, że kobieta za mną stoi. - Jeśli chcesz, możesz zostać. Jutro mój kierowca odwiezie cię do domu. Sypialnia z łazienkę jest po prawej stronie, na końcu korytarza. - rzuciłem zamykając drzwi do pokoju syna. Wyminąłem dziewczynę i zszedłem na parter do salonu. Stanąłem przed elektrycznym kominkiem i opierając się o jego obudowę, spojrzałem w ogień zastanawiając się nad dzisiejszym dniem i tym co ja do cholery robię ze swoim życiem. Niestety nadchodzi moja godzina, gdzie załamka egzystencjalna jest swoistą normą... Cóż, za godzinę mi przejdzie i będę mógł wrócić do roboty...



━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━