JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

Cześć, nazywam się Andrew Dennis Biersack i skoro tu jesteś to pewnie chciałbyś poznać moją historię. Urodziłem się 26 grudnia 1990 roku w Nowym Jorku i byłem pierwszym, a zarazem jedynym dzieckiem powszechnie znanych, chwalonych i bogatych prawników. Chociaż powinienem raczej powiedzieć prawnika, bo moja matka zmarła oddając mi swoje życie. Ojciec nigdy nie zdołał mi tego wybaczyć, pomimo swoich wielkich starań. Ciągle byłem dla niego, nie synem, a mordercą jego kochanej żony. Prze większość swojego życia wytrzymywałem jego poniżanie, krzyki i wybuchy złości podczas, których potrafił bić mnie do nieprzytomności a nawet ranić nie tylko słowami. Po jakimś czasie wykrzykiwane przez niego w moim kierunku słowa przestały na mnie robić jakiegokolwiek wrażenie. Było to po prostu codzienną rutyną. Wracałem ze szkoły, w której swoją drogą, pomimo wszystkiego radziłem sobie całkiem dobrze, i wysłuchiwałem jego wrzasków jedząc obiad i słuchając muzyki jednym uchem. Przez resztę dnie zazwyczaj siedziałem zamknięty w swoim pokoju i nie mając nic lepszego do roboty, uczyłem się, a kiedy to mi się w końcu znudziło na złość ojcu - śpiewałem. Dzięki zhakowanym przeze mnie kamerom w domu widziałem jak w tedy siada na kanapie w salonie albo przy drzwiach pokoju i słucha moich piosenek, które już w tedy pisałem sam. Sądząc po wyrazie jego twarzy wmówiłem sobie, że mnie w pewien sposób podziwia. Jednak gdy tylko kończyłem śpiewać ta myśl znikała gdy po dosłownie chwili wchodził do środka by mnie uderzyć. Mój talent zbytnio przypominał ten, który posiadała moja matka.

Któregoś razu nie wytrzymałem nie wytrzymałem. Były wakacje, ja już po maturze postanowiłem wybrać uczelnię, na której chciałbym studiować. Standardowo dla siebie nuciłem melodię pod nosem. Ponownie zjawił się w moim pokoju i zaczął bić jak opętany. W tedy po raz pierwszy mu się postawiłem i od tamtej chwili weszło mi to w krew. Ojciec mówił tak, a ja nie, on nie, a ja tak. Przez to rodziły się jeszcze większe kłótnie. Jednak tamta chwila nie dała mi tylko tego, dała mi do zrozumienia, że z nim, nigdy nie będę miał normalnego życia. Podjąłem decyzję, jak się później okaże. Dla mnie opłakaną w skutkach. Uciekłem zabierając jedynie najpotrzebniejsze rzeczy, a z pieniędzy jedynie swoje liche oszczędności. Nie wróciłem już ani na noc, ani na następny dzień. Przez jakiś czas radziłem sobie naprawdę całkiem dobrze, jednak tylko do czasu. Po paru tygodniach "dobrego radzenia sobie" wpadłem w nieodpowiednie towarzystwo. Papierosy, wódka, ragi i dziwki stały się dla mnie chlebem powszednim. Przestałem też liczyć dnie i noce, znacząc jedynie swoje przedramię kolejnym nakłuciem igły. Stoczyłem się na samo dno swojego już i tak nędznego życia. Trwało to wystarczająco długo, żebym mógł spokojnie stwierdzić, że całkowicie się zatraciłem. Jadnak na końcu mojej ciemnej, życiowej drogi pojawiło się niewielkie światełko. 

Kiedy otworzyłem oczy miałem wrażenie, że ciągle jestem na dość realistycznym haju. Ponownie byłem w swoim pokoju, szczelnie przykryty ciepłą kołdrą. Spróbowałem się podnieść, ale powstrzymała mnie silna, męska ręka opierająca się o moje ramie. "Leż synu" usłyszałem ponownie opadając na materac. Nie mogłem uwierzyć własnym uczą. Ojciec pierwszy raz tak mnie nazwał. To nie było złudzenie. Na prawdę byłem w swoim pokoju, a mój ojciec rzeczywiście czuwał przy mnie. Na następny dzień, nie zdołałem się odważyć spojrzeć mu w oczy przez to wszystko co się stało i kim się stałem. Było mi po prostu wstyd, jednak on zdołał mi to wszystko wybaczyć. Moje życie ponownie zmieniło się, jednak nie wróciło do starej normalności. Stałem się wybuchowy, nerwowy, ale też zamknięty w sobie, zaostrzył się też mój charakter. Ojciec mówił, że stałem się też bardziej tajemniczy niż zwykle. Pewnie i tak jest na prawdę. To wszystko stało się pewnie przez odstawienie tego całego syfu w postaci prochów i nie tylko. Chcąc wyrwać się z okowów przeszłości wyjechałem do Miami, tym razem jednak z pomocą ojca. Odpowiednio wcześniej oczywiście wykupił mi duży dom, wręcz willę i uparł się na dobry, sportowy samochód. W końcu wyjechałem. Na miejscu odnalazłem się niebywale szybko, już praktycznie na drugi dzień miałem w telefonie numery do wszystkich najlepszych dilerów w okolicy i działkę prochów w kieszeni. Zapowiadał się całkiem niezły początek końca.
Odmierzyłem dawkę i już byłem gotowy wciągnąć kreskę kiedy nagle powstrzymało mnie sumienie. Siedziałem tak wpatrując się w biały proszek oczekując na nie wiadomo co. W końcu odezwał się mój telefon, którego odebrałem z lekkim opóźnieniem. Zadzwonił ojciec, tak jakby wiedział co właśnie zamierzam zrobić. Po tej rozmowie wyrzuciłem dragi i usunąłem wszystkie numery. Postanowiłem zacząć jeszcze raz. Ostatni. I albo się uda, albo zaserwuję sobie kulkę w łeb.
Starałem się jak mogłem w nowo zdobytej pracy. Nie był to szczyt moich marzeń, ale jak na początek to wystarczyło. Któregoś razu, kiedy wracałem do domu zatrzymałem się na chwilę, żeby przez chwilę móc posłuchać kilku ulicznych grajków. Mieli talent i w tedy wpadłem na pewien pomysł. Kiedy tylko tłum się rozszedł zagadałem ich i w zasadzie od tego zaczęła się nasza wspólna kariera, a ja spełniłem kolejne marzenie, zostanie wokalistą. Najpierw graliśmy na ulicy, później w małych barach a nawet się nie obejrzeliśmy kiedy naszą rockowo-metalową muzykę słuchał cały kraj i zjeżdżał się z różnych jego zakątków, żeby posłuchać nas na żywo, zrobić zdjęcie i dostać autograf. Staliśmy się sławni, a mogłoby się tak nie stać. Gdyby każdy z nas pozostał na prostej drodze narkotyków. Nazywamy się Black Veil Brides i kochamy to co robimy.

 

CIEKAWOSTKI

† Nie obchodzę urodzin, a tym bardziej imienin. †
† Jestem masochistą, a nawet sadystą (w stosunku do siebie). †
† Upodobałem sobie rockową muzykę. †
† Jak to mówią, mam niesamowity głos, korzystam, więc z niego śpiewając w zespole rockowym. †
† Mam dużo samochodów i motorów. †
† Lubię palić papierosy i pić alkohol. †
† Jestem heteroseksualny. †
† W swoim życiu miałem wiele kobiet, ale w żadnej nie byłem zakochany. †
† Moim ulubionym kolorem jest czerń. †
† Ciągle mam ze sobą słuchawki.†
† Nawet w pochmurne dni zdarza mi się chodzić w ciemnych okularach. † 
† Nigdzie nie ruszam się bez jakiejkolwiek broni. †
† Umiem świetnie walczyć różnymi stylami i różnymi broniami. †

 

~ Informacje ogólne ~

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

         

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━