JustPaste.it

Misja zwiadowcza

Cieszyłam się, że idziemy mniejszym oddziałem. Gdy podeszłyśmy do Shepard, Jack oraz Tali, komandor się do nas uśmiechnęła. Trochę mnie to podbudowało, nie spisała nas od razu na straty po tym co się działo w bunkrze. 

- Macie swój sprzęt na statku?- zapytałam ciekawa po czym powiedziałam. 

- Ja oraz Pharah mamy w tamtych gablotach nasze kombinezony bojowe, założenie zajmie nam chwilę, więc myślę, że powinnyśmy iść teraz się nimi zająć. Spotkajmy się ponownie w tej sali konferencyjnej po dobraniu ekwipunku. - uśmiechnęłam się po czym my oraz załoga komandor Shepard się rozdzieliliśmy. Zamyślona podeszłam do gabloty ze zbroją Valkyria. Zdjęłam swoje codzienne ubrania do chodzenia w bunkrze, założyłam kombinezon materiałowy, na który póżniej idą części zbroi. Gdybym nie poprosiła Phary o pomoc, męczyłabym się z tym długo. Pomogła mi zamontować część z klatki piersiowej oraz uważając na skrzydła część grzbietową. Ja jej również pomogłam założyć kombinezon Raptora. Co prawda przez te wszystkie lata, kiedy musiała sama go zakładać, gdyż myślała, że Ana nie żyje, nauczyła się to robić, jednak pewne części ciągle jej sprawiały trudność. 

- Dziękuję. - uśmiechnęła się po czym umiejscowiła swoją wyrzutnię rakiet na plecach. Ja wyjęłam Kaduceusza z haków oraz swój pistolet. Obejrzałam go dokładnie, załadowałam biotyczne naboje. Przyczepiłam go zabezpieczonego do pasa. Byłam prawie gotowa. Pharah była szybsza ode mnie, wzięła moją złotą metalową aureolę i nałożyła mi na głowę.

- Dziękuję. - tym razem to ja podziękowałam i się uśmiechnęłam. Pharah złapała swój hełm, miała go już zakładać, ale byłam szybsza, pocałowałam ją szybko, lekko chichocząc. Uśmiechnęła się szeroko, skradła mi też całusa po czym usłyszałyśmy dość ciężkie kroki nadchodzące do sali konferencyjnej. Pharah założyła hełm i wyszłyśmy naprzeciw sojuszników. 

- Meldujemy gotowość. - zasalutowała Pharah. Uśmiechnęłam się. Jest w swoim żywiole. Grupa zwiadowcza Shepard robiła wrażenie. Zbroje, kilka rodzai broni na plecach oraz paski z (chyba) amunicją, może jakimiś rodzajami granatów i czymś czego nie potrafiłam odgadnąć. Kiwnęliśmy sobie z Shepard głową na zgodę do wyruszenia po czym skierowałyśmy się w stronę wyjścia.

brown_plain_collages_facebook_post.png

Na zewnątrz panowała pochmurna pogoda. Czy nawet to nie może nam sprzyjać? Pole zieleni dzieliło nas od miasta w którym działy się okropne rzeczy. Ruszyłaśmy w miarę szybkim krokiem. Bardzo zastanawiało mnie, jakie kto ma umiejętności i rolę w drużynie, komandor Shepard mówiła, że w drodze ustalimy szczegóły, ale głupio mi było trochę zapytać jako pierwsza. Mimo wszystko, odezwałam się. 

- To jaki mamy plan działania? Znaczy wiem, że nie znacie tego miasta, ale bardziej w tym momencie mam na myśli, kto jaką rolę posiada. Komandor Shepard jest dowódcą, co z resztą? - zapytałam po czym w miarę szybko otrzymałam odpowiedź i zapytanie o nas. 

- Jestem medykiem polowym, za to Fareeha jest wsparciem z powietrza. Potrafię leczyć lub wzmocnić za pomocą promienia z Kaduceusza. Natomiast Pharah preferuje wyrzutnię rakiet oraz pociski odpychające. Obie posiadamy umiejętność lotu, jednak moje skrzydła są o wiele słabsze od Phary silnika. - odpowiedziałam. Ani się obejrzałam, a już dotarłyśmy do pierwszych betonowych i szklanych budynków, tych zawalonych i jeszcze stojących. Ogień nadal trawił co mógł. Usłyszałyśmy hałas. Shepard oparła się o ścianę oraz dając nam znak dłonią wskazała, że mamy być cicho i dołączyć do niej. Niedaleko nas, na ulicy słyszałyśmy strzały i krzyki przerażonych ludzi. 

- Musimy działać szybko, jeśli chcemy uratować tych ludzi. - szepnęła Pharah. Komandor Shepard pokazała jej, by wzbiła się w powietrze i zobaczyła, jak to wygląda. Pharah wcisnęła przycisk na swoim hełmie, włączając tym samym Raptora System, po czym wzbiła się w powietrze za pomocą silników jej kombinezonu. Chciałam lecieć z nią i ją osłaniać, jednak Shepard nie wydała dalej żadnej innej komendy tylko użyła swojego omni-klucza i spoglądała na holofilm przekazywany przez Pharę. Wrogów w tej dzielnicy nie było dużo, dobrze, że przeszłyśmy najpierw w tą pozycję. Będzie to dobre miejsce na zwiad,by dowiedzieć się o szczegółach mocy wrogów. Ale za to rannych w zawalonych budynkach czy też na ulicach było pełno. Zacisnęłam zęby. Miałam nadzieję, że uda nam się ich wszystkich wyleczyć i doprowadzić do bunkra. Po chwili na hologramie mojego kombinezonu pojawił się Morrison. Kazał nam poczekać, aż wróg bardziej się zbliży w naszą stronę i powiadomił nas o tym, że po wykończeniu wszystkich jednostek robotów przyśle statek Tracer do transportu rannych i cywili. Czekać aż wróg się zbliży i w tym samym czasie zabije większość cywilów? Nie będzie wtedy kogo ewakuować! My mogłyśmy się zbliżyć do nich bez narażania życia naszego ani cywili. Shepard słyszała rozkaz Morrisona. Jej twarz wyrażała wyraźne zamyślenie. Po chwili wydała własne rozkazy, natomiast ja rozłączyłam się z intercomu Jacka.