Świat przeciera oczy, patrząc ze zdumieniem na decyzje Trumpa, które rzekomo mają uczynić Amerykę wielką, a tak naprawdę czynią wielką raczej Rosję, same USA zmieniając we własną idiokratyczną karykaturę. Czy jednak powinniśmy być zaskoczeni? Trump w jakiś dziwny sposób zdołał oczarować swoją narcystyczną osobą i machiną medialną Amerykanów, że nie zauważyli, że od 50 lat przyciąga jak magnes miliony dolarów (lub rubli) od Rosjan.
(Tekst w dużej mierze powstał na podstawie rozdziału książki „Trumpolacy”, Adama Sokołowskiego, znanego jako Doniesienia z putinowskiej Polski. Książkę, którą polecamy, bo znajdziecie w niej wiele więcej szczegółów wyjaśniających rzeczy dziejące się w USA i też w Polsce. Wiedzieliście, że Orban od wielu lat współpracuje nie tylko z Putinem, ale i Trumpem oraz amerykańskimi republikanami?)Fred Trump: Król klasy średniej i jego imperium
Jak Donald wylądował w biznesie deweloperskim? Dzięki tatusiowi.Fred Trump był deweloperem z krwi i kości – w latach 20. i 30. zaczął budować domy jednorodzinne i mieszkania dla klasy średniej, głównie w Brooklynie i Queens. Był znany z tego, że potrafił wycisnąć maksymalny zysk z każdego metra kwadratowego – w czasach Wielkiego Kryzysu budował tanie domy na kredyt rządowy, a po wojnie zasłynął z masowej produkcji bloków mieszkalnych, jak Shore Haven czy Beach Haven. Fred był pragmatykiem: żadnych wieżowców, żadnego blichtru – stawiał na solidne, przystępne lokum dla zwykłych ludzi. Sława? Może nie była to sława z Hollywood, ale w Nowym Jorku kojarzono go jako człowieka, który dał dach nad głową tysiącom rodzin – i zarobił na tym grube miliony.

Jego syn marzył o tym, żeby przerosnąć ojca, miał wielkie plany oraz zero skrupułów.
1976: Pierwszy rosyjski kontakt
Donald, świeżo po studiach w Wharton i z doświadczeniem w firmie ojca, wchodzi w swój pierwszy duży deal na Manhattanie – kupuje podupadły Commodore Hotel, by przerobić go na Grand Hyatt. Ale zanim hotel ruszy, Trump robi coś dziwnego: zamawia 200 telewizorów od Joy-Lud Electronics, sklepu na Piątej Alei prowadzonego przez dwóch emigrantów z ZSRR – Semiona Kislina i Tamira Sapira. To nie jest typowy zakup hurtowy – Kislin i Sapir to goście, którzy w latach 90. wyrosną na oligarchów z kontaktami w rosyjskiej mafii, a plotka głosi, że ich sklep mógł być dziuplą KGB. Trump dostaje 30 dni na zapłatę i płaci w ostatniej chwili – niby nic, ale to pierwsza cegiełka w jego rosyjskiej układance. Fred Trump, zajęty swoimi blokami w Queens, raczej nie maczał w tym palców – to Donald sam pierwszy zahacza o radziecki świat.1977: Ivana i czechosłowackie służby wchodzą do gry
Donald żeni się z Ivaną Zelníčkovą, modelką z Czechosłowacji. Ona realizuje swoją bajkę o amerykańskim śnie, a przy okazji ściąga za sobą agentów zza żelaznej kurtyny. Jej ojciec, Miloš, jest konfidentem StB, czechosłowackiej bezpieki, która współpracuje z KGB. StB interesuje się Ivaną, a przez nią Trumpem, szczególnie gdy w latach 80. zaczynają podejrzewać, że ma polityczne ambicje.

Lata 80.: Trump Tower – mafia i luksus pod jednym dachem
W 1983 roku Trump otwiera Trump Tower – 58-piętrowy symbol jego sukcesu na Manhattanie. Budowa to majstersztyk: luksusowe apartamenty, złote windy i sklepy dla elit. Ale szybko okazuje się, że wśród lokatorów są nie tylko bogaci yuppie. David Bogatin, rosyjski mafioso, kupuje pięć mieszkań za gotówkę, piorąc kasę z przekrętu paliwowego „Red Daisy Scam”. Później pojawia się Wiaczesław Iwankow – brutalny gangster z mafii sołncewskiej – który urządza się tam jak u siebie (aresztują go dopiero w 1995 roku). Trump sprzedaje mieszkania, nie pytając za bardzo, skąd płyną dolary – a płyną prosto z rosyjskiego podziemia.
1986–1987: Moskwa wzywa
W 1986 roku Donald spotyka się towarzysko z Jurijem Dubininem, ambasadorem ZSRR. Rozmowa szybko skręca na biznes – Dubinin kusi go wizją luksusowego hotelu naprzeciwko Kremla. Rok później, w 1987, Trump leci do Moskwy z Ivaną, zaproszony przez Goscomintourist, agencję zależną od sowieckich służb. Tam radzieccy towarzysze witają go z otwartymi ramionami, a on wraca oczarowany – nie tylko Moskwą, ale i pomysłem, że może być kimś więcej niż deweloperem. Fred Trump w tym czasie trzyma się swoich bloków w Queens – to Donald sam pcha się w ramiona Sowietów, marząc o wieżowcu z widokiem na Plac Czerwony.
To była klasyczna operacja wpływu KGB: zidentyfikować ambitnego amerykańskiego biznesmena, przygotować go, poświęcając mu uwagę i dając mu możliwości, a następnie nakłonić do działań, które osłabią USA i przyniosą korzyści Moskwie.
Niedługo po powrocie Trump wydaje prawie 100 000 dolarów na całostronicowe reklamy w gazetach, w których krytykował amerykańską politykę zagraniczną i wzywał Stany Zjednoczone do zaprzestania obrony swoich sojuszników – dokładnie to chciał usłyszeć Związek Radziecki:

Lata 90.: Kasyna toną, a Trump z nimi
Po sukcesach na Manhattanie Donald rzucił się na Atlantic City, otwierając kasyna: Trump Plaza (1984), Trump Castle (1985) i flagowy Trump Taj Mahal (1990). Na papierze wyglądało to jak złoty interes – błyszczące neony, hazard i tłumy ludzi szukających szybkiej kasy. Ale w 1991 roku Taj Mahal z hukiem ogłasza bankructwo, a rok później padają Plaza i Castle.Dlaczego? Po pierwsze, Trump przesadził z długami – kasyna były finansowane gigantycznymi pożyczkami, których nie spłacały zyski, bo Atlantic City nie było drugim Vegas. Po drugie, konkurencja – inne kasyna w regionie odbierały mu klientów, a jego obiekty, mimo przepychu, nie miały unikalnej przewagi. Do tego dochodziły złe decyzje: za dużo inwestował w marmury i złote klamki, a za mało w zarządzanie. Eksperci mówią też o recesji na początku lat 90., która przycisnęła turystów i hazardzistów – ale prawda jest taka, że Trump po prostu przeszarżował.
W 1991 roku Fred Trump próbował ratować syna – kupił żetony warte 3,5 miliona dolarów w Taj Mahal i ich nie użył, co było de facto darowizną na podtrzymanie biznesu. Ale nawet to nie wystarczyło – Donald był zadłużony na 3,2 miliarda dolarów, a amerykańskie banki zaczęły zamykać przed nim drzwi.
1996: Moskwa znów kusi
W środku tego chaosu Trump nie traci rezonu – w 1996 roku leci do Moskwy, gdzie spotyka się z merem Jurijem Łużkowem i jego zastępcą Władimirem Riesinem. Cel? Negocjacje budowy wieżowca w stolicy Rosji. To nie jest zwykła podróż biznesowa – Rosja lat 90. to dziki wschód, pełen oligarchów i postsowieckich układów. Trump wraca z pustymi rękami, ale z głową pełną marzeń o Trump Tower z widokiem na Kreml. Fred już tu nie pomaga – odchodzi na drugi plan, zostawiając syna samemu sobie w tych międzynarodowych eskapadach.
1999: Śmierć Freda i nowe otwarcie
W 1999 roku umiera Fred Trump, kończąc erę ojcowskiego wsparcia. Fred zostawia Donaldowi majątek wart setki milionów dolarów, ale to nie wystarczy, by zatkać dziury po kasynach. I wtedy dzieje się coś dziwnego – Trump nagle odzyskuje płynność finansową. Zaczyna kupować posiadłości i pola golfowe za gotówkę, jakby ktoś magicznie odkręcił kurek z kasą. Skąd te pieniądze? Plotki krążą, że to rosyjskie dolary – może od oligarchów, może od szemranych inwestorów. W tym samym roku otwiera Trump World Tower na Manhattanie, a Semion Kislin, ten sam gość od telewizorów z 1976 roku, pośredniczy w sprzedaży mieszkań. Jedna trzecia lokali na najwyższych piętrach trafia do Rosjan lub firm z postsowieckiego bloku. To nie są zwykli lokatorzy – to ludzie z grubymi portfelami i jeszcze grubszymi tajemnicami.
Lata 2000. Bayrock i Trump SoHo – rosyjskie złoto w betonie
Po bankructwach kasyn Trump potrzebował nowego startu, a Bayrock Group okazał się złotym biletem. Tevfik Arif, kazachski oligarcha z przeszłością w radzieckim handlu, i Felix Sater, facet z kryminalnym CV i kontaktami od Brighton Beach po Kreml, wciągają Trumpa w projekt Trump SoHo – 46-piętrowego hotelu-kondominium na Manhattanie. Deal jest prosty: Trump daje nazwisko, Bayrock daje kasę – 18% udziałów ląduje w jego kieszeni bez grosza wkładu. Budowa rusza w 2007 roku, a apartamenty szybko znajdują nabywców – wielu z nich to Rosjanie i firmy z rajów podatkowych, które śmierdzą praniem pieniędzy.Sater, który w 2006 roku oprowadza Donalda Jr. i Ivankę po Moskwie (nawet podobno po Kremlu!), staje się łącznikiem między Trumpem a postsowieckim światem. W 2008 roku Donald Jr. rzuca w wywiadzie: „Widzimy, jak dużo pieniędzy napływa z Rosji”. Trump nie pyta, skąd kasa – cieszy się, że jego marka znów błyszczy, a Bayrock przenosi biuro do Trump Tower, jakby chcieli być bliżej szefa.
2008: Chabad i Lew Lewiew – oligarcha z Putinem w tle
Trump nie ogranicza się do Bayrocka – w maju 2008 roku spotyka się w Nowym Jorku z Lwem Lewiewem, rosyjskim miliarderem od diamentów, który ma błogosławieństwo Putina i kontroluje Federację Gmin Żydowskich Rosji. Łączy ich Chabad-Lubawicz, żydowski ruch religijny z centralą na Brooklynie, który w Rosji jest narzędziem Kremla. Lewiew to nie byle kto – to oligarcha z dostępem do moskiewskich elit, a spotkanie z Trumpem kręci się wokół potencjalnych inwestycji w Rosji. Trump, podatny na pochlebstwa, pewnie widzi w nim kolejnego bogatego kumpla, ale dla Lewiewa to może być coś więcej – kanał wpływu. W tym samym czasie rodzina Trumpa zbliża się do Chabadu: Jared Kushner, przyszły zięć, jest już w ruchu od studiów, a Ivanka zaczyna jeździć na ich wydarzenia. To nie tylko biznes – to sieć towarzyskich powiązań, która sięga od Manhattanu po Kreml.2013: Agałarowowie i Miss Universe w Moskwie – Putin w marzeniach
W czerwcu 2013 roku Trump ląduje w Las Vegas na konkursie Miss USA, gdzie poznaje Arasa i Emina Agałarowów – ojca i syna, azersko-rosyjskich potentatów nieruchomości z moskiewskim Crocus City Hall w portfolio. Chemia pojawia się od razu – Trump chwali Arasa, jego żonę, a nawet Rosję jako „wspaniałe państwo”. Agałarowowie rzucają propozycję: zorganizujmy Miss Universe w Moskwie. Trump zgadza się w sekundę – od lat marzy o biznesie w Rosji, a tu ma szansę zabłysnąć.
W listopadzie 2013 roku konkurs rusza w Crocus City Hall – Eminem śpiewa na scenie, Trump bryluje wśród oligarchów, a w wywiadzie dla MSNBC rzuca, że „ma relację z Putinem” i że Putin robi „błyskotliwą robotę”. Putin nie przychodzi, ale Trump i tak pisze do niego list (czy dotarł, nie wiadomo), a po imprezie ląduje na ekskluzywnym obiedzie z Agałarowem i Germanem Griefem, prezesem Sbierbanku – banku Kremla. Tam otaczają go oligarchowie i „czołowi ludzie rządu”.
Trump ćwierka na Twitterze, że „nauczył się tam mnóstwa rzeczy” – tylko czego dokładnie?
2014–2015: Ivanka, Kushner i moskiewskie nici
Relacje towarzyskie idą dalej – w lutym 2014 roku Ivanka Trump leci do Moskwy na zaproszenie Daszy Żukowej, żony Romana Abramowicza, kolejnego oligarchy z kręgu Putina.
Ivanka wrzuca fotkę na Instagram, dziękując za „niesamowite cztery dni” – to czas tuż przed aneksją Krymu, gdy Rosja gra na całego. Żukowa i Ivanka stają się kumpelkami – Dasza pojawia się nawet na inauguracji Trumpa w 2017 roku. Równolegle Jared Kushner, już jako mąż Ivanki, robi interesy: w 2015 roku kupuje od Lewiewa kilka pięter w budynku dawnego „New York Timesa” za 295 milionów dolarów. Chabad wciąż jest w tle – Kushnerowie jeżdżą na grób rabina Schneersona, a Felix Sater dostaje od ruchu tytuł „człowieka roku” w 2014 roku. To nie tylko biznes – to rodzinna sieć, która oplata Trumpa coraz ciaśniej.
2015: Trump Tower w Moskwie – marzenie nabiera kształtów
W czerwcu 2015 roku Trump ogłasza start w wyborach, ale równolegle Felix Sater i Michael Cohen, jego osobisty prawnik, pracują nad Trump Tower w Moskwie. Sater pisze do Cohena: „Zaangażuję Putina, a Donald wygra wybory”. Plan zakłada finansowanie z rosyjskiego banku VTB, objętego sankcjami. Trump podpisuje list intencyjny – to już nie tylko towarzyskie pogaduszki, ale konkretny projekt z Kremlem w tle. Cohen dzwoni na Kreml w styczniu 2016 roku, a Trump jest na bieżąco informowany. Projekt pada latem 2016 roku, ale pokazuje, jak blisko Trump był od wbicia łopaty w rosyjską ziemię – i jak bardzo Rosjanie chcieli go wciągnąć.2016: Donald Trump wchodzi na tron, korzystając z rosyjskiej drabiny
9 czerwca 2016 roku w Trump Tower robi się gorąco. Donald Jr., Jared Kushner i Paul Manafort spotykają się z Natalią Weselnicką, rosyjską prawniczką z koneksjami na Kremlu, oraz innymi typami spod znaku czerwonej gwiazdy. Oferta? „Oficjalne dokumenty i informacje”, które mogą pogrążyć Hillary Clinton – prosto od rosyjskiego rządu. Don Jr. odpowiada w 17 minut: „Jeśli to jest to, co mówisz, to kocham to”. Żadnych moralnych dylematów, żadnego wahania – sztab Trumpa jest gotów brać, co dają. To nie przypadek – to kulminacja dekad flirtu z Rosjanami.W tym samym czasie rosyjskie grupy hakerskie – Cozy Bear i Fancy Bear, powiązane z GRU – włamują się na serwery Demokratów. Wykradają tysiące maili, które potem trafiają do WikiLeaks. Portal publikuje je partiami, siejąc chaos w kampanii Clinton – od drobnych plotek po wewnętrzne spory partii. Paul Manafort, szef kampanii Trumpa, wynosi ze sztabu dane i przekazuje je Konstantinowi Kilimnikowi, gościowi z rosyjskich służb. Ale to nie wszystko – śledztwa pokażą później, że Rosja poszła na całość: fabryki trolli w Petersburgu zalewały media społecznościowe fake newsami, boty pompowały pro-Trumpowe hasła, a nawet próbowano majstrować przy systemach wyborczych w kilku stanach. Raport Muellera i ODNI potwierdzą: Putin osobiście wydał rozkaz, żeby pomóc Trumpowi.
Skandal z ingerencją w wybory szybko staje się tematem numer jeden – raporty służb i śledztwo Muellera ujawnią, że Rosjanie nie tylko pomogli, ale zrobili to z premedytacją, widząc w Trumpie lepszy wybór niż „znienawidzona” Hillary. Trump oczywiście zaprzecza: „Nie znam Putina, nie mam z tym nic wspólnego” – ale fakty mówią co innego.
Listopad 2016: Trump wygrywa
W Moskwie świętują jak na Nowy Rok – deputowany Wiaczesław Nikonow ogłasza w Dumie: „Trump wygrał, gratuluję wam wszystkim!”. Margarita Simonian z Russia Today chce jeździć po stolicy z amerykańską flagą w oknie.2017: Kongres klepie sankcje, Trump się ociąga
W lipcu 2017 roku amerykański Kongres, wkurzony na Rosjan za ingerencję w wyborach, uchwalił Countering America’s Adversaries Through Sanctions Act – ustawę, która nakładała sankcje na Rosję, Iran i Koreę Północną. Wynik głosowania? 419 do 3 w Izbie i 98 do 2 w Senacie – miazga. Trump podpisał ustawę, ale z takim entuzjazmem, jakby ktoś kazał mu zjeść zgniłe jabłko.W dokumencie był zapis, który pozwalał Sekretarzowi Stanu ukarać firmy pracujące przy Nord Stream 2 – gazociągu z Rosji do Niemiec, który dla Putina był jak złote dziecko. Problem? Sekretarzem Stanu był wtedy Rex Tillerson, były szef ExxonMobil i kumpel Putina, odznaczony w 2013 roku Orderem Przyjaźni. Tillerson sprytnie ogłosił, że sankcji nie można nakładać na projekty już rozpoczęte – Nord Stream 2 dostał więc immunitet. Trump na wiecach przedwyborczych krytykował gazociąg, ale jego administracja milczała, jakby zapomniała, że Rosjanie układają rury na potęgę.
2017–2020: Spotkania z Putinem i ciepłe słowa
Relacje Trumpa z Putinem to osobny serial. W lipcu 2017 roku, na szczycie G20 w Hamburgu, Trump spotyka się z carem Kremla i wychodzi z rozmowy z tekstem: „Putin mówi, że nie ingerował w wybory, i ja mu wierzę”. Rok później, w 2018 roku, w Helsinkach, Trump staje obok Putina i jak uczniak przy tablicy wygłasza, że „nie widzi powodu, dla którego Rosja miałaby mieszać w wyborach”. Tymczasem CIA, FBI i reszta amerykańskich służb krzyczą unisono, że Rosjanie hakowali, trollowali i robili, co chcieli.Trump woli jednak wierzyć Putinowi na słowo – to nie jest obraz „antyrosyjskiego prezydenta”, tylko faceta, który albo nie ogarnia gry, albo ma inne priorytety.

Jednocześnie w czasie całej prezydentury skarży się regularnie, że NATO to marnotrawstwo zasobów USA i otwarcie grozi wycofaniem się, osłabiając sojusz i dodając otuchy Putinowi.
2018–2019: A Nord Stream 2 ciągle rośnie
W 2018 roku Tillersona zastąpił Mike Pompeo – facet, który miał być jastrzębiem wobec Rosji. Tyle że sankcje na Nord Stream 2 wciąż były w sferze fikcji. Administracja Trumpa zwlekała, a gazociąg osiągnął 80% gotowości. Trump rzucał hasła o „zatrzymaniu” projektu, ale Rosjanie spokojnie układali rury na dnie Bałtyku, jakby mieli zielone światło. W grudniu 2019 roku Kongres, widząc tę bezczynność, dorzucił do ustawy o obronie narodowej zapis o sankcjach na statki budujące gazociąg. Szwajcarska firma Allseas się wycofała, ale Rosjanie rzucili na plac boju własne jednostki. Gazociąg był już niemal gotowy, a sankcje przypominały rzut kapciem w odjeżdżający pociąg. Niemcy z kolei wymyślili sprytny myk – pseudo-ekologiczną fundację, która miała obejść restrykcje. Gra toczyła się dalej.2019: Ukraina w potrzasku i impeachment Trumpa
W 2019 roku Donald Trump znalazł się w centrum skandalu, który niemal doprowadził do jego impeachmentu. To dłuższa historia, ale warta przytoczenia, bo chyba wtedy właśnie Trump przestał lubić Zełeńskiego.
Wyobraź sobie, że twój tata jest wiceprezydentem USA, a ty nagle dostajesz robotę wartą dziesiątki tysięcy dolarów miesięcznie w ukraińskiej firmie energetycznej. Brzmi dziwnie? Hunter Biden zrobił właśnie coś takiego, dołączając w 2014 roku do zarządu Burismy, spółki kierowanej przez Mykołę Złoczewskiego, polityka z bagażem antykorupcyjnych śledztw na karku. Nic dziwnego, że Trump i spółka rzucili się na temat jak rekiny na świeże mięso. Konflikt interesów? Być może. Choć dowodów na to, że tata-Biden cokolwiek kombinował, żeby pomóc synowi, nie znaleziono.
W 2019 Trump, czując oddech Bidena na karku przed wyborami, postanowił „załatwić” rywala na odległość. Zadzwonił więc do nowego prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, sugerując, że przydałoby się śledztwo w sprawie Huntera Bidena. W tle: 400 milionów dolarów amerykańskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy, dziwnym trafem zawieszonej chwilę przed rozmową. Trump nie powiedział wprost, że to deal „coś za coś”, ale wszyscy wiedzieli, o co chodzi.
Tajny telefon Trumpa wypłynął dzięki sygnaliście, udostępniono transkrypcję rozmowy, w Waszyngtonie rozpętała się burza – opanowany przez Demokratów Kongres uruchomił procedurę impeachmentu. Demokraci oskarżyli prezydenta o nadużycie władzy i próbę szantażu Ukrainy, ale finalnie Senat, gdzie większość mieli Republikanie, oczyścił Trumpa z zarzutów. Cała akcja impeachmentowa okazała się niewypałem, choć wizerunkowo Trump oberwał.
A Zełenski? Starał się lawirować, by nie wpaść pod koła amerykańskiej politycznej bijatyki. Oficjalnie mówił, że żadnego szantażu nie było, ale Ukraina desperacko potrzebowała wsparcia USA w starciu z Rosją, więc grał ostrożnie. Pomoc ostatecznie dotarła, ale niesmak pozostał.
2020: Koniec pierwszej kadencji Trumpa
Dopiero latem 2020 roku, u schyłku kadencji Trumpa, Pompeo cofnął instrukcję Tillersona i nałożył sankcje na Nord Stream 2. Tyle że projekt był już w 94% gotowy – Rosjanie dokończyli go sami, a Trump pakował walizki w Białym Domu. Joe Biden, który przejął władzę w 2021 roku, wycofał sankcje, żeby dogadać się z Niemcami, ale gazociąg i tak był na finiszu. Fani Trumpa lubią powtarzać, że to on „zatrzymał Nord Stream 2”, ale prawda jest inna: przez większość jego prezydentury projekt miał się świetnie, a sankcje były jak papierowy tygrys – groźne tylko na pokaz.