▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬────────── ⠀⠀ ⠀✦ ⠀⠀ ⠀──────────▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Space
Galaxy: Milky Way
Starship model: V-x^ ' Black Crypto
Starship name: Typhoon
Co-ordinates: 000x-11||vx1011^
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Kosmiczna próżnia była miejscem, w którym śmierć bezkarnie igrała z każdą namiastką życia. Z nieodgadnioną zachłannością i chęcią zduszenia wszelkiego istnienia, przedzierała się pomiędzy czasem i przestrzenią, pozostając całkowicie nietykalną oraz niezależną od przedwiecznych sił, trzymających w ryzach jej cele. Kolosalna przewaga nieustannie wzrastała, pogrążając doszczętnie śmiertelną pożywkę, otoczoną zewsząd pustkowiem międzygwiezdnej ciemności.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Statek sunął wraz z wiązką promieniowania wysyłanego przez pobliski Pulsar. Wykorzystywał mordercze pasmo chaotycznie uderzających cząstek, jako niesamowite przyspieszenie i coś w rodzaju widmowego tarana, który pozwalał zachować całkowitą płynność lotu. Był jak duch, nadmaterialna postać, która potrafiła przejść przez namacalne obiekty, prześlizgując się między ich cząstkami, a przy tym nie zostawiając po sobie żadnego śladu, jakiejkolwiek wcześniejszej ingerencji, manifestacji obecności.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Prędkość uzyskiwana przez napęd, wciąż wzrastała, aż osiągnęła punkt Ω — najwyższy dotąd znany odczyt, podczas którego tylko najrzadsze i najwytrzymalsze odmiany stopu metali nie ustępowały rozdzierającemu naporowi materii. Takie wyjątkowo odporne, wręcz niezniszczalne obiekty wyławiano z rubieży galaktyki, miejsc, od których nikt o zdrowych zmysłach się nie zapuszczał. Wspaniałe twory, inaczej zwane Corruptami, były w stanie przetrwać i nie zapaść się w nicości, pod wpływem skrajnych warunków. Statek scalał się z promieniowaniem, przybierając jego wszelkie własności, dzięki czemu materiały, z których był zbudowany, stawały się na kilka sekund niewidzialną wiązką — całkowicie zmieniały swoje właściwości na poziomie kwantowym, a przy odpowiedniej wytrzymałości mogły przejść ten proces, a następnie wrócić do swojej poprzedniej formy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀O ile powłoka okrętu międzygwiezdnego była względnie przygotowana i odporna, tak będący wewnątrz pasażerowie, wciąż pozostawali narażeni. Częstotliwość takich transformacji oraz wystawienie na tak gwałtowne bombardowanie cząstkami, mogły powodować deformacje atomowych, reaktywnych powłok podróżujących w ten sposób istot, a w konsekwencji prowadzić do powolnego i bolesnego rozpadu ciał. Jednak we Wszechświecie nie brakowało niewzruszonych wobec tego typu złowrogich skutków ubocznych.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Główna komora; w której znajdowała się konsola sterownicza oraz systemy aparatury wspomagającej lot; zatrzęsła się w wyniku chwilowych turbulencji. Gamora zajęła miejsce w pojedynczym, trójkątnym fotelu; najprawdopodobniej przeznaczonym dla pilota. Tor dosyć szybko się ustabilizował, co prawda odczyty zarejestrowały podwyższone ciśnienie w kapsułach, jednak nie było to nic nadzwyczajnego. Wystarczyła jedna, prosta komenda, a niczym na brzmienie uniwersalnego hasła, system rozpoczął procedurę obniżania i normowania wyznaczonych parametrów. Kiedy wszystko zostało dokładnie sprawdzone, a poszczególne moduły zdawały się choć trochę przywyknąć do skrajnych warunków, Zabójczyni sięgnęła ku prawemu przedramieniu. Smukłe palce lewej dłoni delikatnie objęły ochraniacz z qwefybenu — unikatowej substancji, jednej z najwytrzymalszych we Wszechświecie i jednocześnie doskonale dostosowującej się do otoczenia, w którego pobliżu się znajdowała. Fenomenalnie imitowała strukturę skóry Wojowniczki, dzięki czemu praktycznie pozostawała niewykrywalna.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pojedyncze włókna niemalże niezniszczalnej materii zadrgały kilkakrotnie pod wpływem dotyku, a następnie zaczęły się wić, poruszając coraz szybciej i gwałtowniej, aż w końcu rozeszły się w dwóch, przeciwnych kierunkach, ukazując długie nacięcie. Biegło przez środek wewnętrznej strony przedramienia, a białawo — zielonkawa barwa mogła świadczyć o tym, że blizna była dość stara. Zen-Whoberianka chwyciła za niewielkie narzędzie przypominające skalpel, a potem szybkim i silnym ruchem, przeciągnęła ostrą krawędzią po skórze. Tkanki nie stawiały nawet minimalnego oporu, natychmiast się rozstąpiły, posłusznie odsłaniając wnętrze, które wcześniej chronił qwefyben. Niewtajemniczony obserwator spodziewałby się naturalnych następstw owego działania, jednak w tym wypadku ani silny ból, ani rozlew krwi nie miały racji bytu. Mało tego, córka Thanosa jeszcze bardziej poszerzyła wyrwę w skórze, absolutnie nie postrzegając tej praktyki jako czegoś w rodzaju wyjątkowo abstrakcyjnej anomalii.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Swobodnie sięgnęła do wnętrza. W środku znajdował się kulisty, srebrzysty obiekt. Był niewiele większy od połowy małego palca u jej dłoni. Gamora ostrożnie wyciągnęła tajemniczy przedmiot, który nagle pokrył się niebieskimi, lśniącymi znakami. Wystrzelił ku górnej części sklepienia komory, a następnie zawisł w powietrzu na wysokości jej ramion.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Podłącz się pod główne systemy i przeprowadź symulację przy użyciu napędu z antymaterii. Wynik wyraź w procentowym prawdopodobieństwie.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Sfera od razu zabrała się do realizacji wyznaczonych poleceń. Przeszyła wyświetlany, lewitujący obraz konsoli, wszczepiając się we wszystkie, dostępne dane. Zapory z zabezpieczeniami pozostawały w uśpieniu, kompletnie nie reagując na wszelkie ingerencje nowego elementu. Srebrzysta kula skrupulatnie nadpisywała każdą sekwencję, byleby nie zdradzić swojej obecności. Jak dotąd cieszyła się stuprocentową skutecznością, dlatego Zielonoskóra nie nadzorowała jej działań. Zamiast tego, w czasie oczekiwania na wynik symulacji, zajęła się zupełnie czymś innym. Przeglądała ostatni raport, który nadesłał jej informator. Zawierał uzupełnione plany Niszczyciela, którym przemieszczał się jej kolejny cel, a także współrzędne ostatniego, zarejestrowanego położenia. Samozwańczy następca Thanosa ukrywał się w układzie podwójnym, dwudziestego piątego kwartylu, na skraju najdłuższego ramienia galaktyki Drogi Mlecznej. Statek zatrzymał się w pobliżu gazowego olbrzyma Brapus 7LY8, orbitując wokół trzydziestego księżyca Chade B8N, na którym znajdowała się jedna z największych kuźni, wytwarzających najdoskonalsze rodzaje broni. Fanatyk idei Tytana nie bez powodu wybrał właśnie tamto miejsce. Ewidentnie szykował się do najazdu na kolejną planetę. Chciał zgładzić następną inteligentną rasę, by sięgnąć po miano galaktycznego Władcy, a ponadto to właśnie na Chade B8N został ukryty bliźniaczy Miecz Obosieczny — drugi i obecnie jedyny egzemplarz oręża, którym niegdyś władał Thanos. Jeśli ktoś aspirował do tego, by stać się w pełni podrobioną wersją szalonego Tytana, to w całym Wszechświecie nie było lepszej okazji.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Symulacja zakończona.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Tuż przed Wojowniczką wyświetlił się migający komunikat, który został wyczytany przez beznamiętny, pozbawiony emocji głos, najprawdopodobniej pochodzący ze sfery.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Połączenie energii promieniowania Pulsara z napędem zasilanym antymaterią — możliwe. Ostrzeżenie! Wysoka szkodliwość skutków ubocznych! Stuprocentowe narażenie na oddziaływanie reakcji łańcuchowej, powstałej w procesie całkowitej anihilacji cząstek oraz antycząstek. Wysokie ryzyko degradacji części składowej DNA. Prawdopodobieństwo przetrwania statku oraz pasażerów wynosi 5%. Wynik szacowany z dokładnością do 0,000000000000000000000000000000000000001.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Gamora doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że obecnie nie dysponowała wystarczającymi pokładami czasu, aby wybrać znacznie bezpieczniejszą opcję. Groźba wystąpienia skrajnego ryzyka była obowiązkowa, wręcz niezbędna, jeśli chciała dopaść naśladowcę poległego, przybranego ojca. Cel mógł w każdej chwili zniknąć, wymknąć się, nagle opuścić miejsce postoju czy udać się w nieznane. W kosmicznej nieskończoności znalezienie tego, czego się szukało, zawsze graniczyło z cudem i nierzadko wymagało niebywałego szczęścia, obrzydliwie fartownego przypadku lub wielu opłacalnych znajomości. Na informatorze nie mogła już polegać. Został wykryty i wysadził się w powietrze, kilka sekund po wysłaniu ostatnich plików, dlatego dobitnie jasny stał się fakt, iż jeśli nie zjawi się w ciągu kilku minut w pobliżu Brapus 7LY8, to jej cel przepadnie, a wraz z nim cywilizacje, które znajdą się na pierwszej linii ognia. Musiała postawić wszystko na śmiercionośną hybrydę napędów. To było jedyne wyjście. Okoliczności, w których się znalazła nie specjalnie oddziaływały na jej korzyść, lecz to nie oznaczało, że nie było sposobu, aby jej szanse się nieco zwiększyły.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Zen-Whoberianka wykonała kilka zamaszystych ruchów nadgarstkiem, kreśląc w powietrzu parę komend, które po chwili pojawiły się na holograficznym ekranie. Mechanizmy sprawujące kontrole nad wyposażeniem okrętu międzygwiezdnego zainicjowały odpowiednie schematy, a następnie wyświetliły obraz przedstawiający siedmiocentymetrowe fiolki.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Przeformułuj strukturę ogniw do poziomu -245, a następnie pokryj nimi wszystkie zewnętrzne części, zespoły i podzespoły statku. Stwórz coś w rodzaju tarczy dla Typhoona.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Kulisty przedmiot od razu zainicjował niezbędne procedury. Proces nie był skomplikowany oraz nie wymagał tego, by poprzedzać jego przebieg symulacjami. Z tego względu okres oczekiwania, aż realizacja dobiegnie końca, był stosunkowo krótki.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Zakończono modyfikację ogniw. Rozprowadzono oraz pokryto w stu procentach.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Oszacuj obecne prawdopodobieństwo przetrwania.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Prawdopodobieństwo przetrwania statku oraz pasażerów wynosi 20%.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Wystarczy. —————Zielona zdawała się jakby odetchnąć z ulgą. —————Zaktualizuj przebieg symulacji wzbogacając ją o czynnik modyfikacji ogniw.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Symulacja zaktualizowana.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Rozpocznij procedurę 1090xv'1 z uwzględnieniem zaktualizowanej symulacji.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Ostrzeżenie! Wysokie prawdopodobieństwo zniszczenia statku oraz śmierci pasażerów. Zalecam przerwanie procedury 1090xv'1 lub usunięcie z niej danych zaktualizowanej symulacji. Czy anulować proces?~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie. Kontynuuj.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Ostrzeżenie! Konieczne jest przeprowadzenie dodatkowej autoryzacji.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Córka Thanosa nie zawahała się ani przez chwilę. Jej determinacja rosła z każdym wypowiedzianym słowem. Albo ulegnie zniszczeniu, albo przetrwa i dokończy to, co zaczęła.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Dodatkowa autoryzacja zakończona. Rozpoczynam procedurę 1090xv'1. Napęd z użyciem antymaterii zostanie uruchomiony za 5 sekund. Rozpoczynam odliczanie: 5... 4...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Oczyści Wszechświat z wszelkich istnień, które dążą do całkowitej dyktatury.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~3...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Wyzwoli podległych, ochroni słabych, zniszczy zuchwałych, despotycznych tyranów. Zgładzi każdego, kto będzie próbował podążać drogą jej przybranego ojca.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~2...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Dokona tego albo zginie próbując.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~1...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Nie ma niczego pomiędzy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Napęd uruchomiony.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Sekundy nieskazitelnej ciszy otuliły wszystko wokół próżniową izolacją, podsycając gwałtowność zjawiska, które pojawiło się jako nieuniknione następstwo brawurowych działań Zabójczyni. Zaledwie w przeciągu jednego mrugnięcia czas zatrzymał się wbrew własnej potędze, a następnie szarpnął i zerwał się gwałtownie, manifestując dalszy bieg jako swoiste zakłócenia przestrzenne. Cząsteczki i atomy; z których zbudowane były wszystkie obiekty we Wszechświecie; zaczęły chaotycznie drgać, tworząc faliste łuny zapadających się kolejno obszarów materii. Ciemnowłosa poczuła ogromny ból. Z trudem zdołała na tyle mocno zacisnąć zęby, by jakoś go przetrzymać. Nigdy wcześniej nie doświadczyła aż takiego cierpienia. Tortury, wszystkie rany, które odniosła w czasie walk, modyfikacje czy wszczepianie udoskonaleń do ciała — nic nie było w stanie równać się z tym, co teraz przeżywała. Jej ciało skwierczało w agonalnych konwulsjach. Powietrze odkształcało się i wyginało co rusz w innym kierunku, wyposażenie międzygwiezdnego okrętu dosłownie przestało istnieć, a na jego miejscu pojawiło się mnóstwo różnorakich, lewitujących bąbli wypełnionych gęstą, metaliczną cieczą, kotłującą się wewnątrz, jak gdyby miała za chwilę eksplodować. Statek kurczył się do wręcz molekularnych rozmiarów, a następnie powiększał, dopóki nie osiągnął rekordowej amplitudy. Ciemność kosmosu ustąpiła miejsca wirującej spirali różnokolorowych, świetlistych wiązek energetycznych. Niektóre z nich pulsowały jednostajnie, tworząc zmyślne układy, a część rozbiegała się we wszystkich możliwych kierunkach — czasami nieoczekiwanie zawracając, mknąc w nieznane lub rozbijając na miliardy mniejszych rozgałęzień. Paradoksalne zdarzenia bombardowały wszelkie obiekty, które odważyły się podróżować z tak niebywałą prędkością, powodującą zaginanie, deformowanie przestrzeni.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Funkcje życiowe Gamory ustały, ale z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu, śmierć wcale nie zbliżała się w jej kierunku. Działo się zupełnie odwrotnie — miała wrażenie, że przez organizm przechodzi niewyobrażalna siła, energia wzmacniająca każdą komórkę, tkankę, organ czy układ narządów. Świadomość zdawała się opuszczać fizyczną powłokę, oddzieliła się od niej i wzniosła wysoko, ponad wyobrażalną strefę egzystencji. Mimo to, nadal istniała, tyle że na całkiem innym poziomie molekularnym.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Miliardowe ułamki sekund dłużyły się, jak gdyby ich upływ miał oznaczać wieczność. Zdeformowana, zakrzywiona struktura czasu zakłócała prawidłowe pojmowanie rzeczywistości. W rzeczywistości statek zniknął w przeciągu niecałej nanosekundy, natychmiast pojawiając się w wyznaczonym celu, zupełnie tak, jakby miało się do czynienia z ulepszoną, bardziej zaawansowaną teleportacją. W całym Wszechświecie nie było na tyle doskonałego obserwatora, aby jego bystre spojrzenie mogło zarejestrować taki skok czasoprzestrzenny. Jakakolwiek znana dotąd jednostka prędkości, definitywnie nie równała się z szybkością przekraczającą wszelką wykrywalność.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Migoczące, rozbiegane impulsy rozżarzonych świateł oraz wiązek energetycznych w końcu ustały, a głośny huk poprzedził gwałtowne konwulsje powłok okrętu. Lśniący, promienisty chaos został stopniowo wyparty przez gęste obłoki mrocznego, niezmiennego od początków istnienia wystroju międzygwiezdnej przestrzeni. Wszystko ponownie przyjęło dawny kształt, jednak wpływ rozszczepienia materii pozostawił za sobą kaskadę rozległych spustoszeń. Złożone, zepto-nano układy pochłonęła fala zwarć i błędów, których wzmożona aktywność powodowała nieodwracalne zniszczenia. Zmechanizowane elementy pokładu stanęły w bladoniebieskich płomieniach, trawiących bezlitośnie każdy zakamarek technologicznego fenomenu. Obrazy wyświetlane przez konsole zniknęły, podsycając posępną pożogę komór statku. Metalowe sklepienie popękało w kilku miejscach, a z wnętrza głębokich szczelin wydobywały się głośne syknięcia, wydostającej się na zewnątrz energii, której przepływ został brutalnie przerwany. Iskry wystrzeliwały agresywnie z uszkodzonych struktur, a potłuczone zbiorniki, w których były przechowywane ogniwa, skaziły powietrze. Gamora zaczynała się dusić. Siarkowodór oraz gama innych, śmiercionośnych związków wydostała się z oparów wyciekających ogniw i spowodowała poważne podrażnienia dróg oddechowych. Nawet niezwykle wytrzymały i odporny organizm nie był w stanie poprawnie funkcjonować po dłuższym kontakcie z toksyczną dawką. Wojowniczka musiała jak najszybciej dostać się do aparatury wspomagającej oddychanie. Na szczęście okręt zawsze był wyposażony w kilka kompletów, a stopień zniszczeń nie wpływał na ich działanie. Jeden precyzyjny zastrzyk wystarczył, aby wstrzyknięty chip wniknął do organizmu i zapewnił odpowiednią filtracje przez co najmniej 3 godziny. Owy wariant był względnie zadowalający, zważywszy na dosyć skąpe pokłady czasu, którymi przyszło jej dysponować. Żaden system nie odpowiadał, jedynie sfera wyglądała na nietkniętą, jednak w obecnych warunkach, nawet ona nie była w stanie uruchomić zasilania i zmusić napęd do ponownej współpracy. Gazowy olbrzym, Brapus 7LY8 pochwycił statek monstrualnymi siłami przyciągania. Grawitacyjne fale wprawiły w mimowolny ruch doszczętnie spustoszone powłoki. Okręt strawiony przez liczne zniekształcenia, sunął w kierunku zagłady, niewzruszonych, bezkompromisowych sił natury, które zamierzały go rozszarpać.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Oszacuj poziom zniszczeń. Przedstaw dokładny raport.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Poziom zniszczeń: 100%. Sprawne systemy: 0%. Aparatury wspomagania życia: stan krytyczny. Napęd alfa: stan krytyczny, niesprawny. Napęd beta: stan krytyczny, niesprawny. Napęd gamma: stan krytyczny, niesprawny. Układ wspomagania lotu: stan krytyczny. Aparatura chłodzenia rdzenia: stan krytyczny. Ostrzeżenie! Wysokie ryzyko stopienia rdzenia! Aparatura izolacji promieniowania pierwotnego i wtórnego: stan krytyczny. Magazynowanie Chromodynamicznych produktów kwarkowych: brak odczytów. Akcelerator fuzji cząsteczkowych: brak odpowiedzi. Szczelność liminamentów: 37%. Rdzenie numi...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Co z kapsułami międzyorbitalnymi? —————Zielonoskóra westchnęła z wyraźnie wyczuwalnym zrezygnowaniem. —————Są sprawne?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Kapsuły międzyorbitalne: brak odpowiedzi, szacowany poziom zniszczeń: 100%.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Jedyna możliwość przeprowadzenia sprawnej ewakuacji przepadła razem z szansą na odnalezienie Niszczyciela oraz celu, który dosłownie wymknął się jej sprzed nosa. Była tak blisko, niemalże czuła jak ostrze miecza tnie skórę plugawego, galaktycznego szaleńca. Pragnęła zdusić kolejnego fanatyka, wyrwać mu wszystkie organy, a następnie po kolei gnieść je w dłoni, oczekując aż reszta Wszechświata, potraktuje jej łowy jak solidne ostrzeżenie; głównie adresowane do tych istnień, które z powodu niebywałej głupoty zapragną podążyć podobną drogą. Była widmem samej siebie, upiorem dopuszczającym się wielu strasznych i złych czynów. Nic się nie zmieniło, nawet jeśli tym razem pod gęstymi warstwami zła, kryły się pobudki wyższego dobra. Wybijanie teraźniejszych wzorów jej przybranego ojca, sprawiało, iż mogła w ten sposób ocalić wiele istnień, lecz pod powłoką szlachetnej pobudki kryło się coś jeszcze — posępna iskra ogromnej rządzy dokonania zemsty na tych, którzy kiedykolwiek zmanipulowali, wręcz zmusili ją, by kroczyła tą samą ścieżką. Nie zależało jej na zbawieniu. Wieczne potępienie wcale nie wydawało się tak niekomfortowe, a przynajmniej na tyle znośne, aby móc śmiało witać w jego towarzystwie kolejne lata istnienia. Mimo tak wielkiej pewności w swych poczynaniach, samotna pasażerka powoli sunącego ku zagładzie wraku, odczuła w pewnym stopniu coś na podobieństwo porażki.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Spóźniłam się... —————Szept nasączony goryczą rozproszył się w głuchej ciszy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Nieustannie zapętlające się szmery i pohukiwania były efektem wywołanym polem grawitacyjnym, które z upływem każdej, kolejnej chwili stawało się coraz silniejsze i miażdżyło poniszczony, zewnętrzny kadłub. Gazowy olbrzym nie przyjmował upominków, zamiast tego rozrywał je, zanim zdążyły, choć w minimalnym stopniu zakłócić jego spokój.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Córka Thanosa przysunęła się do przezroczystej, popękanej osłony. Różnokształtna pajęczyna nadszarpniętej konstrukcji otoczyła jej mętne, przygaszone odbicie. Pustka wiła się w głębi oczu, sprawiając, że spojrzenie emanowało dobitnym brakiem jakichkolwiek emocji. Nie odczuwała smutku czy złości, jedynie wykazywała zrozumienie, świadomość konsekwencji, z jakimi wiązało się dalsze życie naśladowcy Szalonego Tytana. Śmierć zbierze obfite żniwa, a kosmos pomimo tego zostanie wciąż taki sam. Nikt nie odnajdzie w nim wrażenia, że cokolwiek się zmieniło. Będzie nadal istniał i niszczał sobie w przypisanym ku temu tempie. Nieprzerwanie od miliardów lat...
✧⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀✦⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀✧ ⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀ ✦⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ✧
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Bieg czasu stał się zbędnym wypełnieniem myśli. Wpatrzona w głąb czarnej otchłani, Gamora kontemplowała nad możliwymi scenariuszami kresu istnienia w tej rzeczywistości. Nieśmiała myśl przeszyła jej umysł i nastroszyła pragnieniem odrodzenia w miejscu funkcjonującym na zupełnie odmiennych zasadach.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Dotychczasowe życie i tak zostanie kiedyś wymazane. Wybory i działania każdej istoty przepadną, przestaną mieć znaczenie. Skoro tak, czy warto?...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Zabójczyni przyłapała się na chwili zwątpienia. Mimo niekomfortowego natręctwa, jakiego doświadczyła ze strony tych myśli, zdecydowała, że jeszcze chwilę pozwoli im namieszać. Droga, którą zdecydowała się kroczyć... Przecież mogła okazać się niekompletna, niezaspokajająca wszelkich potrzeb. Właśnie... Czym tak naprawdę były potrzeby? Czy rzeczywiście potrafiła je wskazać, nazwać i skrupulatnie starać się je w jakimś stopniu zaspokoić? Co jeśli jakaś z nich wciąż była niewiadomą, czymś odległym, znajdującym się poza granicami świadomości? W jaki sposób miała do niej dotrzeć? Skąd miałaby wiedzieć gdzie zacząć szukać i czy chciałaby ją przyjąć? Pytania kłębiące się z coraz większą zaciekłością, uzmysłowiły jej, iż najwyraźniej coś musiało być nie tak. Mimo stopniowego oczyszczania Wszechświata wciąż czuła pustkę, trawiącą nicość, coraz bardziej ciążącą i irytującą nieodgadnioną specyfiką, której nie mogła się ot tak pozbyć, wyszarpać z wnętrza czy przeszyć mieczem. Nienamacalny wróg zawisł nad nią niczym posępna pętla przedwiecznego stryczka i ani na moment nie kwapił się do tego, by poluzować węzeł okalający jej szyję.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Sfera unosiła się w pobliżu okrytego zbroją ramienia, oczekując dalszych rozkazów. Przez cały czas towarzyszyła samotnej Wojowniczce, nie odstępując jej ani na krok. Moment, w którym wrażliwe czujniki nano-towarzysza dały wyraźny i głośny sygnał oznaczający zbliżający się, wrogi statek, stał się zakończeniem głębokiej zadumy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Gwałtowne turbulencje poprzedzające białawą łunę oznaczały tylko jedno — wrak został pochwycony przez wiązkę przechwycającą. Zielona zerwała się z miejsca i natychmiast sięgnęła po skalpel. Musiała ukryć sferę. Nikt nie mógł jej dostać. Istnienie wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju obiektu podlegało konieczności utrzymania bezwzględnej tajemnicy. Okrągły, lewitujący, sztucznie powołany do życia byt posłusznie przeszedł w tryb uśpienia, lądując we wnętrzu przedramienia. Kawałki skóry rozdzielone jakiś czas temu, ponownie się złączyły. Niesamowite zjawisko zawdzięczało swoją skuteczność dziwnej substancji, sączącej się z czubka malutkiego punkciku, znajdującego się po odwrotnej stronie precyzyjnego, malutkiego narzędzia tnącego. Ochraniacz z qwefybenu ponownie zatuszował wszelkie ślady ingerencji w jej ciało. Teraz mogła bez przeszkód oczekiwać przybycia intruzów.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Skoczyła ku sklepieniu komory, a następnie uczepiła się kilku miejsc, w których znajdowały się pęknięcia i wyrwy. Prawą dłonią złapała niewielką wajchę służącą niegdyś do awaryjnego resetu. Zniknęła w chaosie zniszczenia, wyczekując dogodnego momentu by zaatakować.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Włączcie tryb maskowania. Musi być gdzieś blisko. Jeśli nie chcecie się wystawić, to róbcie co mówię.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Jesteś pewny, że to coś da? Ostatnio w galaktyce krążą pogłoski, że teraz pracuje sama.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Albo, że stała się jeszcze okrutniejsza niż kiedyś...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Zdradziła dla nich samego Thanosa. Muszą być dla niej choć trochę warci. Jeśli zamierzacie wypluć qwarka ze strachu, to wracać mi na statek!
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Urywki jednego z pradawnych języków uniesionych przez echo, sprawiły, że Gamora zaczynała nabierać podejrzeń co do potencjalnej tożsamości przeciwników. Wspomniany przez nich tryb maskowania stanowczo krzyczał by wytypować Skrulli, zmiennokształtną humanoidalno-reptiliańską rasę. Jednak coś nie do końca się zgadzało. Łuskowaci nigdy nie zapuszczali się w pewne sektory galaktyki, a sąsiedztwo Brapusa 7LY8 należało do obszarów wyłączonych z ich zainteresowania. Mimo to, nie wykluczała możliwości, iż jakimś cudem jeden ze statków Skrulli zapędził się w zakazane rejony, z prawdopodobnie bardzo ważnego powodu.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Najstarszy język w galaktyce nie był jej obcy, potrafiła wyciągnąć z niego ile tylko się dało, każdą, pożądaną informację, która mogłaby naprowadzić na coś więcej. Thanos brzmiał w ich języku dosyć specyficznie, z tego względu niemalże natychmiast wyłapała wzmiankę o nim. Wszędzie tam, gdzie rozbrzmiewało imię jej przybranego ojca, mówiło się także o niej czy Nebuli. Rozrachunek był prosty. Nie przybyli tutaj przez przypadek, przybyli po nią.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Zbliżające się, wydłużone cienie rzucane przez kilka postaci, zwiastowały nagłe skrócenie dystansu. Była przygotowana. Wszystkie mięśnie napięły się i wyraziły pełną gotowość, aby uderzyć. Prawa dłoń spoczęła na rękojeści miecza i ze spokojem oczekiwała aż klinga dosięgnie któregoś z nich. Nie oczekiwała typowego widoku zielonkawych łusek, ale to, co zobaczyła na moment nią wstrząsnęło. Postacie ;rzekomo dzielące z nią przyszłość, której nie dano jej doświadczyć; właśnie wyłoniły się z ciemności. Sylwetki prześladowców ukazujących się w uciążliwych wizjach, stały się realne i jak gdyby nigdy nic rozlazły się po statku, panosząc się wśród zdeformowanych systemach. Szarawy Kylosianin, szop i ogromny, drzewiasty stwór minęli miejsce, w którym się przyczaiła. Kompletnie niczego nieświadomi, ruszyli dalej przeczesując dalsze obszary komory głównej. Istota posiadająca dziwaczne, sterczące czułki, stanęła na czatach i obserwowała obszar wokół śluzy prowadzącej do wyjścia. Piąty cel upodobnił się do młodego terranina, który jak na całkiem szczęśliwe zrządzenie losu, zatrzymał się centralnie naprzeciw niej. Zen-Whoberianka nawet przez sekundę się nie zawahała. Skoczyła ku niemu, błyskawicznie powalając go na ziemię. Nim zdążył zareagować, Godslayer przeszył jego klatkę piersiową na wylot. Z gardła ofiary wydobył się głośny, charczący dźwięk, a sztuczna, fałszywa skóra zaczęła pękać i odpadać, ukazując prawdziwe oblicze dogorywającej istoty. Ku ponownemu zdziwieniu córki Thanosa, nie miała do czynienia ze Skrullem, a przedstawicielem innej zaawansowanej rasy — Kree.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Po zgładzeniu pierwszego intruza, trzy pozostałe cele, które wcześniej ją minęły, pojawiły się tuż obok i ruszyły do ataku. Niebieskawy kryjący się za tożsamością Kylosianina zaczął wymachiwać dwoma, długimi sztyletami. Jego ruchy były bardzo szybkie, wręcz nieuchwytne, jednak wprawiona w boju ciemnowłosa bez najmniejszego problemu była w stanie je dostrzec. Zablokowała kilka ciosów, po czym pewnym, silnym zamachem odcięła za jednym razem dwie ręce przeciwnika. Krew trysnęła z kikutów i w mgnieniu oka zalała metalową posadzkę, pozostawiając na niej głęboką kałużę. W pół żywy Kree upadł na kolana, zadzierając wysoko głowę. Próbował bronić się przed śmiercią, jednak było już za późno. W jego gasnącym spojrzeniu Gamora dostrzegła duszę, ulatującą w nieznane. Dwóch pozostałych zatrzymało się i zawahało, wyraźnie pragnąc by to ona wykonała pierwszy ruch. Ta strategia nie przyniosła najmniejszej korzyści, wynik starcia był już przesądzony. Kolejni niebieskoskórzy polegli w walce. Ich głowy zostały gwałtownie odcięte od reszty ciał i uderzyły z impetem o ziemię, turlając się przez moment w przypadkowym kierunku. Jedna z nich powędrowała w stronę Zabójczyni, robiąc tym samym za oparcie dla jej buta.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Darujcie sobie, te istoty nic dla mnie nie znaczą. —————Skwitowała, chcąc dostarczyć symbolicznej odpowiedzi na wątpliwości, które miały miejsce podczas wcześniejszej debaty.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Czyżby? —————Pewny siebie, damski głos zabrzmiał zza jej pleców.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Odwróciwszy się ujrzała znajomą postać. Kree ukrywający się pod tożsamością Nebuli, kroczył dumnie, a na jego twarzy widniał szeroki uśmiech, wyrażający w jak najbardziej dobitny sposób poczucie wyższości. —————Co, nie przywitasz się z siostrą?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie przypominam sobie byś z własnej woli trzymała z tymi wynaturzeniami.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Ostrze zbliżyło się do skóry fałszywki imitującej jej przybraną siostrę. Mogła od razu zakończyć niesmaczny teatrzyk, ale z jakiegoś powodu chciała jeszcze przez chwilę popatrzeć na znajomą postać, nawet jeśli była tylko iluzją, kłamstwem, które miało namieszać jej w głowie.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Przybrałeś postać ducha, wspomnienia. Nie wiesz, że przywoływanie zmarłych przynosi pecha?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Zielonoskóra jeszcze mocniej docisnęła broń do gardła przeciwnika, jednak nim zdążyła poharatać tkanki, wtem poczuła silne ukłucie dobiegające z okolić kręgosłupa. Tuż za nią pojawiła się istota wyposażona w czułka. Momentalnie panowanie nad własnym ciałem stało się sztuką niemożliwą do realizacji. Czuła, że traci przytomność, powoli osuwa się w mrok. Próbowała z tym walczyć, ale nie mogła tego powstrzymać. Słabła, coraz bardziej odpływała na drugą stronę.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Zmartwię cię. Ona żyje, choć biorąc pod uwagę jej obecne położenie... Śmierć byłaby błogosławieństwem.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Głośny, drwiący ton rozbrzmiał jako ostatni, możliwy do zarejestrowania bodziec. Rozproszył się w ciemności, odchodząc w towarzystwie świadomości. Upadła na ziemię, całkowicie bezbronna, skazana na łaskę Kree.
Galaxy: Milky Way
Starship model: V-x^ ' Black Crypto
Starship name: Typhoon
Co-ordinates: 000x-11||vx1011^
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Kosmiczna próżnia była miejscem, w którym śmierć bezkarnie igrała z każdą namiastką życia. Z nieodgadnioną zachłannością i chęcią zduszenia wszelkiego istnienia, przedzierała się pomiędzy czasem i przestrzenią, pozostając całkowicie nietykalną oraz niezależną od przedwiecznych sił, trzymających w ryzach jej cele. Kolosalna przewaga nieustannie wzrastała, pogrążając doszczętnie śmiertelną pożywkę, otoczoną zewsząd pustkowiem międzygwiezdnej ciemności.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Statek sunął wraz z wiązką promieniowania wysyłanego przez pobliski Pulsar. Wykorzystywał mordercze pasmo chaotycznie uderzających cząstek, jako niesamowite przyspieszenie i coś w rodzaju widmowego tarana, który pozwalał zachować całkowitą płynność lotu. Był jak duch, nadmaterialna postać, która potrafiła przejść przez namacalne obiekty, prześlizgując się między ich cząstkami, a przy tym nie zostawiając po sobie żadnego śladu, jakiejkolwiek wcześniejszej ingerencji, manifestacji obecności.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Prędkość uzyskiwana przez napęd, wciąż wzrastała, aż osiągnęła punkt Ω — najwyższy dotąd znany odczyt, podczas którego tylko najrzadsze i najwytrzymalsze odmiany stopu metali nie ustępowały rozdzierającemu naporowi materii. Takie wyjątkowo odporne, wręcz niezniszczalne obiekty wyławiano z rubieży galaktyki, miejsc, od których nikt o zdrowych zmysłach się nie zapuszczał. Wspaniałe twory, inaczej zwane Corruptami, były w stanie przetrwać i nie zapaść się w nicości, pod wpływem skrajnych warunków. Statek scalał się z promieniowaniem, przybierając jego wszelkie własności, dzięki czemu materiały, z których był zbudowany, stawały się na kilka sekund niewidzialną wiązką — całkowicie zmieniały swoje właściwości na poziomie kwantowym, a przy odpowiedniej wytrzymałości mogły przejść ten proces, a następnie wrócić do swojej poprzedniej formy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀O ile powłoka okrętu międzygwiezdnego była względnie przygotowana i odporna, tak będący wewnątrz pasażerowie, wciąż pozostawali narażeni. Częstotliwość takich transformacji oraz wystawienie na tak gwałtowne bombardowanie cząstkami, mogły powodować deformacje atomowych, reaktywnych powłok podróżujących w ten sposób istot, a w konsekwencji prowadzić do powolnego i bolesnego rozpadu ciał. Jednak we Wszechświecie nie brakowało niewzruszonych wobec tego typu złowrogich skutków ubocznych.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Główna komora; w której znajdowała się konsola sterownicza oraz systemy aparatury wspomagającej lot; zatrzęsła się w wyniku chwilowych turbulencji. Gamora zajęła miejsce w pojedynczym, trójkątnym fotelu; najprawdopodobniej przeznaczonym dla pilota. Tor dosyć szybko się ustabilizował, co prawda odczyty zarejestrowały podwyższone ciśnienie w kapsułach, jednak nie było to nic nadzwyczajnego. Wystarczyła jedna, prosta komenda, a niczym na brzmienie uniwersalnego hasła, system rozpoczął procedurę obniżania i normowania wyznaczonych parametrów. Kiedy wszystko zostało dokładnie sprawdzone, a poszczególne moduły zdawały się choć trochę przywyknąć do skrajnych warunków, Zabójczyni sięgnęła ku prawemu przedramieniu. Smukłe palce lewej dłoni delikatnie objęły ochraniacz z qwefybenu — unikatowej substancji, jednej z najwytrzymalszych we Wszechświecie i jednocześnie doskonale dostosowującej się do otoczenia, w którego pobliżu się znajdowała. Fenomenalnie imitowała strukturę skóry Wojowniczki, dzięki czemu praktycznie pozostawała niewykrywalna.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pojedyncze włókna niemalże niezniszczalnej materii zadrgały kilkakrotnie pod wpływem dotyku, a następnie zaczęły się wić, poruszając coraz szybciej i gwałtowniej, aż w końcu rozeszły się w dwóch, przeciwnych kierunkach, ukazując długie nacięcie. Biegło przez środek wewnętrznej strony przedramienia, a białawo — zielonkawa barwa mogła świadczyć o tym, że blizna była dość stara. Zen-Whoberianka chwyciła za niewielkie narzędzie przypominające skalpel, a potem szybkim i silnym ruchem, przeciągnęła ostrą krawędzią po skórze. Tkanki nie stawiały nawet minimalnego oporu, natychmiast się rozstąpiły, posłusznie odsłaniając wnętrze, które wcześniej chronił qwefyben. Niewtajemniczony obserwator spodziewałby się naturalnych następstw owego działania, jednak w tym wypadku ani silny ból, ani rozlew krwi nie miały racji bytu. Mało tego, córka Thanosa jeszcze bardziej poszerzyła wyrwę w skórze, absolutnie nie postrzegając tej praktyki jako czegoś w rodzaju wyjątkowo abstrakcyjnej anomalii.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Swobodnie sięgnęła do wnętrza. W środku znajdował się kulisty, srebrzysty obiekt. Był niewiele większy od połowy małego palca u jej dłoni. Gamora ostrożnie wyciągnęła tajemniczy przedmiot, który nagle pokrył się niebieskimi, lśniącymi znakami. Wystrzelił ku górnej części sklepienia komory, a następnie zawisł w powietrzu na wysokości jej ramion.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Podłącz się pod główne systemy i przeprowadź symulację przy użyciu napędu z antymaterii. Wynik wyraź w procentowym prawdopodobieństwie.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Sfera od razu zabrała się do realizacji wyznaczonych poleceń. Przeszyła wyświetlany, lewitujący obraz konsoli, wszczepiając się we wszystkie, dostępne dane. Zapory z zabezpieczeniami pozostawały w uśpieniu, kompletnie nie reagując na wszelkie ingerencje nowego elementu. Srebrzysta kula skrupulatnie nadpisywała każdą sekwencję, byleby nie zdradzić swojej obecności. Jak dotąd cieszyła się stuprocentową skutecznością, dlatego Zielonoskóra nie nadzorowała jej działań. Zamiast tego, w czasie oczekiwania na wynik symulacji, zajęła się zupełnie czymś innym. Przeglądała ostatni raport, który nadesłał jej informator. Zawierał uzupełnione plany Niszczyciela, którym przemieszczał się jej kolejny cel, a także współrzędne ostatniego, zarejestrowanego położenia. Samozwańczy następca Thanosa ukrywał się w układzie podwójnym, dwudziestego piątego kwartylu, na skraju najdłuższego ramienia galaktyki Drogi Mlecznej. Statek zatrzymał się w pobliżu gazowego olbrzyma Brapus 7LY8, orbitując wokół trzydziestego księżyca Chade B8N, na którym znajdowała się jedna z największych kuźni, wytwarzających najdoskonalsze rodzaje broni. Fanatyk idei Tytana nie bez powodu wybrał właśnie tamto miejsce. Ewidentnie szykował się do najazdu na kolejną planetę. Chciał zgładzić następną inteligentną rasę, by sięgnąć po miano galaktycznego Władcy, a ponadto to właśnie na Chade B8N został ukryty bliźniaczy Miecz Obosieczny — drugi i obecnie jedyny egzemplarz oręża, którym niegdyś władał Thanos. Jeśli ktoś aspirował do tego, by stać się w pełni podrobioną wersją szalonego Tytana, to w całym Wszechświecie nie było lepszej okazji.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Symulacja zakończona.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Tuż przed Wojowniczką wyświetlił się migający komunikat, który został wyczytany przez beznamiętny, pozbawiony emocji głos, najprawdopodobniej pochodzący ze sfery.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Połączenie energii promieniowania Pulsara z napędem zasilanym antymaterią — możliwe. Ostrzeżenie! Wysoka szkodliwość skutków ubocznych! Stuprocentowe narażenie na oddziaływanie reakcji łańcuchowej, powstałej w procesie całkowitej anihilacji cząstek oraz antycząstek. Wysokie ryzyko degradacji części składowej DNA. Prawdopodobieństwo przetrwania statku oraz pasażerów wynosi 5%. Wynik szacowany z dokładnością do 0,000000000000000000000000000000000000001.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Gamora doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że obecnie nie dysponowała wystarczającymi pokładami czasu, aby wybrać znacznie bezpieczniejszą opcję. Groźba wystąpienia skrajnego ryzyka była obowiązkowa, wręcz niezbędna, jeśli chciała dopaść naśladowcę poległego, przybranego ojca. Cel mógł w każdej chwili zniknąć, wymknąć się, nagle opuścić miejsce postoju czy udać się w nieznane. W kosmicznej nieskończoności znalezienie tego, czego się szukało, zawsze graniczyło z cudem i nierzadko wymagało niebywałego szczęścia, obrzydliwie fartownego przypadku lub wielu opłacalnych znajomości. Na informatorze nie mogła już polegać. Został wykryty i wysadził się w powietrze, kilka sekund po wysłaniu ostatnich plików, dlatego dobitnie jasny stał się fakt, iż jeśli nie zjawi się w ciągu kilku minut w pobliżu Brapus 7LY8, to jej cel przepadnie, a wraz z nim cywilizacje, które znajdą się na pierwszej linii ognia. Musiała postawić wszystko na śmiercionośną hybrydę napędów. To było jedyne wyjście. Okoliczności, w których się znalazła nie specjalnie oddziaływały na jej korzyść, lecz to nie oznaczało, że nie było sposobu, aby jej szanse się nieco zwiększyły.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Zen-Whoberianka wykonała kilka zamaszystych ruchów nadgarstkiem, kreśląc w powietrzu parę komend, które po chwili pojawiły się na holograficznym ekranie. Mechanizmy sprawujące kontrole nad wyposażeniem okrętu międzygwiezdnego zainicjowały odpowiednie schematy, a następnie wyświetliły obraz przedstawiający siedmiocentymetrowe fiolki.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Przeformułuj strukturę ogniw do poziomu -245, a następnie pokryj nimi wszystkie zewnętrzne części, zespoły i podzespoły statku. Stwórz coś w rodzaju tarczy dla Typhoona.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Kulisty przedmiot od razu zainicjował niezbędne procedury. Proces nie był skomplikowany oraz nie wymagał tego, by poprzedzać jego przebieg symulacjami. Z tego względu okres oczekiwania, aż realizacja dobiegnie końca, był stosunkowo krótki.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Zakończono modyfikację ogniw. Rozprowadzono oraz pokryto w stu procentach.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Oszacuj obecne prawdopodobieństwo przetrwania.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Prawdopodobieństwo przetrwania statku oraz pasażerów wynosi 20%.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Wystarczy. —————Zielona zdawała się jakby odetchnąć z ulgą. —————Zaktualizuj przebieg symulacji wzbogacając ją o czynnik modyfikacji ogniw.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Symulacja zaktualizowana.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Rozpocznij procedurę 1090xv'1 z uwzględnieniem zaktualizowanej symulacji.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Ostrzeżenie! Wysokie prawdopodobieństwo zniszczenia statku oraz śmierci pasażerów. Zalecam przerwanie procedury 1090xv'1 lub usunięcie z niej danych zaktualizowanej symulacji. Czy anulować proces?~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie. Kontynuuj.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Ostrzeżenie! Konieczne jest przeprowadzenie dodatkowej autoryzacji.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Córka Thanosa nie zawahała się ani przez chwilę. Jej determinacja rosła z każdym wypowiedzianym słowem. Albo ulegnie zniszczeniu, albo przetrwa i dokończy to, co zaczęła.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Dodatkowa autoryzacja zakończona. Rozpoczynam procedurę 1090xv'1. Napęd z użyciem antymaterii zostanie uruchomiony za 5 sekund. Rozpoczynam odliczanie: 5... 4...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Oczyści Wszechświat z wszelkich istnień, które dążą do całkowitej dyktatury.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~3...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Wyzwoli podległych, ochroni słabych, zniszczy zuchwałych, despotycznych tyranów. Zgładzi każdego, kto będzie próbował podążać drogą jej przybranego ojca.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~2...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Dokona tego albo zginie próbując.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~1...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Nie ma niczego pomiędzy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Napęd uruchomiony.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Sekundy nieskazitelnej ciszy otuliły wszystko wokół próżniową izolacją, podsycając gwałtowność zjawiska, które pojawiło się jako nieuniknione następstwo brawurowych działań Zabójczyni. Zaledwie w przeciągu jednego mrugnięcia czas zatrzymał się wbrew własnej potędze, a następnie szarpnął i zerwał się gwałtownie, manifestując dalszy bieg jako swoiste zakłócenia przestrzenne. Cząsteczki i atomy; z których zbudowane były wszystkie obiekty we Wszechświecie; zaczęły chaotycznie drgać, tworząc faliste łuny zapadających się kolejno obszarów materii. Ciemnowłosa poczuła ogromny ból. Z trudem zdołała na tyle mocno zacisnąć zęby, by jakoś go przetrzymać. Nigdy wcześniej nie doświadczyła aż takiego cierpienia. Tortury, wszystkie rany, które odniosła w czasie walk, modyfikacje czy wszczepianie udoskonaleń do ciała — nic nie było w stanie równać się z tym, co teraz przeżywała. Jej ciało skwierczało w agonalnych konwulsjach. Powietrze odkształcało się i wyginało co rusz w innym kierunku, wyposażenie międzygwiezdnego okrętu dosłownie przestało istnieć, a na jego miejscu pojawiło się mnóstwo różnorakich, lewitujących bąbli wypełnionych gęstą, metaliczną cieczą, kotłującą się wewnątrz, jak gdyby miała za chwilę eksplodować. Statek kurczył się do wręcz molekularnych rozmiarów, a następnie powiększał, dopóki nie osiągnął rekordowej amplitudy. Ciemność kosmosu ustąpiła miejsca wirującej spirali różnokolorowych, świetlistych wiązek energetycznych. Niektóre z nich pulsowały jednostajnie, tworząc zmyślne układy, a część rozbiegała się we wszystkich możliwych kierunkach — czasami nieoczekiwanie zawracając, mknąc w nieznane lub rozbijając na miliardy mniejszych rozgałęzień. Paradoksalne zdarzenia bombardowały wszelkie obiekty, które odważyły się podróżować z tak niebywałą prędkością, powodującą zaginanie, deformowanie przestrzeni.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Funkcje życiowe Gamory ustały, ale z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu, śmierć wcale nie zbliżała się w jej kierunku. Działo się zupełnie odwrotnie — miała wrażenie, że przez organizm przechodzi niewyobrażalna siła, energia wzmacniająca każdą komórkę, tkankę, organ czy układ narządów. Świadomość zdawała się opuszczać fizyczną powłokę, oddzieliła się od niej i wzniosła wysoko, ponad wyobrażalną strefę egzystencji. Mimo to, nadal istniała, tyle że na całkiem innym poziomie molekularnym.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Miliardowe ułamki sekund dłużyły się, jak gdyby ich upływ miał oznaczać wieczność. Zdeformowana, zakrzywiona struktura czasu zakłócała prawidłowe pojmowanie rzeczywistości. W rzeczywistości statek zniknął w przeciągu niecałej nanosekundy, natychmiast pojawiając się w wyznaczonym celu, zupełnie tak, jakby miało się do czynienia z ulepszoną, bardziej zaawansowaną teleportacją. W całym Wszechświecie nie było na tyle doskonałego obserwatora, aby jego bystre spojrzenie mogło zarejestrować taki skok czasoprzestrzenny. Jakakolwiek znana dotąd jednostka prędkości, definitywnie nie równała się z szybkością przekraczającą wszelką wykrywalność.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Migoczące, rozbiegane impulsy rozżarzonych świateł oraz wiązek energetycznych w końcu ustały, a głośny huk poprzedził gwałtowne konwulsje powłok okrętu. Lśniący, promienisty chaos został stopniowo wyparty przez gęste obłoki mrocznego, niezmiennego od początków istnienia wystroju międzygwiezdnej przestrzeni. Wszystko ponownie przyjęło dawny kształt, jednak wpływ rozszczepienia materii pozostawił za sobą kaskadę rozległych spustoszeń. Złożone, zepto-nano układy pochłonęła fala zwarć i błędów, których wzmożona aktywność powodowała nieodwracalne zniszczenia. Zmechanizowane elementy pokładu stanęły w bladoniebieskich płomieniach, trawiących bezlitośnie każdy zakamarek technologicznego fenomenu. Obrazy wyświetlane przez konsole zniknęły, podsycając posępną pożogę komór statku. Metalowe sklepienie popękało w kilku miejscach, a z wnętrza głębokich szczelin wydobywały się głośne syknięcia, wydostającej się na zewnątrz energii, której przepływ został brutalnie przerwany. Iskry wystrzeliwały agresywnie z uszkodzonych struktur, a potłuczone zbiorniki, w których były przechowywane ogniwa, skaziły powietrze. Gamora zaczynała się dusić. Siarkowodór oraz gama innych, śmiercionośnych związków wydostała się z oparów wyciekających ogniw i spowodowała poważne podrażnienia dróg oddechowych. Nawet niezwykle wytrzymały i odporny organizm nie był w stanie poprawnie funkcjonować po dłuższym kontakcie z toksyczną dawką. Wojowniczka musiała jak najszybciej dostać się do aparatury wspomagającej oddychanie. Na szczęście okręt zawsze był wyposażony w kilka kompletów, a stopień zniszczeń nie wpływał na ich działanie. Jeden precyzyjny zastrzyk wystarczył, aby wstrzyknięty chip wniknął do organizmu i zapewnił odpowiednią filtracje przez co najmniej 3 godziny. Owy wariant był względnie zadowalający, zważywszy na dosyć skąpe pokłady czasu, którymi przyszło jej dysponować. Żaden system nie odpowiadał, jedynie sfera wyglądała na nietkniętą, jednak w obecnych warunkach, nawet ona nie była w stanie uruchomić zasilania i zmusić napęd do ponownej współpracy. Gazowy olbrzym, Brapus 7LY8 pochwycił statek monstrualnymi siłami przyciągania. Grawitacyjne fale wprawiły w mimowolny ruch doszczętnie spustoszone powłoki. Okręt strawiony przez liczne zniekształcenia, sunął w kierunku zagłady, niewzruszonych, bezkompromisowych sił natury, które zamierzały go rozszarpać.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Oszacuj poziom zniszczeń. Przedstaw dokładny raport.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Poziom zniszczeń: 100%. Sprawne systemy: 0%. Aparatury wspomagania życia: stan krytyczny. Napęd alfa: stan krytyczny, niesprawny. Napęd beta: stan krytyczny, niesprawny. Napęd gamma: stan krytyczny, niesprawny. Układ wspomagania lotu: stan krytyczny. Aparatura chłodzenia rdzenia: stan krytyczny. Ostrzeżenie! Wysokie ryzyko stopienia rdzenia! Aparatura izolacji promieniowania pierwotnego i wtórnego: stan krytyczny. Magazynowanie Chromodynamicznych produktów kwarkowych: brak odczytów. Akcelerator fuzji cząsteczkowych: brak odpowiedzi. Szczelność liminamentów: 37%. Rdzenie numi...~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Co z kapsułami międzyorbitalnymi? —————Zielonoskóra westchnęła z wyraźnie wyczuwalnym zrezygnowaniem. —————Są sprawne?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀————— ~Kapsuły międzyorbitalne: brak odpowiedzi, szacowany poziom zniszczeń: 100%.~
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Jedyna możliwość przeprowadzenia sprawnej ewakuacji przepadła razem z szansą na odnalezienie Niszczyciela oraz celu, który dosłownie wymknął się jej sprzed nosa. Była tak blisko, niemalże czuła jak ostrze miecza tnie skórę plugawego, galaktycznego szaleńca. Pragnęła zdusić kolejnego fanatyka, wyrwać mu wszystkie organy, a następnie po kolei gnieść je w dłoni, oczekując aż reszta Wszechświata, potraktuje jej łowy jak solidne ostrzeżenie; głównie adresowane do tych istnień, które z powodu niebywałej głupoty zapragną podążyć podobną drogą. Była widmem samej siebie, upiorem dopuszczającym się wielu strasznych i złych czynów. Nic się nie zmieniło, nawet jeśli tym razem pod gęstymi warstwami zła, kryły się pobudki wyższego dobra. Wybijanie teraźniejszych wzorów jej przybranego ojca, sprawiało, iż mogła w ten sposób ocalić wiele istnień, lecz pod powłoką szlachetnej pobudki kryło się coś jeszcze — posępna iskra ogromnej rządzy dokonania zemsty na tych, którzy kiedykolwiek zmanipulowali, wręcz zmusili ją, by kroczyła tą samą ścieżką. Nie zależało jej na zbawieniu. Wieczne potępienie wcale nie wydawało się tak niekomfortowe, a przynajmniej na tyle znośne, aby móc śmiało witać w jego towarzystwie kolejne lata istnienia. Mimo tak wielkiej pewności w swych poczynaniach, samotna pasażerka powoli sunącego ku zagładzie wraku, odczuła w pewnym stopniu coś na podobieństwo porażki.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Spóźniłam się... —————Szept nasączony goryczą rozproszył się w głuchej ciszy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Nieustannie zapętlające się szmery i pohukiwania były efektem wywołanym polem grawitacyjnym, które z upływem każdej, kolejnej chwili stawało się coraz silniejsze i miażdżyło poniszczony, zewnętrzny kadłub. Gazowy olbrzym nie przyjmował upominków, zamiast tego rozrywał je, zanim zdążyły, choć w minimalnym stopniu zakłócić jego spokój.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Córka Thanosa przysunęła się do przezroczystej, popękanej osłony. Różnokształtna pajęczyna nadszarpniętej konstrukcji otoczyła jej mętne, przygaszone odbicie. Pustka wiła się w głębi oczu, sprawiając, że spojrzenie emanowało dobitnym brakiem jakichkolwiek emocji. Nie odczuwała smutku czy złości, jedynie wykazywała zrozumienie, świadomość konsekwencji, z jakimi wiązało się dalsze życie naśladowcy Szalonego Tytana. Śmierć zbierze obfite żniwa, a kosmos pomimo tego zostanie wciąż taki sam. Nikt nie odnajdzie w nim wrażenia, że cokolwiek się zmieniło. Będzie nadal istniał i niszczał sobie w przypisanym ku temu tempie. Nieprzerwanie od miliardów lat...
✧⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀✦⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀✧ ⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀ ✦⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀⠀ ✧
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Bieg czasu stał się zbędnym wypełnieniem myśli. Wpatrzona w głąb czarnej otchłani, Gamora kontemplowała nad możliwymi scenariuszami kresu istnienia w tej rzeczywistości. Nieśmiała myśl przeszyła jej umysł i nastroszyła pragnieniem odrodzenia w miejscu funkcjonującym na zupełnie odmiennych zasadach.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Dotychczasowe życie i tak zostanie kiedyś wymazane. Wybory i działania każdej istoty przepadną, przestaną mieć znaczenie. Skoro tak, czy warto?...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Zabójczyni przyłapała się na chwili zwątpienia. Mimo niekomfortowego natręctwa, jakiego doświadczyła ze strony tych myśli, zdecydowała, że jeszcze chwilę pozwoli im namieszać. Droga, którą zdecydowała się kroczyć... Przecież mogła okazać się niekompletna, niezaspokajająca wszelkich potrzeb. Właśnie... Czym tak naprawdę były potrzeby? Czy rzeczywiście potrafiła je wskazać, nazwać i skrupulatnie starać się je w jakimś stopniu zaspokoić? Co jeśli jakaś z nich wciąż była niewiadomą, czymś odległym, znajdującym się poza granicami świadomości? W jaki sposób miała do niej dotrzeć? Skąd miałaby wiedzieć gdzie zacząć szukać i czy chciałaby ją przyjąć? Pytania kłębiące się z coraz większą zaciekłością, uzmysłowiły jej, iż najwyraźniej coś musiało być nie tak. Mimo stopniowego oczyszczania Wszechświata wciąż czuła pustkę, trawiącą nicość, coraz bardziej ciążącą i irytującą nieodgadnioną specyfiką, której nie mogła się ot tak pozbyć, wyszarpać z wnętrza czy przeszyć mieczem. Nienamacalny wróg zawisł nad nią niczym posępna pętla przedwiecznego stryczka i ani na moment nie kwapił się do tego, by poluzować węzeł okalający jej szyję.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Sfera unosiła się w pobliżu okrytego zbroją ramienia, oczekując dalszych rozkazów. Przez cały czas towarzyszyła samotnej Wojowniczce, nie odstępując jej ani na krok. Moment, w którym wrażliwe czujniki nano-towarzysza dały wyraźny i głośny sygnał oznaczający zbliżający się, wrogi statek, stał się zakończeniem głębokiej zadumy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Gwałtowne turbulencje poprzedzające białawą łunę oznaczały tylko jedno — wrak został pochwycony przez wiązkę przechwycającą. Zielona zerwała się z miejsca i natychmiast sięgnęła po skalpel. Musiała ukryć sferę. Nikt nie mógł jej dostać. Istnienie wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju obiektu podlegało konieczności utrzymania bezwzględnej tajemnicy. Okrągły, lewitujący, sztucznie powołany do życia byt posłusznie przeszedł w tryb uśpienia, lądując we wnętrzu przedramienia. Kawałki skóry rozdzielone jakiś czas temu, ponownie się złączyły. Niesamowite zjawisko zawdzięczało swoją skuteczność dziwnej substancji, sączącej się z czubka malutkiego punkciku, znajdującego się po odwrotnej stronie precyzyjnego, malutkiego narzędzia tnącego. Ochraniacz z qwefybenu ponownie zatuszował wszelkie ślady ingerencji w jej ciało. Teraz mogła bez przeszkód oczekiwać przybycia intruzów.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Skoczyła ku sklepieniu komory, a następnie uczepiła się kilku miejsc, w których znajdowały się pęknięcia i wyrwy. Prawą dłonią złapała niewielką wajchę służącą niegdyś do awaryjnego resetu. Zniknęła w chaosie zniszczenia, wyczekując dogodnego momentu by zaatakować.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Włączcie tryb maskowania. Musi być gdzieś blisko. Jeśli nie chcecie się wystawić, to róbcie co mówię.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Jesteś pewny, że to coś da? Ostatnio w galaktyce krążą pogłoski, że teraz pracuje sama.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Albo, że stała się jeszcze okrutniejsza niż kiedyś...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Zdradziła dla nich samego Thanosa. Muszą być dla niej choć trochę warci. Jeśli zamierzacie wypluć qwarka ze strachu, to wracać mi na statek!
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Urywki jednego z pradawnych języków uniesionych przez echo, sprawiły, że Gamora zaczynała nabierać podejrzeń co do potencjalnej tożsamości przeciwników. Wspomniany przez nich tryb maskowania stanowczo krzyczał by wytypować Skrulli, zmiennokształtną humanoidalno-reptiliańską rasę. Jednak coś nie do końca się zgadzało. Łuskowaci nigdy nie zapuszczali się w pewne sektory galaktyki, a sąsiedztwo Brapusa 7LY8 należało do obszarów wyłączonych z ich zainteresowania. Mimo to, nie wykluczała możliwości, iż jakimś cudem jeden ze statków Skrulli zapędził się w zakazane rejony, z prawdopodobnie bardzo ważnego powodu.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Najstarszy język w galaktyce nie był jej obcy, potrafiła wyciągnąć z niego ile tylko się dało, każdą, pożądaną informację, która mogłaby naprowadzić na coś więcej. Thanos brzmiał w ich języku dosyć specyficznie, z tego względu niemalże natychmiast wyłapała wzmiankę o nim. Wszędzie tam, gdzie rozbrzmiewało imię jej przybranego ojca, mówiło się także o niej czy Nebuli. Rozrachunek był prosty. Nie przybyli tutaj przez przypadek, przybyli po nią.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Zbliżające się, wydłużone cienie rzucane przez kilka postaci, zwiastowały nagłe skrócenie dystansu. Była przygotowana. Wszystkie mięśnie napięły się i wyraziły pełną gotowość, aby uderzyć. Prawa dłoń spoczęła na rękojeści miecza i ze spokojem oczekiwała aż klinga dosięgnie któregoś z nich. Nie oczekiwała typowego widoku zielonkawych łusek, ale to, co zobaczyła na moment nią wstrząsnęło. Postacie ;rzekomo dzielące z nią przyszłość, której nie dano jej doświadczyć; właśnie wyłoniły się z ciemności. Sylwetki prześladowców ukazujących się w uciążliwych wizjach, stały się realne i jak gdyby nigdy nic rozlazły się po statku, panosząc się wśród zdeformowanych systemach. Szarawy Kylosianin, szop i ogromny, drzewiasty stwór minęli miejsce, w którym się przyczaiła. Kompletnie niczego nieświadomi, ruszyli dalej przeczesując dalsze obszary komory głównej. Istota posiadająca dziwaczne, sterczące czułki, stanęła na czatach i obserwowała obszar wokół śluzy prowadzącej do wyjścia. Piąty cel upodobnił się do młodego terranina, który jak na całkiem szczęśliwe zrządzenie losu, zatrzymał się centralnie naprzeciw niej. Zen-Whoberianka nawet przez sekundę się nie zawahała. Skoczyła ku niemu, błyskawicznie powalając go na ziemię. Nim zdążył zareagować, Godslayer przeszył jego klatkę piersiową na wylot. Z gardła ofiary wydobył się głośny, charczący dźwięk, a sztuczna, fałszywa skóra zaczęła pękać i odpadać, ukazując prawdziwe oblicze dogorywającej istoty. Ku ponownemu zdziwieniu córki Thanosa, nie miała do czynienia ze Skrullem, a przedstawicielem innej zaawansowanej rasy — Kree.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Po zgładzeniu pierwszego intruza, trzy pozostałe cele, które wcześniej ją minęły, pojawiły się tuż obok i ruszyły do ataku. Niebieskawy kryjący się za tożsamością Kylosianina zaczął wymachiwać dwoma, długimi sztyletami. Jego ruchy były bardzo szybkie, wręcz nieuchwytne, jednak wprawiona w boju ciemnowłosa bez najmniejszego problemu była w stanie je dostrzec. Zablokowała kilka ciosów, po czym pewnym, silnym zamachem odcięła za jednym razem dwie ręce przeciwnika. Krew trysnęła z kikutów i w mgnieniu oka zalała metalową posadzkę, pozostawiając na niej głęboką kałużę. W pół żywy Kree upadł na kolana, zadzierając wysoko głowę. Próbował bronić się przed śmiercią, jednak było już za późno. W jego gasnącym spojrzeniu Gamora dostrzegła duszę, ulatującą w nieznane. Dwóch pozostałych zatrzymało się i zawahało, wyraźnie pragnąc by to ona wykonała pierwszy ruch. Ta strategia nie przyniosła najmniejszej korzyści, wynik starcia był już przesądzony. Kolejni niebieskoskórzy polegli w walce. Ich głowy zostały gwałtownie odcięte od reszty ciał i uderzyły z impetem o ziemię, turlając się przez moment w przypadkowym kierunku. Jedna z nich powędrowała w stronę Zabójczyni, robiąc tym samym za oparcie dla jej buta.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Darujcie sobie, te istoty nic dla mnie nie znaczą. —————Skwitowała, chcąc dostarczyć symbolicznej odpowiedzi na wątpliwości, które miały miejsce podczas wcześniejszej debaty.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Czyżby? —————Pewny siebie, damski głos zabrzmiał zza jej pleców.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Odwróciwszy się ujrzała znajomą postać. Kree ukrywający się pod tożsamością Nebuli, kroczył dumnie, a na jego twarzy widniał szeroki uśmiech, wyrażający w jak najbardziej dobitny sposób poczucie wyższości. —————Co, nie przywitasz się z siostrą?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie przypominam sobie byś z własnej woli trzymała z tymi wynaturzeniami.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Ostrze zbliżyło się do skóry fałszywki imitującej jej przybraną siostrę. Mogła od razu zakończyć niesmaczny teatrzyk, ale z jakiegoś powodu chciała jeszcze przez chwilę popatrzeć na znajomą postać, nawet jeśli była tylko iluzją, kłamstwem, które miało namieszać jej w głowie.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Przybrałeś postać ducha, wspomnienia. Nie wiesz, że przywoływanie zmarłych przynosi pecha?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Zielonoskóra jeszcze mocniej docisnęła broń do gardła przeciwnika, jednak nim zdążyła poharatać tkanki, wtem poczuła silne ukłucie dobiegające z okolić kręgosłupa. Tuż za nią pojawiła się istota wyposażona w czułka. Momentalnie panowanie nad własnym ciałem stało się sztuką niemożliwą do realizacji. Czuła, że traci przytomność, powoli osuwa się w mrok. Próbowała z tym walczyć, ale nie mogła tego powstrzymać. Słabła, coraz bardziej odpływała na drugą stronę.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Zmartwię cię. Ona żyje, choć biorąc pod uwagę jej obecne położenie... Śmierć byłaby błogosławieństwem.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Głośny, drwiący ton rozbrzmiał jako ostatni, możliwy do zarejestrowania bodziec. Rozproszył się w ciemności, odchodząc w towarzystwie świadomości. Upadła na ziemię, całkowicie bezbronna, skazana na łaskę Kree.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬────────── ⠀⠀ ⠀✦ ⠀⠀ ⠀──────────▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬────────── ⠀⠀ ⠀✦ ⠀⠀ ⠀──────────▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Kree Starship
Galaxy: Milky Way
A few hours after Gamora's capture
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Parametry?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Wszystkie w normie. Zastanawia mnie tylko ta wzmożona aktywność mózgowa. Impulsy nerwowe są zbyt pobudzone jak na komorę izotrexynsową. Może potroję dawkę gytres...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie. Mamy ją dostarczyć żywą. Pamiętasz rozkazy Ronana? Nie zamierzam mu się narażać, zwłaszcza teraz kiedy zdobył Kamień.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie chciałbym podważać słuszności tego argumentu, ale wzmożona aktywność może sugerować, iż mózg jest w stanie wyłapywać niektóre bodźce, a co za tym idzie, istnieje przesłanka, że także rejestruje niektóre fragmenty naszych rozmów. Jej organizm jest bardzo odporny. Wykazuje właściwości samoregeneracyjne i ma wysoki współczynnik adaptacyjny.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————W porządku. Zwiększ dawkę, ale podwójnie.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Dwóch ocalałych Kree zbliżyło się do wyizolowanej, wypukłej strefy w kształcie sześcianu. Obszary ścian tworzących zalśniły od wyświetlanych konsol, kiedy naleźli się w środku. Niebieskoskóry, który wcześniej przybrał postać Nebuli, stanął nieruchomo i dokładnie przyglądał się poczynaniom towarzysza, zapewne zajmującego niższą pozycję w hierarchii.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Dwukrotne zwiększenie dawki gytresoxynatoninyny. Parametry nadal w normie. Fale mózgowe wciąż wykazują podwyższone współczynniki. —————Programujący różnorakie komendy spojrzał na swojego dowódcę i oczekiwał dalszych wytycznych.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Wyżej postawiony przedstawiciel prastarej rasy pochodzącej z planety Hala milczał przez dłuższą chwilę. Gdyby wszystko zależało tylko i wyłącznie od niego, to rozkazałby podać córce Thanosa najpaskudniejsze środki, które zagwarantowałyby niezwykle powolną i bolesną śmierć. Skazałby ją na niewyobrażalne katusze i męki. Jednak odpowiadał przed Ronanem Oskarżycielem, ich Panem, który dzięki mocy Kamienia Duszy ponownie powołał do życia, do niedawna wymarłą rasę Kree. Musiał być posłuszny, w przeciwnym razie ich Wybawca zamieniłby go z powrotem w kupkę gwiezdnego pyłu.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Niech słucha. Już nam nie ucieknie. Ronan już wkrótce się z nią rozprawi. Tym razem zniknie na zawsze. Nawet jeśli jakimś cudem zapamięta coś z tej rozmowy, to i tak nie pożyje wystarczająco długo, by komuś o tym opowiedzieć.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Zrozumiałem.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Zajmij się jeszcze zabezpieczeniem zwłok poległych braci. Nasz Pan rozkazał, aby dostarczać ich w formie czystego prochu, upakowanego w arterańskie fiolki. Podobno w ten sposób szybciej przywraca ich do pierwotnej formy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nieśmiertelność sprawi, że Wszechświat wreszcie się nam pokłoni. A Skrulle...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Przejrzyj dane, które nadesłali nam z bazy na Gleize-490c. Wyizolowali składowe DNA, które odpowiadają za ich zmiennokształtność. Jeśli uda nam się pobrać kluczowe wiązanie i nadpisać je w naszych kodach...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Będziemy niepokonani.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Już jesteśmy. Ronan przywrócił ich do życia w zamian za tajniki zaawansowanej technologii, ale nie przewidzieli, że posłużą nam za szczury eksperymentalne.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————A przy okazji możemy jeszcze raz skąpać się we krwi wybitych Skrulli. Nigdy bym nie pomyślał, że powrót do czasów Wielkiej wojny będzie tak przyjemny i ekscytujący.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Tylko zbytnio się nie podniecaj. Mamy jeszcze jedną robotę do wykonania.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Znów potrzebujemy kilku świeżych łusek?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie tym razem. Cotati.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Najwyższy też ich ożywił?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie musiał. Okazuje się, że nigdy nie wyginęli. Cały czas ukrywali się w różnych sektorach galaktyki. Ostatnio patrol przeskanował układ podwójny w pobliżu asperajskiego Imperium. Kaminar-Vb zwrócił ich szczególną uwagę.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Przecież powierzchnia tej planety to jedno wielkie, skaliste pustkowie. Cotati nie mieliby tam najmniejszych szans.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie chodzi o to, co jest na powierzchni, a o to, co kryje się pod nią. Tysiące ogromnych jaskiń, w których znajduje się ponad milion różnorakich gatunków flory. I gdzieś tam pomiędzy tymi roślinkami, znajduje się kolejny Kamień.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Unicestwimy Cotati, zdobędziemy Kamień Nieskończoności, dostarczymy Gamorę...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Najpierw musimy ich wywabić z ukrycia. Zlokalizujemy wejście do kryjówki, zniszczymy ją, a potem będziemy wymieniać nasze wspaniałe zasługi.
Galaxy: Milky Way
A few hours after Gamora's capture
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Parametry?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Wszystkie w normie. Zastanawia mnie tylko ta wzmożona aktywność mózgowa. Impulsy nerwowe są zbyt pobudzone jak na komorę izotrexynsową. Może potroję dawkę gytres...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie. Mamy ją dostarczyć żywą. Pamiętasz rozkazy Ronana? Nie zamierzam mu się narażać, zwłaszcza teraz kiedy zdobył Kamień.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie chciałbym podważać słuszności tego argumentu, ale wzmożona aktywność może sugerować, iż mózg jest w stanie wyłapywać niektóre bodźce, a co za tym idzie, istnieje przesłanka, że także rejestruje niektóre fragmenty naszych rozmów. Jej organizm jest bardzo odporny. Wykazuje właściwości samoregeneracyjne i ma wysoki współczynnik adaptacyjny.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————W porządku. Zwiększ dawkę, ale podwójnie.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Dwóch ocalałych Kree zbliżyło się do wyizolowanej, wypukłej strefy w kształcie sześcianu. Obszary ścian tworzących zalśniły od wyświetlanych konsol, kiedy naleźli się w środku. Niebieskoskóry, który wcześniej przybrał postać Nebuli, stanął nieruchomo i dokładnie przyglądał się poczynaniom towarzysza, zapewne zajmującego niższą pozycję w hierarchii.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Dwukrotne zwiększenie dawki gytresoxynatoninyny. Parametry nadal w normie. Fale mózgowe wciąż wykazują podwyższone współczynniki. —————Programujący różnorakie komendy spojrzał na swojego dowódcę i oczekiwał dalszych wytycznych.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Wyżej postawiony przedstawiciel prastarej rasy pochodzącej z planety Hala milczał przez dłuższą chwilę. Gdyby wszystko zależało tylko i wyłącznie od niego, to rozkazałby podać córce Thanosa najpaskudniejsze środki, które zagwarantowałyby niezwykle powolną i bolesną śmierć. Skazałby ją na niewyobrażalne katusze i męki. Jednak odpowiadał przed Ronanem Oskarżycielem, ich Panem, który dzięki mocy Kamienia Duszy ponownie powołał do życia, do niedawna wymarłą rasę Kree. Musiał być posłuszny, w przeciwnym razie ich Wybawca zamieniłby go z powrotem w kupkę gwiezdnego pyłu.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Niech słucha. Już nam nie ucieknie. Ronan już wkrótce się z nią rozprawi. Tym razem zniknie na zawsze. Nawet jeśli jakimś cudem zapamięta coś z tej rozmowy, to i tak nie pożyje wystarczająco długo, by komuś o tym opowiedzieć.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Zrozumiałem.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Zajmij się jeszcze zabezpieczeniem zwłok poległych braci. Nasz Pan rozkazał, aby dostarczać ich w formie czystego prochu, upakowanego w arterańskie fiolki. Podobno w ten sposób szybciej przywraca ich do pierwotnej formy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nieśmiertelność sprawi, że Wszechświat wreszcie się nam pokłoni. A Skrulle...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Przejrzyj dane, które nadesłali nam z bazy na Gleize-490c. Wyizolowali składowe DNA, które odpowiadają za ich zmiennokształtność. Jeśli uda nam się pobrać kluczowe wiązanie i nadpisać je w naszych kodach...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Będziemy niepokonani.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Już jesteśmy. Ronan przywrócił ich do życia w zamian za tajniki zaawansowanej technologii, ale nie przewidzieli, że posłużą nam za szczury eksperymentalne.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————A przy okazji możemy jeszcze raz skąpać się we krwi wybitych Skrulli. Nigdy bym nie pomyślał, że powrót do czasów Wielkiej wojny będzie tak przyjemny i ekscytujący.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Tylko zbytnio się nie podniecaj. Mamy jeszcze jedną robotę do wykonania.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Znów potrzebujemy kilku świeżych łusek?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie tym razem. Cotati.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Najwyższy też ich ożywił?
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie musiał. Okazuje się, że nigdy nie wyginęli. Cały czas ukrywali się w różnych sektorach galaktyki. Ostatnio patrol przeskanował układ podwójny w pobliżu asperajskiego Imperium. Kaminar-Vb zwrócił ich szczególną uwagę.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Przecież powierzchnia tej planety to jedno wielkie, skaliste pustkowie. Cotati nie mieliby tam najmniejszych szans.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nie chodzi o to, co jest na powierzchni, a o to, co kryje się pod nią. Tysiące ogromnych jaskiń, w których znajduje się ponad milion różnorakich gatunków flory. I gdzieś tam pomiędzy tymi roślinkami, znajduje się kolejny Kamień.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Unicestwimy Cotati, zdobędziemy Kamień Nieskończoności, dostarczymy Gamorę...
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Najpierw musimy ich wywabić z ukrycia. Zlokalizujemy wejście do kryjówki, zniszczymy ją, a potem będziemy wymieniać nasze wspaniałe zasługi.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬────────── ⠀⠀ ⠀✦ ⠀⠀ ⠀──────────▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬────────── ⠀⠀ ⠀✦ ⠀⠀ ⠀──────────▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Present
Galaxy: Milky Way
Binary Solar System
The names of the stars: Llonoe-V & Llana-X
Galaxy: Milky Way
Binary Solar System
The names of the stars: Llonoe-V & Llana-X
The name of the planet: Kaminar-Vb
Planet inhabited by Cotati
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pokaźnych rozmiarów, podłużna probówka uderzyła z impetem o metalowe podłoże. Przezroczysta, szklana struktura rozpadła się, powodując niekontrolowany wyciek kleistej, pomarańczowej mazi. Uśpiona wewnątrz niej istota drgnęła, a następnie zerwała się, gwałtownie zaczerpując powietrza. Najniebezpieczniejsza kobieta w galaktyce ponowie odzyskała wolność. Rozszalałe zmysły starały się zapanować nad wszechogarniającym chaosem, by zarejestrować jak najwięcej istotnych bodźców, które być może zdołałyby nakierować ją na dosyć ważną informację dotyczącą obecnego położenia.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Wnętrze statku trawiły wybuchy i płomienie. Systemy wyświetlały zapętlający się komunikat, ostrzegający o olbrzymich zniszczeniach i niemalże pewnym ryzyku potężnej eksplozji. Musiała jak najszybciej opuścić wnętrze tykającej bomby. Podniosła się, usunęła resztki irytującej, kleistej substancji, a następnie pędem ruszyła przed siebie. Starała się odzyskać broń oraz zlokalizować potencjalne wyjście. Na całe szczęście ekwipunek znajdował się w pobliżu komory, w której była przetrzymywana. Ponowne odczucie ciężkości, wywołanej pochwyceniem miecza, sprawiło, że w myślach krążyły już tylko dwie kwestie: gdzie się podziali Kree, których zamierzała zabić oraz co spowodowało aż tak rozległe uszkodzenia ich statku? Prawdopodobnie rozbili się na jakiejś planecie, ale na ostateczny werdykt trzeba było jeszcze trochę poczekać. Systemy nie reagowały na żadne komendy, nie mogąc poinformować o przyczynie katastrofalnego wypadku. Zabójczyni próbowała uruchomić jakąkolwiek procedurę awaryjną, aby zdobyć, choć cząstkę pożądanych informacji, jednak wszystko wskazywało na to, że będzie musiała odpuścić. Ostateczną deską ratunku okazała się dobrze znana wszystkim rasom w galaktyce, prastara, barbarzyńska metoda — poskutkowało kilka mocniejszych uderzeń w przyboczne konsole. Stabilizator lotu wyświetlił wszystkie nieprawidłowości. Końcowe etapy trasy kierowały na Kaminar-Vb, a po wejściu w atmosferę i zniżeniu lotu do kilku tysięcy metrów, statek nagle doznał poważnych uszkodzeń i uderzył w twardy grunt. Zanim układy ponownie się wyłączyły, zdołała dostrzec niepokojące ostrzeżenie, które umocniło ją w przekonaniu, że jak najszybciej należałoby się ewakuować.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Dosyć sprawnie przecisnęła się pomiędzy poszczególnymi segmentami olbrzymiego okrętu międzygwiezdnego. Niektóre odcinki były w opłakanym stanie i aby przez nie przejść, Gamora musiała nieźle się napocić. Poodrywane, zawalone elementy sklepienia sprawiły, że droga wymagająca przebycia mogła uśmiercić szybciej niż wybuch czy powstała w jego konsekwencji mordercza reakcja łańcuchowa.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Gwałtowny wstrząs przysporzył niepokonanej wojowniczce trudności w utrzymaniu równowagi. Metalowe kondygnacje zaryczały przeraźliwie, a rozdzierająca, ognista fala wystrzeliła ze zdestabilizowanego rdzenia, pożerając wszystko, co stawało jej na drodze. Biegła jak najszybciej, na tyle, na ile pozwalały cielesne ograniczenia. Starała się pokonać własne limity, jednak nawet niewyobrażalny poziom adrenaliny nie wystarczył.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Płomienie wyłoniły się zza pleców Zen-Whoberianki, zalewając ciemność korytarza gorącymi strugami złowrogiego światła. Żar i nasilające się błyski momentalnie ją dogoniły. Rozjuszone, rozwścieczone fale ognia sunęły po przeciwległych ścianach, próbując przegonić uciekinierkę, by następnie odciąć jej drogę ucieczki. Gorąco stało się nie do zniesienia, rozgrzane do czerwoności powietrze zaczęło parzyć w płucach. Drogi oddechowe zapłonęły wywołując doskwierający ból, a mimo to, nie zamierzała się poddać. Strach nie miał nad nią władzy, w zasadzie prowokował do tego, by utrzeć mu nosa i udowodnić, że nie było opresji, z której by nie wyszła.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Malinowe końcówki włosów wirowały na tle pożogi, cudem unikając podpalenia, gdy wtem prostokątny, świetlisty obszar wyłonił się kilka metrów przed nią; bezsprzecznie potwierdzając, iż także tym razem udało jej się oszukać śmierć. Przebiegła przez wrota ocalenia, wybijając się wprost w ramiona fali uderzeniowej, która porwała ją wysoko, ponad rozżarzone, piekielne języki. Drwiące, straszliwe syczenie zostało daleko w tyle, wynagradzając bolesny upadek.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Uderzyła z impetem w twarde, kamienne podłoże, paskudnie obijając całe ciało, lecz nie było czasu na odpoczynek czy zabezpieczenie połamanych żeber. Skaliste pustkowie było surową sceną, na której rozgrywała się zajadła wojna. Setki Kree wymieniało się ofiarami i ciosami z roślinnymi, opancerzonymi wojownikami Cotati. Zabójczyni nigdy wcześniej nie widziała żadnego liściastego, jednak legendy krążące we Wszechświecie umożliwiły sprawną identyfikacje.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Dwie niegdyś wymarłe rasy stanęły przeciwko sobie w morderczej walce. To było istne szaleństwo. Wszyscy powinni być martwi. Każda istota na Kaminarze-Vb była widmem, które jakimś cudem powróciło do życia; to tyczyło się także Gamory, zważywszy, iż zajęła miejsce swojej zmarłej wersji z przyszłości.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Ciemnowłosa dźwignęła się z ziemi, splunęła krwią i ruszyła na kilku Kree. Znalazła się w samym sercu wojny, o którą nie prosiła, ale nie zamierzała stać bezczynnie i przyglądać się wojowniczym występkom. Liściasta istota; nosząca czerwony pancerz przypominający Yoroi terrańskiego samuraja; została otoczona przez kilku niebieskoskórych. Działka plazmowe zalśniły w gotowości, lecz zanim któreś z nich zdołało oddać strzał, nie zostało już żadnego Kree, który mógłby pociągnąć za spust. Córka Thanosa pozbawiła ich łbów zaledwie dwoma precyzyjnymi machnięciami miecza. Godslayer zagrzmiał krwistą poświatą, a następnie zawisł w powietrzu tuż przed przedstawicielem Cotati. Długie ostrze, które skierował równolegle do oręża zielonoskórej, prezentowało się przy nim dosyć skromnie i nie robiło najmniejszego wrażenia na Pogromczyni.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. —————Roślinny przemówił w tym samym języku, którym komunikowali się niebiescy najeźdźcy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Opuścił broń, a następnie czekał aż jego towarzyszka uczyni to samo.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Chyba nie masz pojęcia kim jestem. —————Z ust Zabójczyni wybrzmiało poważne ostrzeżenie.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Słyszeliśmy o Tobie, Gamoro, córko Thanosa. A w zasadzie wiemy o Tobie więcej niż Ci się wydaje.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Roślinny wojownik zbliżył się, a czubek ostrza zarysował powierzchnię jego zbroi. Kilka smukłych pędów wypełzło spomiędzy ciemnozielonych liści i ostrożnie oplotło srebrzystą klingę. Jedno pnącze rozszczepiło się na kilka mniejszych, a na najdłuższym krańcu pojawił się niewielki pąk, z którego wyłonił się biały kwiat. W ten sposób Cotati okazywali całkowitą uległość, a osobnik stojący naprzeciw Zen-Whoberianki próbował zapewnić, że nie zaatakuje i w zamian liczył na to samo. W normalnych okolicznościach już dawno by nie żył, ale ten gest wyjątkowo zaciekawił Zieloną.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Ostrze Godslayera podzieliło się na kilka segmentów, a następnie błyskawicznie złożyło w głąb rękojeści. Pnącza jeszcze przez jakiś czas wisiały w powietrzu, przedstawiając zarys widocznej sprzed chwili broni.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Od dawna zapowiadano Twoje przybycie. Jesteś nam potrzebna. Powrót Kree był nieunikniony, nasza zagłada również, ale da się to powstrzymać. Odegrasz w tym kluczową kwestię. O wszystkim Ci powiemy, ale najpierw musimy odeprzeć najeźdźców. Pomórz nam, a wtajemniczymy Cię we wszystko, co sami już wiemy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Najniebezpieczniejsza kobieta w galaktyce zerknęła w stronę rozsierdzonych bojowników. Pokonanie kilkunastu Niebieskich byłoby błahostką, zajmującą nie więcej niż kilka minut, jednak kolejne, wchodzące w atmosferę okręty Kree, pokrzyżowały ten rozrachunek. Cotati dysponowali odpowiednią bronią, zdolną zestrzelić nawet dobrze opancerzony statek, lecz laserowych wyrzutni było zbyt mało, aby skutecznie poradziły sobie z siłami wroga. Działka bombardowały przestrzeń purpurowego nieba, rozsyłając tysiące szkarłatnych wiązek. Widnokrąg zalała różnobarwna iluminacja energetyczna. Wybuchy przysłoniły dwa słońca, sprawiając, iż rozgrzany, skalisty grunt spowił delikatny całun cienia.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pokaźnych rozmiarów, podłużna probówka uderzyła z impetem o metalowe podłoże. Przezroczysta, szklana struktura rozpadła się, powodując niekontrolowany wyciek kleistej, pomarańczowej mazi. Uśpiona wewnątrz niej istota drgnęła, a następnie zerwała się, gwałtownie zaczerpując powietrza. Najniebezpieczniejsza kobieta w galaktyce ponowie odzyskała wolność. Rozszalałe zmysły starały się zapanować nad wszechogarniającym chaosem, by zarejestrować jak najwięcej istotnych bodźców, które być może zdołałyby nakierować ją na dosyć ważną informację dotyczącą obecnego położenia.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Wnętrze statku trawiły wybuchy i płomienie. Systemy wyświetlały zapętlający się komunikat, ostrzegający o olbrzymich zniszczeniach i niemalże pewnym ryzyku potężnej eksplozji. Musiała jak najszybciej opuścić wnętrze tykającej bomby. Podniosła się, usunęła resztki irytującej, kleistej substancji, a następnie pędem ruszyła przed siebie. Starała się odzyskać broń oraz zlokalizować potencjalne wyjście. Na całe szczęście ekwipunek znajdował się w pobliżu komory, w której była przetrzymywana. Ponowne odczucie ciężkości, wywołanej pochwyceniem miecza, sprawiło, że w myślach krążyły już tylko dwie kwestie: gdzie się podziali Kree, których zamierzała zabić oraz co spowodowało aż tak rozległe uszkodzenia ich statku? Prawdopodobnie rozbili się na jakiejś planecie, ale na ostateczny werdykt trzeba było jeszcze trochę poczekać. Systemy nie reagowały na żadne komendy, nie mogąc poinformować o przyczynie katastrofalnego wypadku. Zabójczyni próbowała uruchomić jakąkolwiek procedurę awaryjną, aby zdobyć, choć cząstkę pożądanych informacji, jednak wszystko wskazywało na to, że będzie musiała odpuścić. Ostateczną deską ratunku okazała się dobrze znana wszystkim rasom w galaktyce, prastara, barbarzyńska metoda — poskutkowało kilka mocniejszych uderzeń w przyboczne konsole. Stabilizator lotu wyświetlił wszystkie nieprawidłowości. Końcowe etapy trasy kierowały na Kaminar-Vb, a po wejściu w atmosferę i zniżeniu lotu do kilku tysięcy metrów, statek nagle doznał poważnych uszkodzeń i uderzył w twardy grunt. Zanim układy ponownie się wyłączyły, zdołała dostrzec niepokojące ostrzeżenie, które umocniło ją w przekonaniu, że jak najszybciej należałoby się ewakuować.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Dosyć sprawnie przecisnęła się pomiędzy poszczególnymi segmentami olbrzymiego okrętu międzygwiezdnego. Niektóre odcinki były w opłakanym stanie i aby przez nie przejść, Gamora musiała nieźle się napocić. Poodrywane, zawalone elementy sklepienia sprawiły, że droga wymagająca przebycia mogła uśmiercić szybciej niż wybuch czy powstała w jego konsekwencji mordercza reakcja łańcuchowa.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Gwałtowny wstrząs przysporzył niepokonanej wojowniczce trudności w utrzymaniu równowagi. Metalowe kondygnacje zaryczały przeraźliwie, a rozdzierająca, ognista fala wystrzeliła ze zdestabilizowanego rdzenia, pożerając wszystko, co stawało jej na drodze. Biegła jak najszybciej, na tyle, na ile pozwalały cielesne ograniczenia. Starała się pokonać własne limity, jednak nawet niewyobrażalny poziom adrenaliny nie wystarczył.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Płomienie wyłoniły się zza pleców Zen-Whoberianki, zalewając ciemność korytarza gorącymi strugami złowrogiego światła. Żar i nasilające się błyski momentalnie ją dogoniły. Rozjuszone, rozwścieczone fale ognia sunęły po przeciwległych ścianach, próbując przegonić uciekinierkę, by następnie odciąć jej drogę ucieczki. Gorąco stało się nie do zniesienia, rozgrzane do czerwoności powietrze zaczęło parzyć w płucach. Drogi oddechowe zapłonęły wywołując doskwierający ból, a mimo to, nie zamierzała się poddać. Strach nie miał nad nią władzy, w zasadzie prowokował do tego, by utrzeć mu nosa i udowodnić, że nie było opresji, z której by nie wyszła.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Malinowe końcówki włosów wirowały na tle pożogi, cudem unikając podpalenia, gdy wtem prostokątny, świetlisty obszar wyłonił się kilka metrów przed nią; bezsprzecznie potwierdzając, iż także tym razem udało jej się oszukać śmierć. Przebiegła przez wrota ocalenia, wybijając się wprost w ramiona fali uderzeniowej, która porwała ją wysoko, ponad rozżarzone, piekielne języki. Drwiące, straszliwe syczenie zostało daleko w tyle, wynagradzając bolesny upadek.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Uderzyła z impetem w twarde, kamienne podłoże, paskudnie obijając całe ciało, lecz nie było czasu na odpoczynek czy zabezpieczenie połamanych żeber. Skaliste pustkowie było surową sceną, na której rozgrywała się zajadła wojna. Setki Kree wymieniało się ofiarami i ciosami z roślinnymi, opancerzonymi wojownikami Cotati. Zabójczyni nigdy wcześniej nie widziała żadnego liściastego, jednak legendy krążące we Wszechświecie umożliwiły sprawną identyfikacje.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Dwie niegdyś wymarłe rasy stanęły przeciwko sobie w morderczej walce. To było istne szaleństwo. Wszyscy powinni być martwi. Każda istota na Kaminarze-Vb była widmem, które jakimś cudem powróciło do życia; to tyczyło się także Gamory, zważywszy, iż zajęła miejsce swojej zmarłej wersji z przyszłości.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Ciemnowłosa dźwignęła się z ziemi, splunęła krwią i ruszyła na kilku Kree. Znalazła się w samym sercu wojny, o którą nie prosiła, ale nie zamierzała stać bezczynnie i przyglądać się wojowniczym występkom. Liściasta istota; nosząca czerwony pancerz przypominający Yoroi terrańskiego samuraja; została otoczona przez kilku niebieskoskórych. Działka plazmowe zalśniły w gotowości, lecz zanim któreś z nich zdołało oddać strzał, nie zostało już żadnego Kree, który mógłby pociągnąć za spust. Córka Thanosa pozbawiła ich łbów zaledwie dwoma precyzyjnymi machnięciami miecza. Godslayer zagrzmiał krwistą poświatą, a następnie zawisł w powietrzu tuż przed przedstawicielem Cotati. Długie ostrze, które skierował równolegle do oręża zielonoskórej, prezentowało się przy nim dosyć skromnie i nie robiło najmniejszego wrażenia na Pogromczyni.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. —————Roślinny przemówił w tym samym języku, którym komunikowali się niebiescy najeźdźcy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Opuścił broń, a następnie czekał aż jego towarzyszka uczyni to samo.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Chyba nie masz pojęcia kim jestem. —————Z ust Zabójczyni wybrzmiało poważne ostrzeżenie.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Słyszeliśmy o Tobie, Gamoro, córko Thanosa. A w zasadzie wiemy o Tobie więcej niż Ci się wydaje.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Roślinny wojownik zbliżył się, a czubek ostrza zarysował powierzchnię jego zbroi. Kilka smukłych pędów wypełzło spomiędzy ciemnozielonych liści i ostrożnie oplotło srebrzystą klingę. Jedno pnącze rozszczepiło się na kilka mniejszych, a na najdłuższym krańcu pojawił się niewielki pąk, z którego wyłonił się biały kwiat. W ten sposób Cotati okazywali całkowitą uległość, a osobnik stojący naprzeciw Zen-Whoberianki próbował zapewnić, że nie zaatakuje i w zamian liczył na to samo. W normalnych okolicznościach już dawno by nie żył, ale ten gest wyjątkowo zaciekawił Zieloną.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Ostrze Godslayera podzieliło się na kilka segmentów, a następnie błyskawicznie złożyło w głąb rękojeści. Pnącza jeszcze przez jakiś czas wisiały w powietrzu, przedstawiając zarys widocznej sprzed chwili broni.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Od dawna zapowiadano Twoje przybycie. Jesteś nam potrzebna. Powrót Kree był nieunikniony, nasza zagłada również, ale da się to powstrzymać. Odegrasz w tym kluczową kwestię. O wszystkim Ci powiemy, ale najpierw musimy odeprzeć najeźdźców. Pomórz nam, a wtajemniczymy Cię we wszystko, co sami już wiemy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Najniebezpieczniejsza kobieta w galaktyce zerknęła w stronę rozsierdzonych bojowników. Pokonanie kilkunastu Niebieskich byłoby błahostką, zajmującą nie więcej niż kilka minut, jednak kolejne, wchodzące w atmosferę okręty Kree, pokrzyżowały ten rozrachunek. Cotati dysponowali odpowiednią bronią, zdolną zestrzelić nawet dobrze opancerzony statek, lecz laserowych wyrzutni było zbyt mało, aby skutecznie poradziły sobie z siłami wroga. Działka bombardowały przestrzeń purpurowego nieba, rozsyłając tysiące szkarłatnych wiązek. Widnokrąg zalała różnobarwna iluminacja energetyczna. Wybuchy przysłoniły dwa słońca, sprawiając, iż rozgrzany, skalisty grunt spowił delikatny całun cienia.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Macie szczęście, że Kree ostatnio zaszli mi za skórę. Mam nadzieje, że sprawa, o której mówisz, rzeczywiście jest warta mojej ingerencji.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Ruszała do ataku, gdy wtem sklepienie planety rozdarła sunąca z zawrotną prędkością, świetlista łuna. Przypominała pędzącą, zbłąkaną kometę, o dziwo nie opadającą w dół, a szybującą w różnych kierunkach. Błyskawicznie zmieniała tor lotu, doganiając flotę niebieskoskórych, strącając czy przeszywając kilka okrętów międzygwiezdnych.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Ciemnowłosa kojarzyła tajemniczy obiekt. Dostrzegła go pośród kosmicznej próżni, zaraz po zlikwidowaniu fanatyka przybranego ojca. Tym razem była pewna, że za ponownym spotkaniem musi kryć się coś więcej.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Nadzieja przybyła.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Roślinny wojownik wykonał dziwaczny, szpiczasty znak przy pomocy pnączy.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————Co masz na myśli?!
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀—————' Kun-Mah ' —————Głos liściastego tym razem rozbrzmiał w umyśle Gamory. Przekazane telepatycznie słowa, były całkowicie niezrozumiałe. Wyglądało na to, że jej towarzysz wreszcie posłużył się rdzennym językiem Cotati. —————Spadające światło. Miejscowi tak ją nazywają. —————Objaśnił znaczenie, ponownie przemawiając gwarą Kree, którą rejestrowały narządy słuchowe. —————Na pewno ją spotkałaś. To opiekunka całego Wszechświata.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬────────── ⠀⠀ ⠀✦ ⠀⠀ ⠀──────────▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬