Żywot świętego Głódzia.

Różne ciemne siły brały udział niecnej akcji przeciwko arcybiskupowi. Jedną z nich był Kabaret Kotów.

 

Żywot świętego Głódzia.

Arcybiskup urodził się w Bobrówce w Archidiecezji Białostockiej.

Bobrówka to wspaniałe miejsce. Piękna przyroda i ludzie. Ale wokół zamieszkiwało mnóstwo wrogów Narodu Polskiego i prawdziwej wiary katolickiej. Litwini, którzy po trupach dążyli do przyłączenia polskiej Litwy Środkowej do ich państwa. Żydzi – nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć kim byli i są Żydzi. Jaki był i jest ich stosunek do Narodu Polskiego i do Państwa Polskiego. Białorusini – schizmatycy – wyznawcy Łukaszenki, dążący wszelkimi metodami do przyłączenia Bobrówki do Rosyjskiego Imperium Prawosławnego.

Na odległość strzału z armaty zamieszkiwali Prusacy. Odpowiedzialni za Kulturkampf, rozbiory Polski, złomowanie wozu Drzymały. Nie wspominając już o tym, co stało się w latach 1939-1945.

W takim otoczeniu wychowywał się młody arcybiskup. Kiedy miał 4 lata, to już wzbudzał podziw żarliwością swojej modlitwy. Modlitwą walczył z prześladowcami, którzy podśmiewali się z niego. Kiedy miał 9 lat pojechał z ojcem na targ. Jechali długo. Furmanką załadowaną ziemniakami. Jechali polnymi drogami, a potem po kocich łbach. Kiedy dotarli na targ, handlarze, a byli to przeważnie Żydzi, nie chcieli kupować ziemniaków. Mówili, że jest w nich mnóstwo perzu. A niektórzy mówili, że jak poprzednio kupili od ojca arcybiskupa ziemniaki, to były bardzo niesmaczne.

Młody arcybiskup w niezauważalny sposób oddalił się od furmanki ojca i wdał się w rozmowy z Żydami. Wykazał im, że to oni doprowadzili do ukrzyżowania Jezusa. Żydzi podziwiali, że tak młody arcybiskup dysponuje taką wielką wiedzą.

Arcybiskup uczęszczał do jednoklasowej szkoły realnej, a następnie do zbiorczej szkoły gminnej, tak zwanej Tysiąclatki, nazwanej tak na cześć towarzysza Gomułki, towarzysza Cyrankiewicza, towarzysza Spychalskiego, członków Komitetu Centralnego, oraz członków Biura Politycznego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a także Zastępców Członka - w szczególności towarzysza Paluszka.

Tak w jednoklasowej szkole realnej w Bobrówce jak i w gminnej szkole zbiorczej, nikt z nauczycieli nie zauważył, że uczeń arcybiskup jest geniuszem. Oto, do jakiego upadku edukacji doprowadziły władze komunistyczne. Większość rodziny arcybiskupa przeprowadziła się do miejscowości Jackowo w gminie Chicago, gdzie żyje w przyjaznym otoczeniu, pod władzą rodziny Corleone, wśród przyjaciół o różnych kolorach skóry, na czele z senatorem Barackiem Obamą. Jednak arcybiskup pozostał w okolicach rodzinnej Bobrówki, żeby bohatersko bronić polskości we wrogim otoczeniu Żydów, Białorusinów i Litwinów.

Mimo słabych ocen szkolnych, arcybiskup został przyjęty do seminarium duchownego w Białymstoku. Był to pierwszy cud, jaki wydarzył się w jego życiu. Tuż po ukończeniu seminarium, arcybiskup został siłą wcielony do Wojska Polskiego. Komuniści w brutalny sposób wcielali absolwentów seminariów duchownych do wojska.

Wojsko bardzo spodobało się młodemu arcybiskupowi. Dał się poznać z tego, że przykładnie współżył zarówno z kolegami (z wyjątkiem tych niechętnych), jak i wyższą kadrą oficerską. Najbardziej polubił komendy „na prawo patrz” i „pokryj”. Kiedy awansował do stopnia kaprala, z wielką przyjemnością musztrował koty wcielone do wojska.

Po ukończeniu służby wojskowej pracował w parafiach w okolicach rodzinnej Bobrówki. Ale już wkrótce jego zalety zostały docenione przez wyższych hierarchów kościelnych.

Wielu jego parafian rozstawało się z nim, nie kryjąc łez w oczach. Doceniali oni wielkie zalety ducha i ciała, które prezentował ten przyszły święty.

Podczas pobytu w Watykanie, nawiązał stosunki z Wielkimi Ludźmi Kościoła Powszechnego – Sługą Bożym Arcybiskupem Petzem, Księdzem Prałatem Henrykiem Jankowskim, Ojcem Dyrektorem Tadeuszem Rydzykiem, który również niedawno został kanonizowany.

Przyjaciel arcybiskupa z Bobrówki wspominał po latach, że kiedy w tym czasie spotkali się w stodole ojca arcybiskupa, nabrał niezłomnego przekonania, że ten syn archidiecezji białostockiej rozsławi na wieki Bobrówkę i całą ziemię białostocką.

Nikogo nie zdziwiło, że to właśnie arcybiskup został poproszony o zorganizowanie (reaktywowanie) po latach komunistycznych prześladowań Ordynariatu Wojska Polskiego.

Rzucone przez arcybiskupa hasło: „kapelan w każdym plutonie” nie spodobało się osobnikom pochodzenia żydowskiego, którzy właśnie doszli do władzy, w wyniku nieuczciwie zmanipulowanych wyborów do Sejmu.To wtedy dziennikarze żydowskiego pochodzenia rozpoczęli prześladowania arcybiskupa. Opanowane przez nich media polskojęzyczne do znudzenia podawały wiadomość, że arcybiskup Flaszka. A on mężnie znosił kalumnie wypowiadane pod swoim adresem. Brał przykład z Pana Jezusa, który obrzucany błotem przez Żydów trwał niezłomnie w swojej woli przekazania bliźnim ewangelicznej prawdy.

Taki był arcybiskup, dziś święty – patron gorzelników, browarników, alkoholików i bimbrowników.

Kiedy doprowadził do rozkwitu Ordynariat Polowy, postawił przed sobą nowe zadania.Po trzyletnim panowaniu na Targówku, Ząbkowskiej i Bazarze Różyckiego, wstąpił na Stolicę Wojciechową.To było wielkie wyzwanie.

Ale nie był sam. Wiedział, że ma tutaj księdza prałata Henryka Jankowskiego i jego przyjaciół ministrantów i kleryków, którzy przyjmą go z miłością i docenią jego zalety.

Przyjmując z wielką skromnością dar Boży, jakim była Stolica Wojciechowa, arcybiskup całowany po rękach przez nowych diecezjan, porównał siebie do Świętego Wojciecha. W proroczej wizji mówił, że Święty Wojciech, wkrótce po przybyciu z dalekiego kraju, zginął śmiercią męczeńską. Oddał swoje życie za prawdziwą Wiarę Katolicką. Arcybiskup mówił i mówił, a rozentuzjazmowane tłumy wiwatowały na jego cześć.

Arcybiskup został zaliczony w poczet świętych przez papieża Jana Pawła IV. Proces kanonizacyjny nie był długi, ani trudny. Męczeństwo arcybiskupa jest niepodważalnym dowodem jego świętości.

Święci Pańscy powinni być przykładem i wzorem dla każdego chrześcijanina.

 

 Dr Cat Mrucuss