Żywioł

Zeszłoroczna burza.

 


·


Już pierwsze krople letniego deszczu dotknęły liści na drzewie,
wiatr mu kołysał konary wieszcząc o wielkiej ulewie.
Słońce oblicze swe skryło za chmury, ptaki do gniazd uleciały,
gdy niebo przesłonił mrok szary, ponury, i błyskawice szalały.
Ziemią wstrząsały grozy dreszcze, pewnie by chciała też zamknąć oczy,
aby przeczekać chwile złe, złowieszcze, nawet z orbity wręcz wyskoczyć.
Za gromem grom poszerzał krąg, szybko się srożył żywioł rozszalały,
wicher nacierał ze wszystkich stron, chmury się z nieba obrywały.
Po ścianach gór strumieni sznur wił się wstęgami wód rozpędzonych,
które spływały kaskadami w dół, zdejmując jodłom leciwe korony.
Dzień spłynął w dal, nadeszła noc, wichury moc na sile nie straciła,
i raz za razem swój morderczy grot ręką szaleństwa nad lasy wznosiła.
Wkrótce nie wiedział ślepy los co ma oszczędzić a w co uderzyć,
rozsądek przeważnie traci głos gdy musi z chaosem się zmierzyć.
Nie zaznał ciszy znużony świat gdyż usnąć nie było mu dane,
wiatr z furią na ziemię drzewa kładł beztrosko z niej wyrywane.
Za gromem grom poszerzał krąg, nie milkły dźwięki groźnej kanonady,
deszcz wciąż falami od pól i łąk tworzył podniebne, wodne fasady.
I nie wiedziała ciemna noc czy rano znowu błyśnie słońce,
czy płaszcz ulewą zroszony na wskroś ozdobią gwiazdy migocące.
Rankiem gdy dzień otworzył oczy malując łuny na niebie
Duch lasu na ziemię wkroczył i ruszył zdumiony przed siebie.

da8cce7ddcd164eccc09a04b238e458b.jpg


Legiony drzew co wichru gniew tak długo powstrzymać się starały,
przelały swą żywiczną krew, poległy w blasku chwały.
Dlaczego szał tak długo trwał niosąc zniszczenie i siejąc grozę,
czy dobry Bóg na pewno chciał tą leśną poezję zamienić na prozę.
Rozmyślał Duch i dumał las nie wiedząc kto tu na prawdę zawinił,
skąd przyszła burza w pogodny czas siejąc zniszczenie w krąg w jednej chwili.
My też przez życie idąc w dal trafiamy czasem w jakieś strefy burz,
i nie pomoże gniew i żal, bezsilny będzie sam Anioł struż.