Życie na kredyt

31 października przypada Światowy Dzień Oszczędności. U nas raczej mało popularny, gdyż oszczędzanie wyraźnie nie cieszy się sympatią Polaków - przegrywa z życiem na kredyt.

 

Wraz z przypadającą na lata 90. minionego wieku zmianą systemu społeczno-gospodarczego w Polsce życie na kredyt, w wymiarze indywidualnym, stało się modne. Zaciągamy zobowiązania finansowe wobec banków, firm sprzedaży ratalnej i osób prywatnych. Wcześniej właściwie też żyliśmy na kredyt — jako całe społeczeństwo — tyle że nie wszyscy zdawaliśmy sobie z tego sprawę.

Świadomość posiadania długu jest bardzo ważna — może nas mobilizować do pracy albo wpędzić w depresję i zniszczyć. Dopóki możemy go spłacać bez nadmiernego obciążenia domowego budżetu, wszystko jest w porządku. Jednak, gdy tracimy pracę i nasze dochody drastycznie maleją, dług zaczyna nam nieznośnie ciążyć. Nie potrafimy już o niczym innym myśleć. Martwimy się, czy nie stracimy tego, co już osiągnęliśmy. Pojawiają się problemy ze snem, z trawieniem. Niespłacony dług niszczy nas. Niszczycielska może już być sama myśl: co się stanie, jeśli nie uda mi się go spłacić? Dlatego z pieniędzmi, zwłaszcza cudzymi, powinniśmy obchodzić się bardzo ostrożnie.

Kredyty nie są czymś nowym. Znane są prawdopodobnie tak długo, jak same pieniądze, których w formie metalowych sztab, w razie potrzeby ciętych na mniejsze części, zaczęto używać w Egipcie w połowie III tysiąclecia p.n.e. Pieniądzom, pożyczkom i długom poświęca również sporo miejsca Pismo Święte. Wbrew pozorom biblijne zasady gospodarowania finansami są ciągle aktualne, a ich znajomość i stosowanie uchroniłoby niejedną osobę od poważnych problemów.

Zanim bliżej poznamy Boże zasady gospodarowania finansami, musimy rozprawić się z dwoma popularnymi mitami dotyczącymi pieniędzy.

Mity dotyczące pieniędzy

Mit pierwszy (bardzo popularny wśród niektórych chrześcijan): bogactwo jest grzechem, a pieniądze korzeniem wszelkiego zła.

Trudno się z nim zgodzić, zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę kilka znanych postaci biblijnych, które można śmiało zaliczyć do przyjaciół Boga. O Hiobie powiedziane jest, że był nienaganny i prawy, bogobojny i stroniący od złego, a przy tym najzamożniejszy ze wszystkich mieszkańców Wschodu1. Można by jeszcze wspomnieć Abrahama, Józefa, Daniela. Wszyscy oni byli bardzo bogaci, a przy tym bardzo bogobojni. Ciekawe jest też i to, że w pewnych okresach życia wszyscy doświadczyli również biedy. Poza tym, według Biblii, to nie pieniądze są korzeniem wszelkiego zła, a miłość do pieniędzy2. A to już różnica. To nie one są problemem, ale stosunek do nich i to, jak się ich używa. Miłość do pieniędzy może występować zarówno u bogacza, jak i u biedaka. W obu też przypadkach doprowadza do ruiny, tyle że każdego na swój sposób.

Mit drugi: pieniądze dają szczęście. Co prawda znamy i lubimy powtarzać inne zdanie: pieniądze szczęścia nie dają . Jednak i tak w to większość ludzi nie wierzy, bo zaraz dodaje: ale bez nich też trudno żyć. Obserwując natomiast powszechne dążenie, by mieć więcej, więcej i więcej, i to za wszelką cenę, należy uznać, że większość ludzi właśnie w dostatecznej ilości pieniędzy upatruje źródła i gwarancji szczęśliwego życia. A jednak zdaniem innego słynnego krezusa, nieżyjącego już Arystotelesa Onasisa, bogacz to często bardzo biedny człowiek, tylko z kupą forsy.

Boży biznesplan

1. Wystrzegaj się spekulacji, cudownych okazji i innych niepewnych przedsięwzięć, których celem jest zbyt szybkie zdobycie pieniędzy, przy minimalnym nakładzie pracy. Autor Księgi Przypowieści ostrzega: „Człowiek zazdrosny szybko chce dojść do bogactwa, a nie wie, że spadnie nań niedostatek”3. Zdecydowana większość największych współczesnych fortun jest efektem gromadzenia dóbr przez wiele pokoleń. Oczywiste istnienie wyjątków w tej sferze, nie zmienia samej zasady. 

2. Planuj wydatki. Planując, kieruj się swoimi aktualnymi możliwościami, a nie przyszłymi prawdopodobnymi zyskami. Nawet Jezus w jednej z przypowieści zwrócił uwagę, by planując rozpoczęcie budowy, najpierw obliczyć jej koszty — włącznie z wykończeniem — i zabezpieczyć odpowiednie środki. Najbardziej żenujące jest bowiem to, że się coś rozpoczyna, a potem nie kończy z uwagi na brak pieniędzy4.

3. Nie ulegaj zachciankom i impulsom, zwłaszcza kiedy idziesz na zakupy — może się bowiem okazać, że nie starczy ci nawet na to, co pierwotnie zamierzałeś kupić. W dobie rozbuchanej reklamy i względnie łatwych kredytów, oferujących różne dobra niemalże od ręki, jest to szczególnie trudne. Ludzie ulegają im, często popadając w finansową niewolę. Znane powiedzenie mówi, że gdy Bóg daje, to nie przypomina o tym nieustannie, ale kiedy świat daje, to nieustannie o tym przypomina. Dlatego warto posłuchać rady apostoła Pawła, by poprzestawać na małym, na tym, co niezbędne do życia, w przeciwnym bowiem razie sami narażamy się na problemy5.

4. Rozsądnie pożyczaj, czyli bierz pod uwagę komu i na co pożyczasz. Już Mojżesz uczył, że należy pożyczać potrzebującym, czyli ubogim, aby mogli zaspokoić swoje podstawowe potrzeby życiowe6. Ale nawet w takich przypadkach warto mieć ustalone wcześniej zasady pożyczania, które uchronią nas przed naciągaczami. Dotyczy to zwłaszcza określenia wysokości kwoty, do jakiej można udzielić pożyczki bez szkody dla utrzymania własnej rodziny i większego żalu na wypadek nieoddania długu. Dobrze jest też, by pożyczający sam określił jakiś rozsądny, a jednocześnie najbardziej dla niego odpowiedni  termin i sposób spłacania długu. Ale jeśli to zrobi, powinien się tego trzymać. W przeciwnym wypadku — co należy mu wyraźnie wcześniej zapowiedzieć — może stracić możliwość zaciągnięcia kiedykolwiek ponownej pożyczki. Z drugiej strony, jeśli ktoś ci bliski rzeczywiście potrzebuje pieniędzy na rzeczy niezbędne do życia, rozważ, czy nie lepiej będzie po prostu dać mu te pieniądze, zamiast je pożyczać. Twój dar może wzmocnić waszą przyjaźń. Pożyczka może ją pogrzebać. Ktoś zapytał kiedyś: kto to jest daleki krewny? W odpowiedzi usłyszał: to bliski krewny, który pożyczył od ciebie pieniądze.

5. Unikaj poręczeń. Niemal każdy pracownik banku potwierdzi, że najczęstszym rodzajem niespłaconych kredytów są te poręczone przez żyrantów. Można się nawet pokusić o stwierdzanie, że posiadanie poręczycieli wręcz zachęca dłużników do niesolidności. Poręczyciele — na ogół kilku — zwykle nawet nie orientują się w istocie umowy poręczenia, nieświadomie wpadając w pułapkę zastawianą przez przyjmującego poręczenie wierzyciela. Tą pułapką jest jeden mały punkt w umowie o tzw. odpowiedzialności solidarnej poręczycieli na wypadek niespłacenia długu przez pożyczkobiorcę. Kierując się potocznym rozumieniem solidarności, poręczyciele zwykle myślą, że chodzi o podzielenie i obciążenie ich niespłaconym długiem po równo. Kalkulują, że nawet gdyby coś takiego zaszło, to spłacenie — powiedzmy jednej trzeciej — długu nie będzie problemem. A tu niespodzianka. Odpowiedzialność solidarna oznacza faktycznie, że na wypadek niesolidności dłużnika, bank może żądać spłacenia części lub całego długu od któregokolwiek z poręczycieli, czyli np. całości z odsetkami od jednego tylko poręczyciela. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabierają słowa z Księgi Przypowieści: „Synu mój! Jeżeli ręczyłeś za swojego bliźniego, jeżeli dałeś porękę obcemu, jeżeli związany jesteś przez słowa swoich ust (...) uczyń to, synu mój, abyś znowu był wolny, gdyż jesteś w ręku swego bliźniego! (...) Kto ręczy za obcego, bardzo sobie szkodzi; lecz bezpieczny jest ten, kto unika poręki”7.

6. Pamiętaj, może być gorzej. Podejmując decyzje finansowe, warto wziąć pod uwagę, że nasze dochody mogą niespodziewanie ulec zmniejszeniu. W końcu nikt nie daje nam gwarancji dożywotniego zatrudnienia. Apostoł Paweł mawiał: „nauczyłem się przestawać na tym, co mam. Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek. Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie”8.

* * *

Zasada generalna, podsumowująca wszystko, co do tej pory powiedziano, brzmi: „Nikomu nic winni nie bądźcie, prócz miłości wzajemnej”9. Nie jest to zakaz pożyczania, ale raczej nakaz oddawania. To ostrzeżenie przed popadaniem w niewolę finansowej zależności od drugiego człowieka. Bóg pragnie dla nas wolności od tego typu zobowiązań. Jedynym zobowiązaniem, którym warto być „zniewolonym” jest miłość — ale do człowieka, a nie pieniądza.

Andrzej Siciński

 

[Artykuł został opublikowany w miesięczniku „Znaki Czasu” 10/2004].

 

1 Zob. Hi 1,1.3. 2 Zob. 1 Tm 6,10. 3 Prz 28,22. 4 Łk 14,28-29. 5 1 Tm 6,6-10. 6 Pwt 15,7-11. 7 Prz 6,1-3; 11,15. 8 Flp 4,11-13. 9 Rz 13,8.