Życie na krawędzi?

Zaczynam zauważać wszystkie maski świata...

f748aa0030edf8a61822dc9cde9e0132.jpg

Czasami są chwile, które przychodzą znienacka, zaskakują nas, ciągną w dół, próbujemy się bronić, zignorować, ale to nie pomaga... W naszym wnętrzu trwa walka tej chwili z codziennością, rutyną, ciągłym biegiem, trwaniem w nieświadomości istnienia. Dotykamy tej chwili z przerażeniem, uświadamiamy sobie namacalność istnienia, szukamy ucieczki. Wymyślamy wtedy cokolwiek, byleby zapomnieć o chwili, uciekamy... Ale dokąd, do nieistnienia? Świadomość bycia tu i teraz tak boli? Szukamy równowagi, trzeba się zmierzyć z chwilą, nie można jej pominąć. Nasze życie to właśnie chwile, czasami nieprzyjemne... Zdarzają się jednak chwile niezwykłe, te pozostające w pamięci na zawsze... To one są sensem istnienia. Świadomość takich chwil pozwala na pojawienie się poczucia szczęścia. Już wiemy na co czekać. Już wiemy, że prawdziwe życie, to właśnie te chwile.

9bfa86e2720958191feced12de3f80d7.jpg

Gdy człowiek przez wiele lat żyje w bardzo szczelnym zamknięciu, w jakiejś bezsensownej fikcji, to musi przyjść moment przepełnienia, przesycenia negatywną energią, wtedy zaczyna się coś dziać... Skutki odzyskania świadomości istnienia mogą być bardzo różne. Więc szukam... walczę... odnajduję... nigdy się nie poddaję. Nie zgadzam się z rzeczywistością, zmieniam ją, a przynajmniej próbuję. Szukam ucieczki...

5733585a44a3ea4f47652e388fadade5.jpg

Zaczynam zauważać wszystkie maski świata... Gdzie tkwi błąd rozumienia rzeczywistości? Krótka chwila w głębinach (świecie dalekim od ludzkich zależności) i człowiek też zaczyna to dostrzegać. Ale nie jest łatwo uwolnić się z więzów. Żyjemy w świecie schematów, do których mamy się dostosować. Rośniemy i tkwimy w świecie fikcji odartej z prawdziwych uczuć. Fizycznie nie jesteśmy w stanie się uwolnić, zbyt dużo zobowiązań, zależności, ale psychicznie można próbować. Świadomość bycia więźniem zabija... Tego się obawiam, bo to pułapka. Wydaje mi się, że uczucie prawdziwego szczęścia jest niemożliwe, dopóki coś udajemy, do czegoś się dostosowujemy. A jeśli więzy są zbyt silne, to szczęścia nie będzie nigdy. Czy można uciec, albo się schować? To pierwsze to wolność, to drugie... Jak sobie z tym poradzić?

b2a6ab8b5d21af3f6348f49946f1eca4.jpg

Widziałam film o Indonezji (niestety tylko film), a właściwie o tym co tam jest pod wodą. Ale spory fragment jest o ludziach żyjących na wyspach. Tam widać dzieci, wszystkie razem, prawie ryby, ludzie są tam tacy szczęśliwi... Czy my ze świadomością posiadania bylibyśmy w stanie dopasować się do tego świata? Aby uwolnić się z więzów naszej cywilizacji, musielibyśmy ją opuścić. Nie ma innej możliwości ucieczki. Pozostając tutaj mamy więzy, zależności, zobowiązania. Dopóki tu jesteśmy, one będą. I to boli najbardziej... ta świadomość niemocy...

f16ae3aee3d9bf8c95456575b02dc929.jpg