Żurek, czyli bariera językowa

nieporozumienia w czasie rozmowy telefonicznej

 

b71e2aa58615c142da9746e4dfcbba76.jpg 

Mężczyzna – Halo, halo!

Pani – Helo!

M – Czy to frau Gutenek?

P – Ja, Ja!

M – Sadzone czy na miękko?

P – Ja tylko potwierdzam, że Frau Gutenek.

M – Po polsku pani Doberek.

P – Gut.

M – But? Jaki rozmiar?

P – To znaczy dobrze.

M – No, no rozumiem bariera językowa: tu Polska, tam Niemcy. Trudna rozmowa, tłumaczka wzięła dziś wolne.

P – Halo, kto mówi?

M – Ja, tzn. Brzęczyszczykiewicz ze wsi Pumpernikel

P – Brzynczasze, co?

M – Brzęczyszczykiewicz.

P – Zmień pan nazwisko.

M – Ze wsi Pumpernikel

P – Pan Bręczyk z Pumpka Trumpka.

M – Co słychać?

P – Zależy z której strony?

M – No np. z niemieckiej strony.

P – Powiem panu krótko nie owijając w bawełnę lnem obszytym, bez skomplikowanych szczególików, bez machlojek, zupełnie, aczkolwiek, ponieważ, dlatego, żeby, aby, oby, bez obwódek, ramek, prosto jak drutem kolczastym na prawo, bez wywijasów, nawiasów, nawiasem mówiąc, w którym to słowie, pominąwszy i wziąwszy w jednym calu z góry, na dole i na lewo skręcając JEST W DECHĘ!

M – Słucham? Jak?

P – Normalnie... jest las... drzewo... drzewo bez sęku... obkorowane... tartak... maszyny... szopa i decha, no. I właśnie w dechę.

M – Jaka szopa? Pani dom jest z dechy?

P – Nie, mój dom jest z cegieł a decha to decha.

M – Aha, rozumiem. Bariera językowa. Tu Polska, tam Niemcy. Trudna rozmowa...

P – Powtarza się pan. Skleroza?

M – No w tym wieku może pani mieć sklerozę.

P – Nie mogę się dogadać. Jest tam ktoś jeszcze?

M – O jest. Dużo ludzi. Cała sala ludzi. A na zapleczu jest Janek.

P – No to daj pan tego Janka do telefonu.

M – Nie może podejść.

P – Ale dlaczego?

M – Janek, dlaczego nie możesz? Aha, nie może, bo jego tu nie ma. To przecież nie dom. Tu jest scena. A Janek jest w domu na zapleczu i gotuje żurek oraz trzecie podejście do bigosu.

P – Dlaczego trzecie?

M – Bo dwa razy nie wyszło. Próbował to na sąsiadach... przeżyli... tak przeżyli... może za trzecim razem się uda.. na pewno się uda.

P – A żurek które podejście?

M – Żurek wychodzi. Poezja. Niebo w gębie.. po prostu ganc pomada.

P – Czyli zupa pomidorowa.

M – Żurek nie pomidorowa. Na polskich zupach pani się nie znasz?

P – Znam się oczywiście, że się znam. Żurek jadłam. Wiem, że jest dobry. Po prostu miodzio.

M – Nie na miodzie. Znów się nie rozumiemy. Bariera językowa. Tu Polska, tam Niemcy. Trudna rozmowa. Tłumaczka...

P – Znowu to samo. A kto tam w ogóle jest obok?

M – Jak to kto? Ludzie siedzą!

P – Gdzie siedzą?

M – Jak to gdzie? Tu siedzą!

P – Ale za co siedzą?

M – Za nic... Oni po prostu siedzą... na krzesłach siedzą!

P – To im łóżek nie dali do leżenia?

M – Czego nie dali? Łóżek? Mają łóżka. W domu mają łóżka. Oni tu siedzą. Na sali siedzą!

P – Obok pana celi siedzą?

M – Jakiej celi? Tu jest widownia! Ja jestem na scenie a oni siedzą i patrzą jak ja występuje.

P – Na scenie politycznej? To za hazard pan siedzi?

M- Jaki hazard? W ruletkę pani sobie zagrywasz?

P – Ruletkę to nie lubię ale na automacie to bym pograła.?

M – No widzi pani, nie rozumiemy się. Bariera językowa. Tu Polska, tam Niemcy. Trudna rozmowa. Tłumaczka wzięła dziś wolne. Auf wiederzeju. Dobranoc. Daswidania. Paszli na guten żurek.