Zrozumienie, czyli jaką drogą dotrzeć do swojego „aha!”?

Mam takie przekonanie, które mówi o tym, że gdyby było w nas więcej zrozumienia – zrozumienia dla siebie, innych i otaczającej nas rzeczywistości, to świat byłby lepszym miejscem.

 

Dlaczego tak sądzę? Bo z każdym „aha!”, jakie pojawia się w mojej głowie, jestem jakby bogatsza wewnętrznie, bardziej wyrozumiała i zdystansowana. Gdzie szukać takich miniolśnień? Można wszędzie: w książkach, filmach, czy rozmowach z innymi. Można również generować je samemu. Moją ostatnią pasją stało się pisanie metaforycznych opowieści z efektem „aha!” Sprawdźcie sami :)

Pierwsza opowieść jest o tym, jak działa nasz umysł, a w zasadzie jak my z niego korzystamy. Jej pomysł przyszedł mi do głowy, gdy przeczytałam bajkę o dwóch drwalach rąbiących drzewo, z których jeden pracował przez cały czas, a drugi robił przerwy na ostrzenie siekiery i dzięki temu osiągał lepsze wyniki. Bajka ta wyjaśniała jak działa umysł. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła po swojemu podchodzić do tej kwestii i tak powstała:

 

OPOWIEŚĆ O SAMOOSTRZĄCEJ SIĘ SIEKIERZE:

 

Dawno temu było sobie Królestwo Drwali, w którym każdy, nawet król, świetnie umiał posługiwać się siekierą.

 

Pewnego dnia na królewski dwór przybył Mag, który twierdził, że jego samoostrząca się siekiera ułatwi życie drwalom w całej krainie.

 

Mądry król od razu wziął do ręki ten cudowny przedmiot, który wyglądał jak siekiera z dwoma tępymi końcami, kazał przynieść sobie belę drewna i zaczął rąbać. Z każdym uderzeniem siekiera stawała się coraz ostrzejsza a jego ruchy bardziej precyzyjne. Król był zachwycony.

 

Jednak król był też mądry i chciał zrobić jeszcze jedną próbę. Wysłał Maga do małej wioski by ten rozdał siekiery trzem drwalom, którzy tam mieszkali.

 

Po dwóch tygodniach wysłał do wioski swojego posłańca, by sprawdził, jak te magiczne siekiery sprawdzają się w praktyce.

 

Gdy posłaniec wszedł do pierwszej chaty, zobaczył żonę drwala i zapytał ją jak sprawdza się nowa siekiera.

- Panie, ja nie wiem. Mąż wrzucił ją do drewutni, żeby sama się naostrzyła i poszedł rąbać drzewo do lasu.

 

Posłaniec poszedł do drugiej chaty i zobaczył małego chłopca, który siedzi nad siekierą i coś do niej mówi.

- Co robisz?

-Tatko kazali mi do niej gadać, coby szybciej chciała się naostrzyć.

 

Trzecia chata była całkiem pusta, więc wrócił do pierwszej, żeby zapytać się, co stało się z sąsiadem.

- A panie - wyjaśniła kobieta - Mietek poszedł na targ, sprzedał siekierę i kupił trzy krowy. A potem wszyscy wyjechali.

 

Posłaniec wyszedł, usiadł, podrapał się po głowie i w raporcie do króla napisał:

 

Panie. Narzędzie to, choć z pewnością jest niezwykłe w praktyce okazało się bezużyteczne.

 

Król przeczytał raport, spojrzał na cudowną siekierę i swoje dzieło, które udało mu się zrobić z jej pomocą, podrapał się po brodzie i zamiast wyrzucić Maga za drzwi, jak zrobiłby każdy inny król, zapytał sam siebie:

 

"Gdzie do licha popełniłem błąd?"

 

PS. A wy? Jak sądzicie, gdzie król popełnił błąd?