Zgwałcona Europa

Zdumiewa, jak poprawność polityczna może zabić w człowieku to, co najcenniejsze, empatię. Bać się nazwać rzeczy po imieniu, to niekiedy wręcz tchórzostwo i małostkowość.

 

To, co wydarzyło się w Sylwestrową noc w kilku niemieckich miastach, musi szokować. Tłumy niewyżytych mężczyzn, głównie z terenu Afryki Północnej i obszaru arabskiego, poniewierało, wyzywało, atakowało kobiety. Traktowali je niczym mięso i zwierzynę łowną. Obrzucano wyzwiskami, rozbierano, gwałcono i rozbierano.

Szokujące są relacje z tego bezprecedensowego wydarzenia. Pragnący zachować anonimowość stróż prawa wyznał: „Widziałem młode zapłakane kobiety, które nie miały już na sobie majtek, oplute przez motłoch. Te obrazy mną wstrząsnęły”. Z kolei 24-letnia studentka powiedziała- „Miałam na sobie sukienkę do kolan. Nagle poczułam czyjąś dłoń na siedzeniu i pod sukienką. Odwróciłam się natychmiast i spostrzegłam zaślinione twarze. Wokół zebrali się mężczyźni. Mówili po arabsku, krzyczeli :Hej, baby!”. Tej nocy na policję zgłosiło się kilkaset kobiet. Inny policjant relacjonował- „Udało mi się wyrwać z tłumu 20-latkę ze Stuttgartu. Krzyczała i płakała. Zerwano z niej majtki. Nie mogliśmy uratować z ciżby jej trzech przyjaciółek, ponieważ obrzucono nas petardami”. 

Poprawność polityczna, która ogarnęła Niemcy, spowodowała, iż o tym dramacie kobiet media poinformowały dopiero pięć dni po zdarzeniach. Zastanawiam się, kim są i co muszą czuć niemieccy dziennikarze, którzy milczą na taki temat? Nadburmistrz Kolonii Henriette Reker wywołała oburzenie, radząc poniewieranym kobietom, aby „trzymały się od potencjalnych napastników na odległość ramienia”. Czasami jednak lepiej milczeć i być podejrzewanym o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości. Do tej pory zidentyfikowano kilkudziesięciu mężczyzn. Dwóch jest już za kratami. Jeden pochodzi z Maroka, drugi z Tunezji. Znaleziono przy nich kartkę z zapisanymi po niemiecku i arabsku groźbami: „Zabiję ją”, „Chcę się pieprzyć”, „Duże piersi” oraz „Tylko z panią żartuję”. Do ataku na kobiety doszło również w innych miastach Europy- Helsinkach, Zurychu i Salzburgu”.

Kryzys migracyjny, wywołany głównie przez nierozsądną politykę Angeli Merkel, powoduje, iż zyskuje na sile skrajna prawica, które takie ataki wykorzystają dla swoich celów. W ogóle nie rozumiem, dlaczego ktoś, kto chce mieszkać i pracować w Polsce, ma nie respektować zasad państwa, w którym się znalazł. To przecież takie oczywiste. Jednak niektórym widocznie wolno więcej. Integracja nie może przebiegać w sposób niekontrolowany i chaotyczny. W roli obrońców praw kobiet wystąpią bowiem dziś ci, którzy chcą ograniczać ich prawa, z przeciwnikami konwencji przemocowej na czele. 

Zabrakło głosów oburzenia naszych rodzimych feministek, które dotknięte dramatem niemieckich kobiet, biłyby na alarm. Milczą i to jest dość wymowne. Zabrakło felietonu prof. Magdaleny Środy i jej pełnego kobiecego uniesienia w publicystyce. Są mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, ale i kobiety, które nie chcą tego dostrzec. Tylko w imię jakich zasad? 

Szkoda tylko, że ta niemiecka poprawność polityczna przestała obowiązywać w obszarze „dzieła” Adolfa Hitlera „Mein Kampf”, które właśnie wznowiono.