Zgwałceni przez historię

Zakazać Che Guevary, pozwolić na Hitlera, czy potraktować historię jak plewienie ogródka?

 

e3e47c20449b6f3e93c3b51b9953e2bc.jpgW Polsce obowiązuje zakaz rozpowszechniania symboli faszystowskich i komunistycznych. Art. 256 mówi, że "kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch". Jest to jeden z najmniej precyzyjnie sformułowanych zapisów naszej konstytucji. Nie jest wyróżnione co symbolem jest, a co nie jest. I tak – z dokumentu, w którym wszystko powinno być jasne i oczywiste – otrzymujemy nie lada łamigłówkę. Sejm dodał ostatnio do art. 256 zapis, zgodnie z którym karze pozbawienia wolności do lat dwóch, miałby podlegać ten, "kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające, będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch". Wyjątkiem stanowić ma działalność artystyczna, edukacyjna, kolekcjonerska czy naukowa. 

"Symbole tego systemu powinny zniknąć w Polsce. To powinno być stosowane w sposób całkowicie bezlitosny. (...)Żaden symbol komunistyczny nie ma prawa być w Polsce, bo to są symbole systemu ludobójczego, który powinien być stawiany na równi z nazizmem niemieckim" - uważa prezes PiS-u.

Zakazać Che!

d1203b8052a46962b8b784b2a78af606.jpg

Spory rozgłos zyskała inicjatywa Sejmu, aby zakazać noszenia koszulek z wizerunkiem argentyńskiego rewolucjonisty, de facto odpowiedzialnego za śmierć tysięcy niewinnych. Problem w tym, że kultura masowa uczyniła z niego symbol młodzieńczej i poetyckiej rewolucji, niepokorności  oraz pasji w dążeniu do realizacji własnych ideałów. W Ameryce Łacińskiej często porównuje się go do Chrystusa – stąd jego przydomek: „czerwony Chrystus”. Skoro w Polsce nie wolno nosić koszulki z podobizną Stalina, to analogicznie powinno rozprawić się z jego argentyńskim odpowiednikiem.

 

 

Bezdyskusyjnie symbolami tych zbrodniczych reżimów są swastyka i sierp z młotem. Czy aby na pewno są nimi również osoby? W przypadku Hitlera i Stalina, nie mamy wątpliwości, że tak. Dlaczego? Bo każdy w Polsce ich zna i wie, jakie wyrządzili nam krzywdy. Z Ernesto sprawa nie jest już tak oczywista. Niewielu Polaków postawiłaby go na równi z wyżej wspomnianymi. Skoro więc, nie łączymy jego osoby z komunizmem, to nie uznajemy go w Polsce jako symbol komunizmu. Ale w takim przypadku, co jeśli polskie społeczeństwo nagle zainteresowałoby się jego osobą, zapoznało z historią tego człowieka i stwierdziło, że jest zły i też powinni go zabronić? Albo co gorsza, ktoś doszukałby się dokumentów, z których wynikałoby, że chciał najechać Polskę, bądź też w jakikolwiek inny sposób zagrozić naszej ojczyźnie.

 

 

Skoro osoby mogą być propagatorami zbrodniczych systemów, to dlaczego nie miałyby być nimi budowle, seriale, samochody? Wyburzymy Pałac Kultury i Nauki, tylko dlatego, że kojarzy nam się z komunizmem i nosił niegdyś imię Józefa Stalina? Co ze stadionem Górnika Zabrza, który został zmodernizowany faszystowskimi rękami i w okresie wojny nosił imię Adolfa Hitlera? Mamy burzyć wszystkie pomniki? Jak daleko można posunąć się pod pretekstem „oczyszczania historii” i czy w ogóle nie godzi to w jej sens istnienia i wierność przekazu?

Przyzwolić na Hitlera!

 

Hitler dla mieszkańców Madagaskaru jest kimś, kim dla nas jest Che. Niby wiadomo, że komuś tam zrobił coś złego – jednak mało kto wie, komu i co dokładnie. Porównanie może przesadzone, ale jak czułyby się osoby, którym Guevara zabił bliskich – gdyby zobaczyły u siebie uśmiechniętych turystów z Polski w koszulkach z ich oprawcą? Powiemy: nam on nic nie zawinił. Zrobiłoby się nam głupio na widok gości z Fidżi w koszulkach z wujkiem Józkiem, więc dlaczego my mielibyśmy czcić oprawcę innych? Wstyd mi, gdy widzę „polskich”, wygolonych „kibiców” wykrzykujących faszystowskie hasła, którzy rzekomo dopingują swoją drużynę za pomocą flag ze swastyką i wizerunkiem Hitlera.
11348f7ed93a4bb764494f01981b51e9.jpg
Legalizacja wszystkich symboli mogłaby doprowadzić do tego, że bluzy zamiast liści konopi „zdobiłyby” swastyki. Ludzie chcą być kontrowersyjni, a z biegiem czasu, pokolenia pamiętają coraz mniej i wszystko się zaciera. Swastyka i inne szokujące symbole mogłyby okazać się łakomym kąskiem, dla ludzi mediów, którzy budują swój wizerunek na sensacji i skandalu. Nie trudno wyobrazić sobie Wojewódzkiego, który ubiera koszulkę z Hitlerem, tylko dlatego, aby pobudzić widzów do reakcji. Dla skandalu, nie zawahał się nawet umieścić polską flagę w kupie na talerzyku, więc co to za problem w taki, a nie inny sposób urągać swojej ojczyźnie.

 

 

Za tą opcją przemawia wolność słowa. Zdaniem Anny Śledzińskiej-Simon z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Polsce groziłyby poważne konsekwencje przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, gdyby ktokolwiek został skazany za koszulkę z Che. „To godziłoby w wolność słowa” - uważa. Wolność, to prawo do wszystkiego – pod warunkiem, że nie naruszamy dobra innych. Ale czy zwiedzając obóz w Auschwitz w koszulce z wizerunkiem Hitlera, nie naruszamy dobra byłych jeńców? A byłoby to dopuszczalne, gdyby całkowicie zniesiono wszelkie zakazy.

Pol-PotOpcja wybiórcza

 

Trzecią, ostatnią możliwością jest wybranie i precyzyjne sformułowanie, co jest, a co nie jest –  zakazane. Wówczas istnieje problem ustawienia granicy. Granicy, jakie podmioty należy uznawać za symbole, a jakie nie. Czy będą to ludzie, przedmioty, budowle, pomniki? A wreszcie – w jakim stopniu dana rzecz lub osoba ma być związana z systemem, aby zakwalifikować ją jako zakazaną. Skoro Stalin jest zabroniony, to Pol-Pot – dyktator Kambodży, za sprawą którego zmarło 10 mln osób – również powinien być prawnie ale przede wszystkim społecznie zakazany w Polsce. Wszak przypuszczam, że jeżeli ktoś przechadzałby się po krakowskim rynku w koszulce z jego wizerunkiem, to nikt nie wiedziałby nawet, że jest to jeden z największych zbrodniarzy świata.

 

W Polsce osoba Napoleona jest wymieniona w hymnie. Wielki wódz – grzmią o nim wszystkie nasze podręczniki. W Hiszpanii jest wymieniany, jako trzeci (po Hitlerze i Stalinie) największy zbrodniarz europy. Przykład ten najlepiej świadczy o subiektywności historii. Punkt widzenia zależy, od miejsca siedzenia. Dla jednych zbrodniarz jest wyzwolicielem, dla drugich katem. Nie ma zwyciężonych bez pokonanych. Nie ma grabieżców bez zagrabionych. Skoro wszystko jest tak uzależnione od historii konkretnego państwa, to wydaje się, że opcja wybiórcza jest złym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że jak to bywa –  raz za czas przychodzi wiatr przemian i to co zakazane, staje się uwielbiane, a to co do tej pory było na górze zostaje odesłane w krainę zapomnienia. Teraz pozostaje pytanie: całkowicie zakazać, czy hulaj duszo, piekła nie ma!