Żenujący gol

Szokująca interpretacja przepisów

 

0949f84ba48a1b2b352ddd12c1ab0a90.jpg

 

     17 lutego 2010 odbył się mecz 1/8 finałów Ligi Mistrzów Arsenal Londyn - FC Porto (1:2). Agencje informują, że "Obie bramki padły po fatalnych błędach polskiego bramkarza Fabiańskiego".

     Sposób zdobycia gola był szokujący i potwierdza, że albo przepisy gry w piłkę nożną nie są dopracowane, albo sędzia okazał się wyjątkowo nieprzyjazny. Do tego dochodzi całkiem niesportowe zachowanie Portugalów.

     Cóż się stało? Otóż zawodnik Arsenalu przedłużył toczenie się piłki w kierunku Fabiańskiego, który zgodnie z przepisami nie powinien jej chwytać. Niestety, uczynił to, zatem sędzia odgwizdał przewinienie. Ponieważ dotknięcie obrońcy było nieznaczne (albo nawet go nie było lub bramkarz tego nie zauważył), zatem sędzia nie powinien przerywać gry, zwłaszcza że przepis stanowi, iż zabronione jest przejęcie piłki przez bramkarza w oczywistej i niebudzącej wątpliwości sytuacji, kiedy można uznać, że zawodnicy grają na czas (właśnie dlatego ongiś ustalono tę zmianę przepisów; jedynie odbicie głową do bramkarza nie powoduje przerwania gry).

    Polski bramkarz przekazał piłkę sędziemu, ten zaś niezwłocznie ją ustawił w polu karnym i tu zaczęła się komedia niegodna piłkarskiego meczu na (podobno) światowym poziomie - portugalski napastnik wznowił grę podając piłkę partnerowi, który strzelił gola totalnie zaskoczonej drużynie Arsenalu, która nie przygotowała się jeszcze do obrony; zapewne planowali ustawić mur i bramkarza, co zwykle trwa kilkanaście sekund. Zresztą istnieje niepisana zasada - im bliżej bramki ma być wznowiona gra, tym więcej czasu przeznaczają obie drużyny na ustawienie swoich zawodników; to już niemal rytuał!

     Na portalach rozgorzały dyskusje, czy opisana scena była zgodna z przepisami. Niektórzy uważali, że jeśli sędzia wznawia grę na polu karnym, to powinien odgwizdać wznowienie gry po uznaniu, że ustawienie obrony jest przepisowe, zwłaszcza że odległość od bramki była parometrowa, zagrożenie duże, zatem - kiedy, jak kiedy - ale właśnie w takiej sytuacji, strzał w kierunku bramki powinien być oddany po umożliwieniu ustawienia obrony. Przecież na tym polega gra - na poprawnym ustawieniu obrony w przypadku bezpośredniego zagrożenia bramki przy wznowieniu gry przez sędziego!

     Niestety, sędzia (Skandynaw; a zawsze uważałem ludy północnej Europy za rozsądne i nienawykłe do sztuczek) zignorował powagę sytuacji, pozwolił na natychmiastowe zagranie i na zdobycie bramki. Szokujące to wydarzenie przypominało raczej wyczyny podwórkowych gawroszy, którzy sobie amatorsko pląsają z piłką po wytartych trawnikach pomiędzy blokami, niż uczciwą grę zawodowców, na których patrzą miliony kibiców.

     Niehonorowy gol w wykonaniu Portugalów dowodzi, że w sporcie jest coraz mniej miejsca na fair play, ponadto - co może zabrzmi nieładnie - są nacje, które stosują sztuczki charakterystyczne dla pewnych narodów, wszak trudno sobie wyobrazić, aby tego typu cwaniactwo było udziałem ludów, które nie kojarzą się nam z kuglarstwem (przepraszam za to nieco rasistowskie stwierdzenie, ale przychodzą mi na myśl narody, które - jak mniemam - w opisanej sytuacji nie zrobiłyby cyrku z piłki nożnej).

     Oczywiście, ten przypadek powinien być wyjaśniony telewidzom przez znawców przepisów, ale nawet jeśli odbyło się to w ich zgodzie (a tak wyjaśniono w telewizji tuż przed północą 18 lutego), to (tym bardziej!) należy te przepisy zmienić!

     Fabiański mógł rzucić piłkę w głąb pola gry albo w inny sposób przedłużyć czas przekazywania piłki, ale zachował się przyzwoicie (czyli po sportowemu) i po prostu ją oddał. Mógł także wykopać ją poza boisko ryzykując otrzymanie żółtej kartki, ale cóż to za sport, kiedy to trzeba łamać przepisy, aby zachować się właściwie i aby być lojalnym wobec kolegów z drużyny? Natomiast napastnicy postąpili niegodnie i nie po sportowemu! Ale to oni zdobyli gola, zaś Fabiańskiego obsobaczono i obśmiano! Czy na tym ma polegać nowoczesny sport?! Na popieraniu cwaniactwa? A jeśli jest ono zgodne z przepisami, no to już jest prawdziwy skandal!

     Sędzia powinien stać na straży przepisów, popierając jednak sportowe przyjazne zachowania. Niestety, nie zdał tu egzaminu, zaś portugalscy piłkarze kontynuowali niewłaściwą postawę sędziego. Na powtórkach widać to niecodzienne zdarzenie - niech będzie ono przykładem, w jaki sposób nie należy sędziować, bowiem gdyby nie niestosowne podejście skandynawskiego arbitra, to przecież piłkarze Porto nie zagraliby w cwaniacki sposób. Taka gra przypomina szkolne zmagania młodocianych dyletantów, nie zaś zawodowców, z których młodzież ma brać przykład!

     Niewykluczone, że zawodnicy sądzili, iż sędzia planuje podyktowanie rzutu karnego albo że ustawi piłkę, poczeka na ustawienie muru, którego odległość sprawdzi swoim "krokomierzem", czyli zachowa się rutynowo, jak w dziesiątkach podobnych sytuacji. Któż mógł przypuszczać, że można w taki sposób wykonać rzut pośredni? Teraz wielu udaje mądrych, ale czy takie gole już widzieliśmy?

     Jak to możliwe, że sędzia korzysta z gwizdka w znacznie mniej dramatycznych sytuacjach, natomiast rezygnuje z tego sprzętu w najbardziej krytycznym momencie i miejscu, czyli kilka metrów od bramki i to wówczas, kiedy bramkarz nie jest jeszcze w niej ustawiony? Gdzie jak gdzie, ale to właśnie w takiej sytuacji sędzia powinien postawić piłkę na ziemi, ocenić ustawienie zawodników oraz gwizdkiem dać sygnał do rozpoczęcia gry!

     Zamiast szlachetnej rywalizacji ujrzeliśmy absurd, bowiem ten gol to prawdziwie nonsensowny gol - powinien otrzymać nawet taki tytuł w futbolowym konkursie na antygol roku!

     Z punktu widzenia uczciwości, która powinna być najważniejsza w sporcie - czy kara, jaką drużyna poniosła za tak niewielkie przewinienie, jest właściwa? Przecież rzuty karne zwykle są orzekane za rzeczywiście ciężkie przewinienia i są mniej "bramkostrzelne", niż opisana sytuacja! O paradoksie - w takiej sytuacji korzystniejsze (choć nieprzepisowe) dla Arsenalu byłoby podyktowanie rzutu karnego! Ale właśnie ten fakt dowodzi, że gra nie powinna być wznowiona w zaistniały sposób, bowiem natychmiastowe kontynuowanie gry było większą karą, niż decyzja o karniaku.

     Jeśli gola zdobyto zgodnie z przepisami, to tym gorzej dla przepisów - niezwłocznie należy je zmienić! Po takiej decyzji arbitra to można tylko płakać lub śmiać się do łez; równie dobrze mógł sędzia (lub bramkarz) wrzucić piłkę do siatki - byłoby ciekawiej, weselej i komiczniej... A tak (dla idei sportu) wyszło żenująco!

     Ciekawe, gdyby zamieścić ankietę w tej sprawie, to czy większość internautów popierałaby kuglarstwo (nawet zgodne z przepisami), czy dla większości ważniejsze byłoby sportowe i rycerskie zachowanie?

     Przepis zakazujący podania piłki do bramkarza jest przykładem na pozornie dobre rozwiązanie w sytuacji, kiedy dawniej bezczelnie grano na czas. Pozornie dobre, bowiem po wprowadzeniu tego przepisu było wiele kuriozalnych sytuacji; np. piłka odbiła się rykoszetem od obrońcy w kierunku bramkarza, ten zaś - nie będąc pewnym reakcji sędziego - na wszelki wypadek wybijał ją zwykle bez większego sensu (czasami pod nogi przeciwnika i...).

     Należałoby zlikwidować ten przepis przy okazji wprowadzenia pomiaru czasu netto (np. dwie połowy po 30 minut) i wówczas czas przebywania piłki w gestii bramkarza (od pochwycenia do wyrzutu) nie byłby wliczany do czasu gry, zatem problem gry na czas upadłby definitywnie i nie dochodziłoby do niesportowego zachowania, jak to opisano powyżej.

     Piłka nożna należy do dyscyplin, które są odporne na nowinki techniczne i zmiany regulaminowe, co powoduje, że gra ta traci na atrakcyjności w porównaniu z innymi sportami. Upór przy niewprowadzaniu dodatkowych sędziów oraz zakaz podejmowania decyzji z zastosowaniem wideozapisów, to tylko dwa przykłady na zacofanie instytucji odpowiedzialnych za piłkę nożną.

     Czy jeszcze istnieją jakieś inne dziwne interpretacje przepisów, którymi mogą nas zaskoczyć nawiedzeni sędziowie oraz sprytni piłkarze? Może kilka takich sztuczek omówić w telewizyjnym programie sportowym i zainscenizować na murawie - przynajmniej ustrzeże nas to przed rozdziawieniem naszych zdumionych jam ustnych, kiedy to jakiś komediant w stroju sędziego zaserwuje nam kolejną nieprawdopodobną zabawę pod bramką i to na mistrzostwach lub podczas igrzysk olimpijskich...

     Nie mam żadnego poglądu na temat całego meczu, bowiem przypadkiem (akurat kliknąłem palcem w ten a nie inny guzik pilota) obejrzałem wyłącznie kuriozalną drugą bramkę dla Porto. Nie jestem kibicem żadnej z omawianych drużyn. Zależy mi na wyeliminowaniu idiotycznych sytuacji z każdej dyscypliny sportowej, bowiem ośmieszają one ideę szlachetnej rywalizacji i pomniejszają wagę zmagań sportowców.

     Z całego meczu, jak wspomniałem, obejrzałem tylko ten fragment i zaraz przełączyłem na inny program - nie będę oglądać kuglarstwa i sportowców, którzy nie grają fair. Nie dość, że piłka nożna oferuje tylko parę (góra!) goli podczas półtoragodzinnych zmagań, to jeszcze takie skandale nam serwują pseudosportowcy wespół z sędzią.