Zbrodnia jest jak donut

„Moja kawa, mój dom, moje zasady”

 

6df5f10cfb7ede22dd045f5a33b4679d.jpg

„Na noże”  reżyseria i scenariusz Rian Johnson

Film rozpoczyna się jak  horror – widzimy dwa duże czarne psy na tle ponurego domostwa. Od razu widać, że miło nie będzie.

Następna scena pokazuje tacę a na niej kubek z napisem: „Moja kawa, mój dom, moje zasady” co sugeruje, że tutaj ktoś rządzi silną ręka. Pokojówka idzie z tacą po schodach, aby na samej górze zobaczyć pracodawcę z podciętym gardłem.

Narzuca się wniosek, że bardzo bogaty autor kryminałów Harlan Trombley (Christopher Plummer) popełnił samobójstwo. W przeddzień obchodził, wraz z rodziną, osiemdziesiąte piąte urodziny.

Czy miał powód, aby tak postąpić, czy może popełniono morderstwo? To próbują wyjaśnić dwaj policjanci i prywatny detektyw Benoit Blanc (Daniel Craig).

Policjanci przesłuchują rodzinę na tle instalacji w kształcie wielkiego koła składającego się z noży. Bardzo dyskretnie doprawdy wymyślił to scenograf.

Oprócz trojga dzieci i tyluż wnuków podejrzanymi są także pokojówka i pielęgniarka seniora rodu – Latynoska Marta ((Ana de Armas). Każdy z rodziny miał powód, aby pozbyć się Harlana.

W trakcie przesłuchań trupy wylatują z szafy ale nie od razu. A to pokażą palec, a to nos, albo oko czy bransoletkę – nie dosłownie. Takie klasyczne stopniowanie napięcia.

Biedny Craig stara się bardzo uciec od postaci Jamesa Bonda i jest tu nieudanym połączeniem porucznika Colombo (cygaro i wystrzępiony kołnierzyk koszuli) oraz Herculesa Poirota (wielka pewność siebie).

Najlepsza w obsadzie są Jamie Lee Curtis w czerwonym garniturze i Ana de Armas jako jedyna pozytywna ale też i sprytna postać.

Chyba, żeby było śmieszniej ma odruch wymiotny na kłamstwo co kilka razy demonstruje. Mnie jakoś nie rozbawiło.

Po odczytaniu testamentu rozpętuje się piekło, bo nikt nie jest zadowolony.

Wątki oczywiście trochę pogmatwano, aby widz za wcześnie nie domyślił się jak było naprawdę. Paru niekonsekwencji też nie brakuje.

Trzeba było film trochę uwspółcześnić i zrobiono to za pomocą pościgu samochodowego. Ale i tak jest tam więcej z Agaty Christie niż Iana Fleminga.

Tym którzy lubią takie klimaty polecam.

p.s. donut to pączek z dziurką