Zbłąkane dusze

W wielu opisach proces śmierci przedstawiany jest jako wzniesienie się świadomości i przesuwanie jej ponad pozbawionym życia ciałem.

 

Następuje błyskawiczny przegląd ważnych wydarzeń z życia człowieka i przemieszczenie przez tunel w kierunku przyzywającego światła, pełnego nieopisanej miłości i ciepła. Pojawiają się również ludzie, których darzyliśmy miłością, sympatią, a którzy odeszli wcześniej na Drugą Stronę, jak również zwierzęta.

Czym dalej zajmuje się dana dusza, jak wygląda dalszy proces nauki - również możemy odnaleźć w dostępnej literaturze. Są ludzie, którzy podróżują poza ciałem, zwiedzają Drugą Stronę. Ich relacje różnią się jednak od siebie, jakby wiedza ta była zastrzeżona, a ludzka ciekawość karmiona 'bajkami".

Jak jest po Drugiej Stronie? - nie wiem i już nie jestem tego ciekawa. Żyję tu i teraz. Moja dusza sama wybrała sobie dane wcielenie i lekcje do przerobienia. Owszem, lubię czytać relacje innych, ale z uwagi na tak wielką rozbieżność, traktuję je z przymróżeniem oka. Poszukując odpowiedzi na nurtujące mnie pytania poznałam parę osób, które zafascynowane takimi eksploracjami, zatraciły kontakt z rzeczywistością, dostały się pod władzę czegoś. Co ciekawe, inni ludzie, którzy przystępowali do takiego mistrza podróżowali do tych samych miejsc, jakby uczestniczyli w jakiejś zbiorowej halucynacji. Do czasu, aż ktoś lub coś ich z niej wytrącił. Wówczas z przerażeniem dostrzegali, że żyli w świecie iluzji i to iluzji kogoś innego. Bardzo często ludzie ci stawali się również niewolnikami swoich "opiekunów", tracąc prawo kierowania się własną wolą. W te podróże wybieramy się zupełnie nieprzygotowani. Nie znamy języka, zwyczajów tam panujących i mieszkańców. Jak takie podróże kończą się na ziemi - mamy tego świadomość, a jak kończą się po Tamtej Stronie? W tamtym wymiarze na zgubne skutki ego nie trzeba długo czekać, a myśl nie ograniczona materią automatycznie się materializuje.

Na ziemi odkryliśmy już prawie wszystko. Każdy ląd jest naniesiony na mapę. Nie poznaliśmy jednak do końca samych siebie, tego co nas wciąż ogranicza, systemu przekonań w jakim żyjemy. Ten system determinuje nasze życie po Drugiej Stronie. Żyjemy w swoim Matrixie, w swoim mikroświecie tutaj i na podstawie moich doświadczeń wnioskuję, że i Tam.

Mam zdolność widzenia dusz fizycznymi oczyma - tych, którzy wciąż są przywiązani do ziemskiego życia, pozostających w miejscach, które znali, przy członkach rodzin. To, że doświadczam tego za pomocą moich zmysłów, na jawie, trochę mnie uspokaja, dodaje pewności, że to co widzę jest prawdą. Nie kontaktuję się z nimi, ale dzięki tej umiejętności widzę jak ważne jest to w co wierzymy za życia. Nie stajemy się święci tylko dlatego, że dusza odłączyła się od ciała. Cały nasz system przekonań, świadomość przechodzi razem z nami i potrafi nas zatrzymać pomiędzy wymiarami. Błądzimy za życia i po śmierci.