Zamiast biegania

Polecam inny sposób na złapanie niezłej zadyszki.

 

Kiedyś zdarzało mi się pobiegać, zwłaszcza latem, na przykład po osiedlu. Na zimę miałem inny sposób, ale o tym za chwilę. Jednak wiosną miałem wypadek. Uszkodziłem sobie stopę i przez całe, okrągłe lato musiałem zapomnieć o bieganiu. Obecnie stan stopy na tyle się poprawił, że mógłbym spróbować wybiec na świeże powietrze, ale robi się tam niestety coraz chłodniej. Złapanie zadyszki w zimnym powietrzu, zwłaszcza w przypadku takich jak ja alergików, kończy się niestety w najlepszym przypadku, ostrą i nieprzyjemną chrypą.

Znalazłem jednak dobry i prosty sposób na to, żeby dobrze się zmęczyć i nie zedrzeć zimą gardła. Mam do dyspozycji klatkę schodową w budynku, w którym mieszkam. jest tego 12 pięter i cała jest właściwie do mojej dyspozycji, bo wszyscy jeżdżą windą i rzadko kiedy, w czasie treningu kogoś spotykam. Zwykle zbiegam najpierw na sam dół. Następnie z parteru wbiegam na szóste piętro. Dalej już nie biegnę, ale wchodzę na dwunaste piętro normalnym tempem. Po tym zbiegam znów na parter i powtarzam trasę w podobny sposób 7 razy. Trwa to zwykle około pół godziny.

Dodam, że te treningi dają naprawdę dużo satysfakcji. Można powiedzieć, że jestem od nich w jakiś sposób uzależniony. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że aktywność fizyczna wychodzi każdemu na zdrowie. Polecam ten sposób każdemu kto ma podobne warunki do takich treningów. Jeśli już ktoś zacznie, to trudno mu będzie się z tego wycofać. Osobom w moim wieku (po 60) zaleciłbym na początek stopniowe zwiększanie stopnia trudności podczas kolejnych treningów. Pewnie się też nie obędzie bez nabawienia się na początek zakwasów w mięśniach. Ja zawsze po dłuższej przerwie narzekałem początkowo na obolałe łydki, ale po kilku dniach "cierpienia" ból przechodził i biegłem już bez obaw na kolejny trening.

Naprawdę fajnie jest pobiegać, zwłaszcza po schodach. Do zobaczenia na klatce schodowej.

Adam Szczepański