Z pamietnika radosnego pedagoga

Ewentualna zbieznośc faktów jest zupełnie przypadkowa.

 

Kruszynki, radosne istotki, pilne stworzonka, jakże rządne wiedzy. Aż serce rośnie, kiedy człowiek na nie patrzy. Rośnie tak bardzo, że wypełnia piersi, ugniata przeponę i blokuje oddech, a potem staje kołkiem w gardle. Przepełniony radością traci nagle oddech. Niedotleniony mózg przestaje funkcjonować prawidłowo. Pojawiają się nieodwracalne zmiany w nadwątlonych szarych komórkach, przychodzi czas na utratę świadomości, a potem koniec...... Długa ciągła linia i przeraźliwy pisk, potwierdzają ustanie funkcji życiowych. Ofiara widzi jeszcze oczami duszy światełko, gdzieś na końcu tunelu. Musi tam dotrzeć,
w tej ostatniej drodze jej ciało odzyskuje lekkość, traci na wadze całe 21 gram. Teraz już tylko spokój!
      To naprawdę może się zdarzyć! Takie niebezpieczeństwa czyhają na pedagogów z powołaniem i z pasją wypełniających swoją misję. W wersji optymistycznej, czeka ich po latach pracy: utrata słuchu, choroba Parkinsona lub lekki niedorozwój umysłowy. Pupile jak pijawki wysysają z uczących , bez najmniejszych skrupułów wszystko co dobre, a system pomaga im jak może, blokując wszystkie receptory ofiarom i sprowadzając ich funkcje do automatycznego działania.
Jak znaleźć sposób na przeżycie? Jak uodpornić się na druzgocące skutki zaangażowania w proces dydaktyczno – opiekuńczo – wychowawczy?
Powołuję tu i teraz do życia Międzyszkolny Edukacyjno – terapeutyczny Nauczycielski Instytut Samoobrony. Będą w nim prowadzone zajęcia zwalczające uzależnienie od tego zawodu i leczenie chorobliwych skutków zjawiska. Cel – to nabycie trwałej odporności na pojawiające się ustawy, nowe pomysły uzdrawiania systemu oraz problemy generowane przez samą młodzież. Powiemy raz na zawsze STOP! Nie angażujmy się uczuciowo!
Zacznijmy traktować materiał na którym pracujemy tak jak robi to murarz. Dbajmy by dobrze leżał, wyglądał imponująco , wypełniał swoje przeznaczenie, był niezawodny. Nie wyobrażam sobie by jakiś budowniczy martwił się o los kielni po godzinach jego pracy i odwiedzał wciąż wybudowane już domy w celu sprawdzenia jak się ma zaprawa, i  czy aby nie kruszeje?
Media i MEN też lansują odpowiednie wzorce. Zainteresowanie ich zyskują najczęściej patologiczne zjawiska. Wzorowy pedagog działa wciąż na zasadzie niewidzialnej ręki. Pozostaje anonimowy podobnie jak poprawny uczeń. Nikt głośno nie krzyczy o ich sukcesach i nie nagradza ich działań. Nikt nie stworzy ośrodka dla wybitnie uzdolnionych. Bo i po co? Za to będzie się inwestować w nieprzystosowanych społecznie. Zostaną wydane na nich miliony złotych polskich, kosztami obciąży się uczciwych podatników. Zbierze się tych sprawiających kłopoty w jednym miejscu, bo przecież każdy wie, że w kupie siła. Podobno już zamówiono wyposażenie do tych placówek.
W ramach działań prewencyjnych, średnica koszy na śmieci ma być tam mniejsza od średnicy przeciętnej nauczycielskiej głowy. Biurka oddzielone będą od reszty sali wysoką kuloodporną szybą. Mają powstać osobne boksy dla dziewcząt i chłopców,
a toalety będą bez okien, bez kabin, bez pisuarów i bez muszli. Latorośle podstawowe wyposażenie ucznia w postaci: telefonu komórkowego, kija( którego przeznaczeniem jest odbijanie niewielkiej piłeczki), noży z poręczną rączką i innej broni(nierzadko palnej), będą zostawiać w depozycie. Na korytarzach oprócz monitoringu zainstaluje się  dyskretnie, ujścia armatek wodnych
i zasobniki pełne granatów z gazem obezwładniającym. To na wypadek , gdyby proces resocjalizacji wymknął się spod kontroli. Jednak działania przywracające przystosowanie mają być daleko posunięte. Szkoła wyposażona perfekcyjnie, przestronne pełne nowoczesnych pomocy klasopracownie, sala gimnastyczna z kortami tenisowymi i siłownią, basen z najdłuższą zjeżdżalnią w Polsce. Stołówki z wysokokalorycznymi posiłkami i  kelnerkami o miłej aparycji. Desery wyszukane w formie i smaku. Rozbudowana sieć zajęć pozalekcyjnych. Żadnych zadań domowych. Żyć nie umierać!
Któż nie chciałby trafić do takiej „wypasionej budy”? Dojdzie do tego , że za parę lat co przezorniejszy i zapobiegliwy przedszkolak dopuści się gwałtu, kradzieży czy rozboju by zapewnić sobie miejsce w szkole marzeń. Miejsca poprawiające stan młodzieży polskiej zyskają szybko popularność w kraju i za granicą. A co z normalnymi, przystosowanymi, karnymi i znającymi elementarne podstawy dobrego wychowania?
Ano niech się gniotą w ciasnych, brzydkich niedoposażonych, szarych miejscach. Niech nie liczą na pomoc i opiekę resortu. Przecież inwestycja w nich mogłaby doprowadzić do stworzenia podwalin , dobrze funkcjonującemu w przyszłości społeczeństwu. A po co nam ludzie mądrzy i na domiar złego odpowiedzialni? Same kłopoty wynikają z posiadania takich obywateli.
Bezpieczna szkoła – to bardzo aktualne hasło. W domyśle należy czytać – precz z normalnością - nieliczni, nienormalni, niedostosowani wciąż górą.
Sukcesów wszystkim tkwiącym w tym zawodzie!