Z cyklu PeKaeS - wzwód myśli jesiennej

ciąg dalszy rozważań nad problemami egzystencjalnymi sygnalizowanymi przez Gnostyka..

ciąg dalszy rozważań nad problemami egzystencjalnymi sygnalizowanymi przez Gnostyka..

 

Jesień już rżyskiem pod stopą chrzęści,
liście me drzewa dzielą na części.
Już mi nie mruczą złotawe
bąki -
bo czas rozłąki
.

Po polach łażą zbudzone chłody
dziergając nitki mej siwej brody.
G
dzieś w chaszcze wsiąkły znajome ciepła.
Zupa mi skrzepła
.

Smętki pląsają wokół mej gruszy,
każdy się
w chłodnych racjach burmuszy.
Jakieś mi baje w duszę zadaje...
A t
a się kraje.

Lecą z ptakami znów w inne strony,
gdzie poszarzałe są nieboskłony,
jeszcze poszukać
na krańcach świata
okruchów Lata
.

Już sobie razem chuchamy w piąstki
łupią nas kości
, bolą nas chrząstki,
co wczoraj było tańcem i balem -
dziś ciepłym szalem
.

Siedzę i  dumam, że na Eiobie
można o niczym
, można o sobie.
Gdy
się nostalgia w myślach kołacze
p
iszę i płaczę.

Po dachu łazi zbudzone licho
i głoś
no jęczy i wzdycha cicho,
a w mym kominie przeciągów tłuszcza
z wiatrem się puszcza.

Mój stary zegar w rytm serca tyka
zastawka z żalu się nie domyka,
pająk zza pieca zaczął się gapić..

Jak się nie napić?

Siwy