Z cyklu PeKaeS - TRYPTYK WIEJSKI

Oto notatki z wiejskiej chatki ...

 

 

Końskie żale wiejskiej szkapy

Pogadałem dziś z koniem - zwierzył mi się skrycie,
że jest bardzo nerwowy i ma wredne życie,
a  obecnie jest tylko ofiarą powroza,
którą rolnik od święta zaprzęga do woza.

-Nie zaplata mi grzywy, nie czesze ogona,
przez co moja ambicja jest wciąż urażona.
Już  nikt mnie nie szanuje, o gusta nie pyta
i nie szczyci się koniem dziś Rzeczpospolita.

Jak byś czuł się z godnością gdyby ktoś od rana
zamiast świeżych bułeczek, kazał nażreć siana,
a przy tym trącał drągiem, o gusta nie pytał
a nawet pożałował owsa do koryta!

Jam całe życie marzył być polskim ogierem
nie spęczniałym wałachem, genetycznym zerem,
które każdy pogania lub okłada batem,
a bąki gryzą w dupę i wiosną i latem.

Nawet rząd do hodowli staje dziś okoniem
a trudno być przydatnym gdy kopiesz się z koniem !
Minął dawno czas konia, jego okres chwały,
kiedy na widok jeźdźca dziewczęta piszczały
a z siodła polski ułan posyłał całusa…
Dzisiaj- albo do rzeźni albo - do lamusa !

Jaja w odwrocie

Stoi kura na gumnie i łzy gorzkie łyka,
bo taka się w jej głowie wykluwa krytyka:
kogut teraz niechętny, kocha od niechcenia,
smutny to jest prognostyk, który wiele zmienia.

Kiedyś raźno serwował swe pienia liryczne,
przepyszne były jajka i kurczęta śliczne.
Dziś gdy ponury dziobak jest unijnym skrybą,
jajka jakieś wodniste, ponoć pachną…rybą.

Upadają w ojczyźnie naszej obyczaje,
gdy nawet kogutowi wigoru nie staje.
Znikają mu w ogonie kolorowe pióra,
przez co cierpi konsument i smętnieje kura.

On już nie polski, swojski -gdy stał się unijny,
jest wręcz  bezideowy, mało religijny.
Po podwórku się snuje dziobak kostropaty,
nie budzi gospodarza nawet na roraty.

A gdy w ptaku zanika śpiewanie liryczne,
jajka z cienką skorupką są problematyczne.
Przykład: jeśli polityk zbyt drętwo zagaja,
mówią o nim –przynudza, stracił facet jaja.

Krowa a sprawa polska

Stoi krowa na łące i tak myśli sobie:
skoro mleko nie idzie, to co ja tu robię?
Stoję tak na tej łące, wręcz bezprzydzialowa,
niepotrzebna nikomu mlekodajna krowa..

Danaż moja dana
gdy lipna śmietana
rolnik na tym traci
Unia nie zapłaci…

W skupie za mleko płacą po groszy trzydzieści
pójdę chyba do lasu, przepadnę bez wieści.
Wszyscy o mnie gadają - bydlę bez ambicji.
I komu się poskarżyć? Chyba nie policji?

Danaż moja dana…

A gdybym nie wróciła, bo gdzieś by mnie wcięło,
to  znaczy, że po drodze za bardzo mnie wzdęło.
Bo jak cycek zbyt długo jest bezprzydziałowy
,
nikt już nie chce popieścić mlekodajnej krowy

Danaż moja dana…

Pójdę więc do stolicy, aż do prezydenta
niech zobaczy Krasulę jak biedna jest wzdęta.
I powiem  - prezydencie to są żarty wolne,
zakończmy, proszę pana, te roszady rolne !
Ja rozumiem problemy inter-personalne,
lecz- kurwa- jestem krową i życie mam marne !!!

Siwy