Z cyklu PeKaeS - off biznes

"O pieniądzach trzeba myśleć wtedy, gdy jeszcze ich nie ma, a nie wtedy kiedy już wyszły…"

 

 

Bezradność naszego ustawodawstwa finansowego jest tak porażająca, że w gronie dalszych i bliższych znajomych temat wzajemnego okradania w imieniu prawa zaczyna być wątpliwą, acz coraz bardziej popularną rozrywką. Choć przeciętny Kowalski jest w nieco gorszej sytuacji niż nasz bezkarny, niestety, monopolista.

To skłoniło mnie do napisania kilku rymowanek off – biznesowych i mam nadzieję, że piszący koledzy wybaczą, że nie wznoszę się na Parnas, bo jedynie celność pointy mam na uwadze.

5d5b01fd2be853c2966d5b4c339aa3d0.jpg

 

Choć z natury złośliwy nie jestem, trudno nie nazwać rzeczy po imieniu. A więc:

Raz uczciwy z cwaniakiem wiedli spór zajadły,
który interes lepszy - prężny czy upadły?

Cwaniak swoje obstawiał – kto kosi nie zwleka…
uczciwy jęczał sorry, to kosztem człowieka,
który się nie dorobił bo prawo szanował…
Obu ich dorwał fiskus i ostro skasował.
Nie chcę tu do systemu stosować przytyków.
Jeden płaci za szwindel, drugi – brak wyników.

Raz pewna uzdolniona tańczyła na rurze
bo miała zapał twórczy i walory duże.
Lecz było w tym ryzyko to wyjaśnić pora,
że interesdance ruramusi mieć sponsora,
i  do rury ma talent tylko co niektóra.
Więc gdy interes opadł, damie zmiękła rura

Jeden zwykły Kowalski, bez opinii sknery
na wyspę Hula Gula wykupił wałczery.
Gdy je przyszedł odebrać, los mu zrobił na złość:
przeczytał na drzwiach napis  so sorry Upadłość”.

Gdy papier wartościowy raz klient wykupił
wyszło na jaw, że sprytnie bank mu portfel złupił.
Na zarzut indolencji, prawnego kalectwa,
usłyszał żadnych roszczeń to… dla dobra śledztwa…?

 

Jeśli coś na temat wam w sercu gra, dopiszcie parę żartów…

Siwy