Z bogiem ,czy diablem?

Jak na ziemie,tak i w niebie, bóg bez diabla,a diabeł bez boga-to tak jak wiosna bez kwiatów.l

 

Bóg tworzył człowieka , a diabeł radził,    twardość ,figlarność przyrodzenia ,a nie wielkość  da mu  powodzenie ,   woli wolnej  nie dawaj Ewie,raj w piekło zamieni  !Zamknij dziób czorcie powiedział . Kiedy Ewa się sprzeniewierzyła,przyznał rację,gdyby nie ty.aniółków by zniewoliła-, taki   nie narodzi,co kobiecie   dogodzi  rzekł. Onana   uśmierciłem  za to nie słusznie, Ledę córki gwałciły, prorocy haremy mieli , przez  moje brakoróbstwo. Przejdzie ono  na pokolenia grzechem pierworodnym  .
Z nieba viagrę    sypałem a mówiłam, ze manna ,  rozmnożyło tego co nie miara,   ziemia pod ich stopami ugina,zatruli  przyrodę,gorszą od mojej Sadowy  kaźń czynią.A jak ziemia ód tego bum-w pyłek kosmiczny zamieni-co z nami będzie,  czyja to wina pytał diabeł ?.
Na zasiłku dla bezrobotnym bóg-to dopiero nowina,sobie radę dam-powiedział diabeł.W niebie mnóstwo  świętych,cnotliwych,sam JP2 aż pięćset  wyprodukował,ale zacznę od  wiecznie cnotliwej,a skończę na  aniołkach stróżach, nie schronią  po katach,bo niebo okrągłe.

A puki co  twoje namiestnicy ziemscy z grzechu pierworodnego robią biznes,a na mnie walą winę  ! Gdzie  sprawiedliwość-pytał?
Ewa      krzyknęła w raju , ojcze Adama  maluch  jak paluch,  byłaś głuchy,a teraz i  ślepy,nie widzisz jak  deprawują,zniewalają ,a mnie oskarżają za nierząd i swawole.
Z czyjej winy  faceci   chcą,a nie mogą,a  dziewczyny  jak nie chcą to bardziej mogą.
Bzykać po bożemu, koszty utrzymania rosną, chować bachorów w biedzie?​
Świat zmierza ku zagładzie,
O to się nie martw-rzekł bóg, ulepimy Adama i Ewę bis w udoskonalonej formie- ,ale puki co , niechaj . modlą i    podlą,z nadzieja zmartwychwstania,
Nadzieja , matka głupich,ale  nie wolno jej pozbawiać,nie ma gorszej zbrodni kiedy człowiek pozbawia człowieka  nadziei
Niech obiecują więc złote ,góry,  ponowny raj.
Ale ja panie boże w to nie wierze,wiarę zabrał twój namiestnik.,spowiednik za kratą więzienną.
Serce na dłoni  położyłem a on go sprzedał judaszom . Obudziłam się z ręką w nocniku za późno.Niespełniane nadzieje ,rozczarowanie wiozłem w Polskę  z mianem zdradzonego . Koła na szynach wystukiwały pytania ,co dalej,co dalej?
Kraj piękny,życie krótkie,a szczęście  ma wiele  imion.Były kaski,maryśki,druga zona, szukanie sprawiedliwości od podstaw i dupa blada!
Zmartwychwstałem kiedy ciebie ujrzałem  , zaiskrzyło,,zawirowało -tys moja Marią Magdaleną  na zawsze -rzeklem
Nie ma nic piękniejszego od kobiety w tańcu, konia w galopie i białego żaglu na morzu-,,powiedziałem. I to zaistniało  w życiu moim.
. Rejsy fregatą z Rados ku brzegom tureckim ,lot do Brazylii,Sri-lanki,a nieodkryte wyspy przed nami..
Ku tobie płynę na białych żaglach wciąż ,na biało grzywy m galopuję w marzeniach i snach.Ścieżką rowerową śmigam,   kwiaty z ogrodu marzeń   wiozę ,  nie myślę ,'gdy mnie ciebie zabraknie- co zrobię z sobą ,w  ostatnią niedzielę życia., niech żyje wolność i swoboda i dziewczyna młoda śpiewam!
Wzloty i upadki życia złączyły nas , na szczęście recept nie ma, sami piszemy ,a że nie razem - to też szczęście.Wiemy aż nadto , mężowi- niedobrze,a żonie złe. Dobrowolnie   niszczyć co  odzyskano? .
Kiedyś kłamały usta , namiętności górowały  nad rozumem,  przyjaciół prawdziwych nie było, znajomych mnóstwo , a. samotności jeszcze więcej , i nikt nie zrozumie zawartej w niej goryczy. kto tego nie doświadczył.Co było,a nie jest   nie piszemy jednak  w rejestr.,liczy się tylko  to co teraz , bez obiecanek cacanek..

One domeną władzy i kościoła , my Kochajmy wolność , mówimy prawdę o sobie, zabliźnia  rany   przyszłości.,lepiej niż czas.
Na dłoniach onegdaj serca nasze ,a kopa dali,może z tej przyczyny ufamy tylko sobie I tylko zal,że czas tak leci zawrotnie, Nadążyć nie mogę za tobą.,a  Prosisz ,ożeń się ze mną.Chyba  żartujesz..  Gdybym był rówieśnikiem,nie odważyłbym  unicestwić wolności naszej.
Egzotyczne plaże  z zoną własną   każdego roku,   wyspy i zatoczki-kto to widział?A my wciąż odkrywamy nowe,odkrywamy siebie  w nich ! Ciebie- tam  Marią Magdaleną.,grzesznicą bez winy.-nazywam!
Wędrujemy   tak  lat ponad dziesięć  Brylantowe  to chwile, bajeczne..Dziękuję za niepowtarzalne  przeżycia ,  z popiołów odradziło  w nim  moje życie .-I jeśli kiedyś pod balkonem faceta z różą w zębach obaczysz -to ja na przepustce z piekła .. Przyjaciół prawdziwych nie zapomina    nigdy,za baśń z tysiąca i jednej nocy  klejnoty sypnę u stop twoich.W  piekle jak na ziemi nic za darmo.