Wszystko co ważne uczymy się w przedszkolu.

      Wszystko o czym naprawdę muszę wiedzieć dowiedziałam się w przedszkolu. Czyli, że trzeba się dzielić i nie wolno oszukiwać w grze i bić kolegów. Że trzeba odkładać rzeczy tam skąd się je wzięło, myć ręce przed jedzeniem i spuszczać wodę w toalecie. Warto zdrzemnąć się popołudniu, przegryźć ciastko i napić się mleka. I przeprosić, gdy się kogoś zraniło...

151a8b5a9ddd6f5dd6820c0e889a9d24.jpg

      Dokładnie tak. Te słowa zaczerpnięte z recenzji książki Roberta Fulhuma idealnie ukazują całą prawdę tego co w życiu tak naprawdę ważne i co powinniśmy wiedzieć. Niby z pozoru proste i dość banalne stwierdzenia ale jakże są one prawdziwe. Na codzień wiele z nas zapomina o tym. Nie pamiętamy -lub po prostu nie chcemy pamiętać- że zwykłe codzienne, czynności, o których wie każdy przedszkolak, są tak naprawdę ważniejsze i mające większy sens niż to co uważamy za konieczne i niezbędne, te wszystkie wielkie ideologie i poglądy a tak naprawdę nawet nie wiemy, że w większości przypadków nie mamy racji. To zabawne, że małe dziecko wie, że nie należy oszukiwać, bić się czy złościć na drugiego człowieka, że nalezy przeprosić jak sprawiło się komuś przykrość a dorosły ma te zasady gdzieś. Wywyższamy się, tym samym uważając się za mądrzejszych i inteligentniejszych a tak naprawdę  przedszkolak przerasta nas w myśleniu i to o głowę. Dziecko postępuje tak jak należy a dorosły tak jak jest mu wygodnie.

   To właśnie dzieci potrafią dostrzec to co najpiękniejsze w rzeczach najprostszych. Nie doszukują się ukrytego sensu czy znaczenia. Dla nich świat przepełniony jest magią i prostotą -ale w tym pozytywnym słowa znaczeniu. Wystarzy przypomnieć sobie odrobinę naszego własnego dzieciństwa i najprostszy przykład Świąt Bożego Narodzenia. Ile wtedy było magicznych chwil. To co, że z czasem dowiedzieliśmy się, że tak naprawdę tej całej magii nie ma, że to nie istnieje. To nie ma znaczenia. Żeby coś istniało nie musi być namacalne, ważne że my w to wierzymy a wtedy niezależnie od wszystkiego będzie istnieć.W dzisiejszych czasach święta bardzo się skomercjalizowały i nie ważne czy ktoś będzie się upierał czy nie, to bezapelacyjnie nie mają one już takiego nastroju jak to było za czasów naszego dzieciństwa. To dzieci są mistrzami wiary, dla nich nie ważne jest, że czegoś nie widzieli na własne oczy, że czegoś nie dotkneli, tylko wierzą.

Gdyby możliwy był powrót do czasów dzieciństwa, z pewnością wielu z nas -chociaż nie wszyscy- zechciałoby tam powrócić. Jakie to były piękne czasy, tej beztroski, tych zabaw z rówieśnikami, taplania się w kałużach i błocie. Wtedy nie ważne było dla Nas co będzie jutro, cieszyliśmy się tym co jest w chwili obecnej, tym co mamy. Nasuwa się myśl, że dzieci idealnie odkryły znaczenie credo Carpe Diem, dla nich to dzień dzisiejszy jest tym najpiekniejszym i każdy następny może być jeszcze cudowniejszy. To właśnie tego wszystkiego powinniśmy się uczyć od dzieci, wiary w świat, w ludzi i w magię, która z pewnością będzie istnieć jeżeli w nią uwierzymy.