Wszechświat - co to jest ?

Istnieje teoria, że jesteśmy snem Syna Boga. Co z tego wynika ?

 

 

Świat zwariował ...
Pojawiają się 'dziwne' teorie uzasadniane naukowo, że np.światło jest inteligentne, my jesteśmy światłem albo energią albo żyjemy w nieskończonej liczbie wymiarów albo że jesteśmy struną (żart).


Ja w tej chwili jestem zafascynowany teorią która mówi, że jesteśmy Synem Boga. Teoria jest opisana w książce "Kurs cudów". Autorka twierdzi, że to Jezus jej podyktował ten tekst i jego uczyniła narratorem.
Wyjaśnienie wszystkiego jest proste.


Bóg jest Miłością


Bóg rozprzestrzenił Miłość stwarzając Syna


Syn na jego podobieństwo jest Miłością


Syn rozprzestrzenił się stwarzając ten świat (śniąc)


Każdy z nas jest osobą snioną przez Syna Bożego


Obudzić się, oznacza odzyskać świadomość Syna Bożego


Brzmi prosto i niedorzecznie.

Ja staram się nie wierzyć w nic. Odrzucam wszelkie teorie, których nie rozumiem i nie potrafię wyjaśnić, które nie rezonują z moim wnętrzem. Odrzuciłem wiec i tą teorię ale postanowiłem ją sprawdzić.

 

Pierwszą niepokojącą myślą, że powyższa teoria może być prawdziwa było to, że 'każdy' widzi ten świat inaczej.
"Każdy widzi swój świat a tylko oswieceni widzą jeden prawdziwy swiat".
Takie zdanie jest powszechne wśród mistyków. Powodem takiego stanu rzeczy jest ego, indywidualny dodatek do naszego umysłu.


Drugim niepokojącym faktem było dla mnie to, że świat zmieniał się wraz ze zmianą mojego wnętrza. Obserwuję to nie tylko u siebie ale u każdego rozwijającego się duchowo. Mało z tego. Widzę też, jak niektórzy rozwijają się w ego. Czyli ego symuluje im rozwój ale w takim przypadku ich świat się nie zmienia.


Trzecia rzecz to 'widzenie' innych. Rozwijając się oczyszczam, poznaję siebie. To co poznam w sobie 'widzę' w innych. Dlaczego ?
Dlaczego gdy się z kimś kontaktuję wiem, że np.cierpi i dlaczego cierpi ? Rozumiem jego rozterki, troski, problemy i żale.
Dlaczego nagle poczułem to, co jest opisywane w "Hymn do Miłości" mimo, że przez pół życia nie wiedziałem, o co w tym chodzi ?
Teraz potrafię to bezbłędnie wyczuć w kimś innym nawet przez listy czy przez Internet.
Czasem czuję wnętrze innych ludzi i widzę, że oni nie czują swojego wnętrza, nie wiedzą kim są.

 

Te i mnóstwo innych zdarzeń pokazało mi, że nie da się wszystkiego prosto wyjaśnić. Wygląda to tak, jakbyśmy naprawdę byli połączeni.
"Nikt nie jest oddzielony. Wszyscy i wszystko jest połączone".
Powyźsze stwierdzenie to bezsprzecznie PRAWDA.

 

Ale czy połączenie oznacza ...


ŻE JESTESMY TYM
S A M Y M    

? ? ?

 

~¤~