Wróćmy na chwilę do filmu Avatar

Jeśli nie wiesz, kim jestem, a ja nie wiem, kim jesteś ty, światem rządzić będą prawa stworzone przez innych, a my sami, podążając za niewłaściwym bogiem, możemy zgubić naszą...

 

"Jeśli nie wiesz, kim jestem, a ja nie wiem, kim jesteś ty, światem rządzić będą prawa stworzone przez innych, a my sami, podążając za niewłaściwym bogiem, możemy zgubić naszą gwiazdę." [J. Carroll]

Aby wprowdzić w klimat artykułu polecam odtworzenie utworu Leona Lewis's pt. "I see you" z przepięknymi obrazami z filmu AVATAR -  

Video thumb

Czyż film „Avatar” nie przypomina Wam odniesienia do współczesnych zagrożeń, wojen i spraw ekologii? Mityczna planeta Pandora z jej gigantycznym Domowym Drzewem, w którego konarach żyją ludzie i zwierzęta; z Drzewem Dusz służącym do łączności z Wielką Matką; z Napowietrznymi Górami – wszystko to tworzy wizję Ogrodu Rajskiego, stanu niewinności sprzed biblijnego podziału na dobro i zło oddzielającego nas od natury. Na'vi mają bezpośrednie łącza z przyrodą, ze zwierzętami i z bóstwem.

Jedni mówią: - Śliczna bajka! Natomiast inni widzą odniesienie do współczesnych czasów

9d35a2e184abbd82dd2ff0730f5ee550.jpg

Wszystko zaczyna się jak w dobrej bajce. Była sobie piękna i bogata planeta. Żyli na niej piękni ludzie, bo żyli w zgodzie z planetą i w harmonii z całą naturą. Żyli tak blisko nieba, że po prostu byli niebiescy. Ale ich życie stawało się coraz trudniejsze, bo ich planetę najechali jacyś przybysze z gwiazd. Chciwi i bezwzględni rabowali bogactwa planety prawie wcale nie licząc się z jej rodowitymi mieszkańcami. Przenikali społeczność planety swymi podstawionymi avatarami, a wszystko po to, by lepiej poznać planetę i łatwiej ją penetrować. Ale przybysze z gwiazd spieszyli się i gdy nadszedł termin, jaki sobie wyznaczyli, nie mogąc inaczej przyspieszyć postępu eksploatacji bogactw planety, ruszyli do pacyfikacji mieszkańców, którzy zaczęli przygotowywać się do obrony. Walka, jaka rozgorzała oczywiście rodowitym mieszkańcom planety nie mogła przynieść zwycięstwa, bo po prostu byli dużo słabsi. Gdy rozpaczliwa obrona załamała się i gdy wydawało się, że już nie ma dla nich ratunku, stał się cud! Zareagowała sama planeta, wysłuchawszy modlitw swych biednych mieszkańców, gniewnie i ze wstrętem strząsnęła z siebie obce robactwo. Wrócił pokój.

Czy ta bajka czegoś nam nie przypomina? Czyż nie jest podobna do proroctw i zapowiadanych wydarzeń, które czekają naszą ludzkość? A może i nas niedługo też czeka walka na śmierć i życie z najeźdźcą, który zżera nasze serca i niszczy naszą Ziemię przez chciwe avatary udające ludzi? Rozejrzyjmy się, czy nie jesteśmy o krok od stracenia prawa do godnego życia. Być może czas ostatecznego wyboru zbliża się nieuchronnie.  Podnosi się ciśnienie naszego życia, a wszystko po to, byśmy zdecydowali, czy chcemy ulec najeźdźcy, czy walczyć ze złem, które on w nas zasiał. Godzina ostatecznej decyzji się zbliża.

Uwaga o przyznaniu Oskarów.

Czy  Avatar ze swoim przesłaniem mógł zostać uznany za najlepszy film? Przecież Jack Sully zdradził prezydenta, armię, i dowódcę, którzy mu zaufali - Jack Sully to nie tylko renegat, to wróg narodu, bo z bronią walczył przeciw "swoim". Akademia nie popiera gloryfikacji walki o jakąś tam prawdę lub sprawiedliwość, Akademia popiera lojalność względem władzy. W filmie The Hurt Locker sierżant James jest w niewoli adrenaliny wydzielanej w służbie armii, i to się Akademii bardziej podobało. Proste?