Wróćmy do tamtych dni

Zbliża się kolejny dziesiąty dzień miesiąca

 

Minęło już siedem miesięcu od tragedii pod Smoleńskiem. Nadal nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, bo obojętnie co napiszę, to żadne słowo nie będzie odzwierciedlało stanu żalu, i smutku rodzin po tych co zginęli w tej katastrofie. Po śmierci każdego człowieka u rodziny przyjaciół i krewnych,  pozostaje pustka. Czy Ci wszyscy, którzy dziś płaczą po tych co odeszli, będą potrafili ją wypełnić. Nie jest ważne stanowisko, przynależność, ale każdemu, który dzisiaj płacze, będzie zawsze brak dobroci tych którzy, wydawałoby się że wyszli na chwilę, ale już nie wrócą. Dla rodzin ofiar,  nie wspominajmy o słabościach i upadkach,  tych co odeszli, ale o dobru, które było i jest w każdym człowieku,  Niech nie zwycięża zło, i nienawiść żyjących, ale dobro, które każdy z tych, których wśród nas już nie ma,  czynił. Kiedyś ktoś bardzo mądry powiedział: Kochajmy ludzi bo tak szybko odchodzą, a ja z mojej strony mogę dodać: Czyńmy jak najwięcej dobra, bo tylko ono po nas zostanie. Wypadek, który się wydarzył tych parę miesięcy temu,  powinien nam uzmysłowić dwie rzeczy. Pierwszą rzeczą jest to, że nie ma dnia bez śmierci, ale również i bez narodzin. Żadna władza, żadne pieniądze, żadne znajomości, czy układy, tu na ziemi, nie są w stanie tego zmienić. Nikt nie uniknie tej chwili, chociaż jej się bardzo boimy. Chrystus powiedział, że człowiek nic nie może uczynić, aby do swego życia dołożyć chociaż sekundę, ponad to co mu jest pisane. Chrystus również powiedział, że każdy dzień bez miłości i dobra do bliźniego jest dniem straconym, tak jak byśmy zmarli. Nie umierajmy każdego dnia, ale żyjmy dobrem i miłością do drugiego człowieka. Przyjdzie taki dzień, że ciało nasze będzie umierało i jednym powiedzą: Ty już za życia byłeś martwy, bo tylko myślałeś o sobie. Innemu jednak powiedzą: Każdy dzień spędzony z tobą na długo pozostanie w naszej pamięci, a wszystko dobro które uczyniłeś dla nas, długo będzie procentowało w naszym życiu, chociaż nie będzie cię wśród nas. Nie będzie ciała twojego, ale zawsze będziesz z nami przez twoje uczynki, bo nie myślałeś nigdy o sobie, ale zawsze o nas. Drugą rzeczą jest też zdanie z Biblii: Po co gromadzisz skarby na ziemi, przecież tej nocy Pan powoła cię przed swoje oblicze.Niech każdy czyni codziennie tak, jakby to w danej chwili była ostatnia czynność wykonywana tu na ziemi. Nie gromadźcie skarbów dla siebie za wszelką cenę, ale potrafcie się nimi dzielić. Każdy z nas planuje sobie każdy następny dzień, a są i tacy, którzy planują swoje życia na rok lub dwa naprzód. Proszę nie czyńmy tak, ale każdego dnia szykujmy się do pracy, tak jak by miał być ostatni dzień w niej. Tak jak mówi Pismo: Czemu się martwisz o dzień jutrzejszy, jeśli dzisiejszy ma dosyć kłopotów. Nie żyjmy dla siebie, ale dla innych, to wtedy nie zaskoczy nas ta chwila śmierci. Czyńmy tak, aby Pan Nasz w godzinę naszej śmierci, nie powiedział: Ty już za życia byłeś martwy.
Znowu mam przed sobą te dwie daty. Katastrofę i śmierć Papieża Polaka z przed pięciu lat. Jakże inni ludzie, ale smutek ten sam. Pierwsza strata to pożegnanie przywódcy moralnego całego świata. Każda sekunda męki starego człowieka, pokazywana na ekranach naszych telewizorów. Cały świat wiedział, że człowiek ten umiera. Nikt nie chciał żeby odszedł od nas. Jego nauki pozostały wśród nas. Miłość do człowieka, oraz dobro czynione przez niego jest każdego dnia z nami, chociaż już pięć lat minęło od jego odejścia. Dzisiaj wydawałoby się, że jest większa tragedia i pustka po tych co nagle odeszli. Jak będzie naprawdę, to tylko zależy od nas samych i jak długo będziemy pamiętać o dobru jakie każdy z nich uczynił. Wypadki, nagła śmierć bliskiej osoby, zdarzenia które nie potrafimy sobie wytłumaczyć, to wszystko dotyczy wszystkich ludzi. Nie raz Bóg daje nam ostrzeżenie, wskazówkę lub inny drogowskaz, ale czy my zawsze potrafimy to odczytać, czy my chcemy to odczytać?  Zobaczmy ilu z nas niemal cudem uniknęło śmierci, czy to w wypadkach, lub innych zdarzeniach, ale za każdym razem to tłumaczymy, że to było zawinione przez innego człowieka, że gdyby nie ten błąd to życie by trwało dalej. Wspomnijmy tutaj wielką radość małżeństwa, które nie poleciało amerykańskim samolotem do Europy, i samolot się rozbił. Zginęli wszyscy pasażerowie samolotu. Były wywiady z tymi którzy mieli lecieć, ale za każdym razem, jakaś „dziwna” okoliczność powodowała, że nie polecieli. To małżeństwo też nie poleciało. Stanęli na ziemi europejskiej na drugi dzień, następnie wzięli samochód i jechali do domu. W czasie jazdy do domu mieli wypadek, w czasie którego oboje zginęli. Zginęli cztery dni później niż ich współpasażerowie, ale czy mając te dodatkowe cztery dni, naprawili coś w swoim życiu? Znowu wracam do Jana Pawła II i katastrofy. Jeśli spojrzymy na wolę Bożą, to chociaż jej w pełni nie rozumiemy/ Boże choć Cię nie pojmuję / to możemy czytać znaki dawane nam. Tak jak Chrystus mówi, że wiemy kiedy będzie deszcz, a nie umiemy czytać znaków Boga. Tylko za każdym razem będzie pytanie: Czy my nie umiemy czytać znaków, czy my nie chcemy ich czytać, a może te znaki nie pasują nam. Może my nie chcemy odczytać znaków Boga, bo jesteśmy  jak ci co śmiali się   w kraju Noego, i nie chcieli widzieć swoich nieprawości. Czemu o tym wspomniałem? To może ktoś mi odpowie na pytanie: Dlaczego w naszym społeczeństwie jest tyle nienawiści? Za co nienawidzimy naszych braci Rosjan. Pragnieniem Naszego Papieża było odwiedzenie Rosji. Papież nie chciał odwiedzać bogaczy, ani polityków, chciał odwiedzić zwykły lud Rosyjski. Te przeszło dwieście milionów Rosjan, którzy ani nas nie zabijali, ani nie wykorzystywali, ani nie mordowali i poniżali. To właśnie ich chciał odwiedzić Jan Paweł II. Spytajcie się tych wszystkich, którzy mają do czynienia ze zwykłym narodem Rosyjskim, czy ja nie mam racji? Ile złego w naszym kraju zrobili niektórzy działacze tzw. aparatczyk. Czy my wszyscy jesteśmy winni jego złym uczynkom? Czy my tak samo nie postąpiliśmy w stosunku do narodu Rosyjskiego? Delegacja, która leciała na obchody zbrodni w Katyniu, zginęła w katastrofie. Niech jednak pamięć o nich, będzie kamieniem, który odrzucili budowniczowie, w budowaniu dobrych relacji między naszymi narodami. Mając na względzie śmierć tych ludzi, i wielką wolę Naszego papieża, zacznijmy miłować braci Rosjan. Przecież to nie lud rosyjski wymordował naszych przodków, a my w hołdzie dla tych wszystkich ludzi, którzy o to walczyli, za Chrystusem i jego uczniem Papieżem wołajmy głośno:
Nie osądzajmy, ale wybaczmy. Nie nawołujmy do zemsty, ale szukajmy zgody. Prośmy o wybaczenie, i bądźmy miłosierni jak nasz Pan Jezus Chrystus naucza. Niech od dzisiaj K A T Y Ń nie przypomina nam o nienawiści, ale po tych tragediach siedemdziesiąt lat temu i w tym roku, przypomina nam o tym że oba narody są braćmi w Chrystusie.
Nie mam numeru telefonu ani do Pana Boga, ani do św. Piotra, a nawet gdybym miał, to bym usłyszał: brak zasięgu, brak zasięgu.
Bardzo chciałbym powiedzieć Panu Prezydentowi, który zginął w tym tragicznym wypadku: Największym Pana pragnieniem było, aby świat dowiedział się prawdy o Katyniu. Pana pragnienie się spełniło. Dzisiaj świat słyszy o Katyniu, i o zamordowanych tam patriotach polskich, tylko czemu musiało zginąć tylu ludzi, abyśmy my i cały świat o tym pamiętał. Teraz wszystko zależy od nas, czy my tego nie zniszczymy, tak jak zapomnieliśmy nauk Jana Pawła II.