Wolna wola

Treść zapinspirowana komentarzami i dyskusją pod innym artem.

 

Ludzie mówiąc o wolności patrzą na wymiar zewnętrzny a nie wewnętrzny. Na wolność jeśli chodzi o wpływ na wydarzenia (ego) a nie na to jak je przeżywamy.

 

Wolni nie jesteśmy, bo masa rzeczy w życiu miała na nas wpływ - zdeterminowało to nasze dalsze wybory.


Nasza wola i wolność to sposób w jaki przeżywamy wydarzenia losowe a nie wpływ na same wydarzenia - mnóstwo rzeczy w moim życiu determinuje coś - i w Twoim też - umarł np. mój ojciec a wcześniej rozstałem się z dziewczyną - wróciłem do swoich rodzinnych stron - ojciec mieszkał w Niemczach i został tam chory brat - leży w szpitalu - i teraz do niego jadę. Moje decyzje determinuje coś na co nie miałem wpływu - śmierć ojca - i teraz masa rzeczy może być zdeterminowana przez fakt śmierci ojca - brak opieki nad bratem - chcę sprowadzić brata do Polski i się nim opiekować z matką - już nie zrobię innych rzeczy - tzn. teraz teoretycznie mam wybór - mogę olać brata. Ale ja piszę w kontekście przeszłości - podjeliśmy wiele decyzji które zdeterminowały naszą dalszą drogę. Nam się wydaje, że były wolne...nie są. Nawet jakbym olał brata to ściągnąłbym na siebie inne wydarzenia - czyli moje wybory dalej by coś determinowały.


Nasza wolność to wymiar wewnętrzny - poczucie tego na ile czujemy się wolni i spokojni, silni pomimo wpływu na nas wydarzeń losowych - tak jak kapitan steruje statkiem - jest wiele sztormów i niebezpieczeństw - nawet góry lodowe i inne przeciwności - to co kapitana spotka na morzu czy Oceanie - on na to nie miał wpływu - ale wpływ miał na swój hart i spokój ducha, że był życiowym stoikiem i z wielką wiarą doprowadził swój statek do portu. Miał wpływ na to jak przygotował okręt, tak aby bezpiecznie sunął po falach - że miał plan a i b co pozwoliło mu reagować w razie niebzpieczeństw i wyjść zwycięsko i bez większego szwanku. I to jest właśnie ta wola którą mamy. Okręt naszego życia którym płyniemy po falach istnienia - na to mamy wpływ a nie na samo życie w sensie wpływu na wydarzenia - jesteśmy tylko małym trybikiem. Im bardziej człowiek czuje się, że jest małym trybikiem (małe ego, pokora) - tym widzi siebie w realności i mniej cierpi a kiedy widzi siebie w realności może wykrzesać z małego trybika maksimum - a w przeciwnym razie swoje smutki życiowe będzie rekompensował marzeniami i fantazjami - o byciu wielkim trybikiem. A te marzenia o byciu wielkim trybikiem spotykają się z realną rzeczywistością a rozdźwięk daje cierpienie i frustracje - przez nieświadome mechanizmy w nas samych.

Mamy wpływ na to jak odbierzemy wydarzenia i je przeżyjemy - czy przyjmiemy je godnie, spokojnie jako wyzwawanie do rozwiązania czy będziemy cierpieć, nie godzić się na taki los i uciekać od problemów. Kapitan nie ma wpływu na przeciwności na morzu ale może bezpiecznie dopłynąć do portu - kiepski kapitan się załamie i doprowadi do katastrofy.


 Dopiero możemy być wolni wewnętrznie, kiedy całkowicie świadomie i godnie zaczniemy przyjmować wszystkie wydarzenia losowe jakie przynosi nam przeznaczenie - wtedy staniemy się aktorami świadomymi swojej roli jaką narzuciło nam życie- jeden człowiek ma takie przeznaczenia a drugi inne - jeden pływa po wielkim Oceanie a inny tylko po akwenie - i ten drugi zazdrości temu pierwszemu - powinien pokochać swój akwen i swoje własne życie. Jak pisał podobno Jung " "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." - będzie kierowało ponieważ człowiek będzie aktorem nieświadomym swojej roli - dlatego, że jest nieświadomym aktorem - cierpi a kiedy stanie się świadomym- zyska spokój ducha i siłę. Bo pogodzi się ze swoim życiem i z tym co przyszło mu grać w tym życiu - w jakich wydarzeniach uczestniczyć, jakie cierpienie doświadczać ale też rzeczy dobre.

Im bardziej zdamy sobie z tego sprawę, tym przestaniemy szukać spełnienia w marzeniach i pragnieniach szukając innego życia niż mamy - zaczniemy bardzo wyraźnie dostrzegać wody życia po których płyniemy - nasze wody, te realne a nie ułudę. A pływanie po własnych realnych wodach a nie tych wymarzonych - jest drogą do akceptacji i pokochania siebie.

 

Czym jest prawdziwa wolność - czyli wewnętrzna pięknie wyrażają słowa Edwarda Stachury : "Ludzi można podzielić na dwa rodzaje; tych, którzy są wytworem świata, w którym żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili, nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich.