Wołanie na puszczy.

Wirtualna wolność jest jednym ze źródeł realnego zniewolenia.

 

.

Ten, komu uda się wykrzyczeć w necie swoją opinię, z reguły widzi, że nie ma co liczyć na odzew.

Dlatego:

Wirtualna wolność jest jednym ze źródeł realnego zniewolenia.

Jak to się dzieje, że wolni ludzie zaczynają tęsknić za dyktatorem Orbanem, Erdoganem albo innym polskęzbawem?

Wolność wypowiedzi w necie ma znacznie szerszy zakres niż w tradycyjnych mediach.

W necie każdy może wykrzyczeć swoje zdanie. Taka jest teoria. W praktyce wielu się udaje. Wtedy większość z nich zauważa, że woła na puszczy. Lajki przydzielają niekompetentni ignoranci. Ludzi irytuje, że 2+2 jest minusowane przez ignorantów i hejterów.

W necie prawda jest ustalana większością głosów zgodnie z jedną z głównych postmodernistycznych zasad.

Taka wolność oburza wielu i skłania do poszukiwania autorytetu. Ludzie chcą wiedzieć jak jest naprawdę. To dlatego wielu młodych ludzi skołowanych w wirtualnej rzeczywistości, w realu chce mieć kogoś, kto będzie mówił: „Tak tak, Nie nie”. Znaleźć się w wygodnej sytuacji, w której nie trzeba zastanawiać się kto ma rację. Myślenie coraz bardziej boli.

Na realne zapotrzebowanie odpowiadają politycy i kapłani.

Paradoksalna jest sytuacja, w której wolność słowa wywołuje tęsknotę za dyktaturą. Młodzi głosują na polityków jawnie zapowiadających zniewolenie wyborców nazywane eufemistycznie walką z terroryzmem albo dbałościa o uczucia religijne.

Ludzie chcąc, żeby jakiś Marszałek wydawał im zawsze słuszne polecenia, wybierają sobie kaprala, który będzie ich godzinami męczył rozkazami: - Padnij. Powstań.

Łatwo jest zaprzedać się w niewolę. Bardzo trudno jest przestać być niewolnikiem.
Kto opowie młodzieży jak trudno jest będąc szeregowcem pozbyć się generała idioty? Jak trudno będąc wikarym usunąć arcybiskupa z zajmowanego stanowiska?

Przeczytaj: >>> Pytania początku XXI wieku

Adam Jezierski

.