Windą do Nieba

Co łączy: starożytną wieżę Babel, biblijną drabinę Jakubową i współczesne „drapacze chmur”? Niewątpliwie dążenie do wspięcia się jak najwyżej bez tracenia kontaktu z Ziemią. A gdyby tak wznieść konstrukcję, po której można by wspiąć się aż w przestrzeń kosmiczną? Okazuje się, że taką ewentualność na serio rozważał już ponad sto lat temu Konstanty Ciołkowski i że jego marzenie, m.in. dzięki postępowi w technologii materiałowej zaczyna z czystej fantastyki przekształcać się w technicznie możliwe do przeprowadzenia w ciągu kilkunastu lat przedsięwzięcie.6b12f11af8ae5126e7d494b024ea4897.jpg

Zamiast wspinania się po schodach współczesny człowiek chętniej korzysta z wygodnej i szybkiej windy i nie inaczej podróżowalibyśmy w kosmos i z powrotem po owej konstrukcji, która musiałaby rozciągać się od powierzchni Ziemi aż do 100tys.km w głąb kosmosu. Taka wysokość byłaby niezbędna, aby giętka lina, czy raczej wstęga, zakotwiczona u powierzchni Ziemi utrzymywała się w ciągłym naprężeniu przez współdziałanie sił grawitacyjnych i rotacji Ziemi.

Jak na razie wszelkie znane materiały są zbyt słabe w stosunku do wagi by mogły posłużyć do budowy owej konstrukcji. Jednak pojawiły się nowe technologie w postaci tzw. nanorurek węglowych, których wytrzymałość znacznie zbliżyła się do wymaganego minimum i przewiduje się osiągnięcie tej wytrzymałości w niedługim czasie.

Aspekt ekonomiczny przedsięwzięcia jest dosyć zachęcający, bowiem koszty wybudowania windy kosmicznej kalkuluje się na poziomie 6mld dolarów. Taka winda mogłaby codziennie wynosić na orbitę ładunek 5ton, początkowo za cenę ok. tysiąca dolarów od kilograma. Później koszt spadłby nawet do 50-100dolarów za kilogram, co dałoby rewelacyjne wręcz oszczędności w porównaniu z dzisiejszymi 10-40tys.dolarów za kilogram. Nietrudno wyliczyć, że gdyby nie było niespodziewanych przeszkód technologicznych i zagrożeń przyrodniczych (np.huraganów) lub ludzkich(np.terroryzm) to nakłady na windę mogłyby się zwrócić nawet w ciągu kilku lat intensywnej eksploatacji.

Podróż na orbitę trwałaby prawdopodobnie kilka dni, co wyeliminowałoby trudne do zniesienia dla osób o słabszym zdrowiu przeciążenia. Odwrotnie nawet ludzie o niektórych schorzeniach, np. słabych kościach mogliby w warunkach nieważkości czy słabszego przyciągania(np. Księżyc) poczuć się lepiej i traktować pobyt tam jako sanatoryjny.