Wiesz czemu pada deszcz? Bo ja płaczę...

...Wracając do "siebie" nie mogła sobie poradzić z tym "ROZDARCIEM". Serce mówiło jedno, a rozsądek drugie.

 

 

"Wiesz czemu pada deszcz ?, Odpowiem Ci, bo to ja płaczę, czuję jakby połowa mnie umarła. Nie radzę sobie z tym, a muszę. Jadę i płaczę, nic już nie jest takie samo - i drogi, i drzewa. Wszystko krzyczy we mnie z bólu, rozpaczy a i do tego moje dziecko cierpi, nie chce wyjeżdżać. To straszne…"

Takiego smsa dostałam kiedyś od mojej przyjaciółki, która wpadła na chwilę do Polski i musiała wracać.
Młoda, atrakcyjna kobieta  około trzydziestki natrafiła na miłość swojego życia. Była już po "koszmarnych przejściach" i spotkała tego jednego, jedynego. Pokochała wierząc, że to nie bajka. Z tego związku przyszło na świat śliczne dziecię. Miłość była wielka, ale niestety ten jeden-jedyny okazał się być damskim bokserem. Częściej ważniejsi byli dla niego kumple i alkohol niż jego partnerka i jego syn. Ona walczyła jednak o tą miłość. Kiedy alkohol stał się dla niego ważniejszy od  cze-go-kol-wiek, chodziła na spotkania dla współuzależnionych po to, aby ratować tą miłość. Nic nie pomogło. Kiedy był trzeźwy świat układał do jej stóp, kiedy brała go pod swoją opiekę "Pani Wódeczka" nie liczyło się dla niego nic.

W końcu kobieta w obawie przed "przyszłością z koszmarów" uciekła.Zabrała dziecko i przy pomocy przyjaciół wyjechała.

Daleko.Za granicę.

Tam dobrzy ludzie pomogli jej znaleźć mieszkanie i pracę.
Wreszcie była wolna, spokojna, bezpieczna i... szczęśliwa (?).
Tęskniła bardzo za przyjaciółmi, za rodziną, za Polską, ale była wolna i bezpieczna, razem ze swoim małym synkiem.

Po kilku miesiącach sprawy urzędowe sprowadziły ją do kraju. Przyjechała na kilka dni razem z dzieckiem. Spotkała się z rodziną, z przyjaciółkami i... z NIM.

Wróciły wspomnienia.

Wystarczyło kilka miłych słów, jakiś miły gest, ciepłe spojrzenie i serce znów zaczęło bić jak szalone. Zapomniała, że to właśnie od niego uciekła, zapomniała o upokarzającym ją zachowaniu, zapomniała o bólu, o cierpieniu, o łzach wypłakanych, o strachu przed jego pijaństwem, zapomniała... o wszystkim, co było złe i co skłoniło ją do drastycznego kroku, jakim była ucieczka.

Wracając do "siebie" nie mogła sobie poradzić z tym "ROZDARCIEM". Serce mówiło jedno, a rozsądek drugie.