Wiara, Nadzieja i Miłość... BAJKA o trzech cnotach teologicznych...

(z ziarenkiem...)

 

Myśląc - na złotym tronie Pan

pełen ambrozji dzban wychylił...

By wcielić w życie zbożny plan,

trzem cnotom kazał przyjść po chwili.          

        

65d7babaf369e165fe095de74ef858d4.jpg

Wierze, Nadziei i Miłości

wręcz kardynalne dał zadanie:

Niech, kontrolując boskie włości,

utwierdzą w Bogu istot trwanie.

Trzy siostry w trakcie owej misji

wreszcie na starą Ziemię przyszły.

Tym, co po wiekach tu zastały,

szokowo się zbulwersowały.

Do dzieła z werwą przystąpiły

chcąc uratować ludzkie dusze,

lecz rychło do cna się sterały

nieziemskie cierpiąc wciąż katusze.

Wiara - w zwycięstwo już nie wierzy;

Nadzieja - wpadła w beznadzieję;

Miłość się z nienawiścią mierzy

i gorzkie łzy porażki leje.

Tak więc bez wiary i nadziei

ludzie, na własne już życzenie,

miłością własną zaślepieni -

sprzedali diabłu swe istnienie...

 

 

W piekle na gorejącym tronie,

drapiąc się chwostem w podogonie,

wierci szatańsko się Belzebub

szponiaste zacierając dłonie...       

          99db2c28784493f2abaa2b253b84d227.jpg

 

Piotr Stanisław Issel, wiersz z dnia 8 czerwca, 2011