Wiara kontra wiedza, sekciarstwo najnowszych czasów

Czasy gdy domy były pełne książek a dzieciaki z wypiekami czytały pod kołdrą przygody Robinsona Cruzoe odeszły w niebyt. Wraz z nimi odeszła tez encyklopedia.

 

Czasy gdy domy były pełne książek a dzieciaki z wypiekami czytały pod kołdra przygody robinsona Cruzoe odeszły w niebyt. Wraz z nimi odeszła tez encyklopedia. Kiedyś była to najważniejsza książka w domu, źródło podstawowej wiedzy dla młodych i starych, kierujących się dewizą "jeżeli czegoś nie wiem to sprawdzę". 

Internet - to cudowne miejsce dzięki któremu można się skomunikować z osobą o podobnych zainteresowaniach z drugiego końca świata ma tez jednak niestety swoje ciemne strony. Stał się miejscem poszukiwania wiedzy, zastąpił biblioteki, książki, źródła. Fora internetowe i grupy na Facebooku roją się od pytań a na zadawane pytania mnożą się odpowiedzi. Nie ma znaczenia czy osoba udzielająca odpowiedzi ma jakąkolwiek wiedzę w temacie, którego dotyczy pytanie. Fenomenem dzisiejszego świata są przekazywane bezmyślnie treści, memy rozprzestrzeniające się jak wirusy,  nie oparte na żadnej wiedzy dobre rady, które w niektórych dziedzinach zyskują rzesze wiernych - osób, które wierzą w coś co nie jest poparte żadna naukową wiedzą. 

Gdy zgłębi się historie owych memów, kosmicznych bzdur, które opanowały internet i umysły wielu ludzi okazuje się, że stoi za nimi prawie zawsze jakiś partykularny interes. Ciekawe czy wraz z rozwojem cywilizacji i przez swoje lenistwo stajemy się coraz bardziej podatni na manipulację? Skutki tej naiwności bywają katastrofalne. Wstrząsający reportaż o dziewczynie, która umarła zażywając groźny pestycyd jako środek na zgubienie zbędnych kilogramów jest tu dobrym, niestety tragicznym przykładem. Kult pięknego ciała propagowany przez celebryckie media, pokazujące odrealniony świat, o którym marzą młodzi ludzie. Nie o przygodach na bezludnej wyspie ani poszukiwaniu skarbu templariuszy a o jędrnych pośladkach, pełnych ustach i talii osy opakowanej w markowe ciuchy. Nie ma znaczenia, że osoba na ekranie jedzie samochodem pożyczonym przez salon w celach reklamowych. Plastikowy styl życia staje się obiektem pożądania.

Na bazie tego marzenia o cudownym życiu w cudownym ciele, zdrowym i nieśmiertelnym  kwitnie współczesna religia - wiara w cudowne moce przeróżnych substancji. Podsycany przez perswazyjny marketing specjalistów od zdrowego życia, całej rzeszy zwykłych szarlatanów żerujących na ludzkiej naiwności pęd do uzyskania cudownych rezultatów przy pomocy magicznego proszku czy kapsułki przypomina średniowieczne gusła. Z ta różnica , że w tamtych czasach poza wiarą i doświadczeniem ludzi nie było za wiele źródeł prawdziwiej, rzetelnej wiedzy. Dzisiaj źródła są ale co z tego jeśli zaślepieni wyznawcy danej teorii za nic maja fakty. łatwiej jest wierzyć niż wiedzieć.Lewoskrętna witamina C, cudowna moc alg jako lekarstwo na potworny niedobór jodu; setki innych memów i tysiące produktów, sprzedających się świetnie na fali wiary i co najlepsze promowanych przez swoich wyznawców zgodnie z zasadą "skoro ja w to wierze musi być najlepsze" drenują mózgi i kieszenie. Nie ma nic dziwnego w tym, że stajemy się coraz bardziej podatni na nierealne obietnice polityków skoro wierzymy w cudowna moc czegoś co albo w ogóle nie istnieje albo ma takie samo działanie jak setki innych produktów lub nie ma żadnego udowodnionego działania. Jeśli jesteśmy odporni na naukowa wiedzę, dostępną także dzisiaj przez internet i zbyt leniwi aby po nią sięgnąć to znaczy, że  jesteśmy skazani na bycie marionetką w rekach politycznych szaleńców, którzy  wykorzystają nasze marzenia lęki i nadzieje dla własnych celów.