Wczoraj - a już dziś

Wczoraj były wspólne marzenia, byliśmy ty i ja dzisiaj jestem tylko ja

 

         Czemu tak jest, że mając 20 lat przechodzimy obok siebie, nie zauważając się, nie znając! Jakbyśmy byli dla siebie obcy. Przecież jesteśmy z tego samego jednego świata, z tych samych łąk, z tych samych schodów, i tych samych ławeczek w parku. Czemu nie zwracamy na siebie uwagi? Dlaczego nie chcemy na siebie spojrzeć, błysnąć okiem na dzień dobry, albo ot tak!Czemu jadąc tym samym autobusem, czy metrem nasze łokcie nie chcą się spotkać?Po co sami na własne życzenie wybieramy samotność?Nie wiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Mamy różne lata, różne doświadczenia. Mamy inne marzenia, ale wspólne wspomnienia!

Wspólne smutki, wspólne zmartwienia. Czy nie miało być tak ,że dłoń do dłoni?, że policzek do policzka, a nosek do noska, wreszcie usta do ust. Ciepło dotyku, delikatność pieszczot..

Często wspominam czarną sukienkę. Sukienkę z dużą ilością guzików, od szyi do kolan. Pamiętam blask twoich oczu, pamiętam ruchy twoich palców- ah jak szybko chciałeś je rozpiąć. Ileż ja bym oddała móc jeszcze raz poczuć, te chwile w korytarzu. Poczuć wbijająca się klamkę drzwi wejściowych twojego mieszkania w moje plecy. To cudowne ciepło twoich ust i słońca , które grzało mi plecy zza okna, kiedy ty rozpinałeś te nieszczęsne guziki. Wspominam, dotyk dłoni, podmuch oddechu, i ukojenie, spełnienie, oddanie.

Potrzebuje nadal takiego zapomnienia, zapomnienia z tobą......

Najgorsza jest ta pustka, samotność bez ciebie! Każde miejsce było tobą, każda chwila była nasza, teraz nie ma nic. Jest wielka dziura, której nie widać dnia! Z Tobą każda kropla w wieczornej wannie była ukojeniem męczącego dnia, pustynią zapomnienia, oazą spokoju. Tak się nie robi kochany! Nie niszczy się czyjegoś życia od tak!Nie zamyka się furtki przed nosem , furtki do serca!

Nie ma nawet śladów twoich stóp już na wycieraczce, piachu na spodzie buta, kropel wody po kąpieli na płytkach. Zniknąłeś ty zniknęły wszystkie przyziemne rzeczy, szalik, krople wody, szklanka, krawat, zapach, dotyk......czy to nie za dużo jak na pierwszy raz?

Odeszłaś cicho, a ja wiem że już nie będzie kolorowo!

Po co susząc włosy w łazience zawsze byłeś obok, po co zawsze kleiłeś plaster na zraniony palec? Po co byłeś w bezsenne noce i deszczowe dni? Dlaczego teraz wpatruje się w lustro nie widzę w nim ciebie nie widzę nas jestem tylko ja. Ja smutna, sina, ja ale nie ja. Zmieniłeś mnie! Nie potrafię wstać z łóżka prawą nogą choćbym bardzo się starała. Nie widzę butelki twoich perfum na szafce w łazience, nie mam cie kiedy susze głowę, kiedy wycieram plecy. Nie ma cie kiedy pije kawę, kiedy czytam gazetę, nie ma nawet naszych spotkać, skrytych telefonów,nie ma nocnych rozmów. Jest tylko wyryta rysa na moim sercu. Rysa boląca, krwawiąca nadal , rysa która się nie zagoi. Moje serce było piękny mięśniem, tętniącym życiem, teraz jest wielkim głazem, kamieniem, nieczującym prawie nic.

Cisza po tobie mnie zabija. Wkurza mnie milczący telefon, brak twojego zapachu, dotyku, głosu, który zawsze był kojący, jak lekarstwo. Byłeś moim marzeniem, nadzieją na kolejny dzień, moim słońcem w pochmurny dzień.

Żal że patrząc w przyszłość nie widzę obok siebie ciebie.

Nawet nie wiesz jak to spojrzenie boli.......