Wahadła emocji - jedność duszy i umysłu (cz.III)

Umysł nie widzi ruchu w przestrzeni wariantów, dlatego też wątpi i boi się. On przyzwyczaił się do tego, że ma sytuację pod kontrolą. Umysł cichnie tylko wtedy, jeśli dasz mu zadanie, przy którego realizacji będzie rozumiał, co robi…Roztoczenie kontroli nad biegiem myśli – oto na czym powinna polegać praca umysłu – pisze Zeland.

      Wydaje się, że to właśnie jest największa tajemnica Transerfingu. Od dziecka jesteśmy uczeni, że należy myśleć i działać racjonalnie. Nauczyciel mówi do ucznia – „pomyśl, zanim coś zrobisz”; stajesz przed wyzwaniem – „muszę to dokładnie przemyśleć”; zrobisz coś nonsensownego, słyszysz komentarz – „to urąga zdrowemu rozsądkowi”.

      Jeżeli przyjmiemy podział Zelanda, umysł przeszkadza duszy dryfować tam, dokąd chce. Dusza ma wolę, ale nie dysponuje środkami; umysł takowymi narzędziami dysponuje, ale nie ma woli. Dlatego zamiar zewnętrzny realizuje się tam, gdzie panuje jedność duszy i umysłu; w sytuacji, gdy „dusza śpiewa” a „rozum z zadowoleniem zaciera ręce”. Na co dzień żyjemy jednak w chaosie rozmijających się dążeń jednego i drugiego. Jeżeli tak faktyczne jest, trzeba wybrać – co ważniejsze. Dokonując wyboru duszy, należy w taki sposób pokierować rozumem, by nie przeszkadzał względnie, by przeszkadzał jak najmniej.

      Zwróćmy uwagę, że Zeland podkreśla dwa istotne defekty immanentnie związane z funkcjonowaniem rozumu – jego ślepotę (nie widzi ruchu w przestrzeni wariantów) oraz utrwalone złe nawyki (…przyzwyczaił się do tego, że ma sytuacją pod kontrolą). To one powodują, że droga do celu jest długa i wyboista. Nie byłby to wcale jednak szczególnie ważny problem, gdyby nie fakt, że rozum rości sobie prawo do bycia arbitrem w każdej sytuacji i każdym zdarzeniu. Królewiecki filozof Immanuel Kant „uczynił” go nawet najwyższym sędzią, który ma prawo wszystko rozstrzygać (wszystko musi stanąć przed trybunałem rozumu).

To on ostatecznie rozstrzyga, co jest godziwe, sprawiedliwe, słuszne, dobre i prawdziwe. Rozstrzygnięcia rozumu są ostateczne, bo jest on centralnym elementem rzeczywistości. Kopernikański przewrót w filozofii polegał na tym, że to nie rzeczy i zjawiska konstytuują rozum, ale rozum tworzy wokół siebie porządek rzeczy. Bez porządkującej pracy rozumu postrzegalibyśmy świat jako chaotyczny ruch cząstek elementarnych. Tym, co jest przede wszystkim tworem umysłu, jest czas i przestrzeń, będące czystymi formami naoczności.

            W ten oto sposób rozum człowieka stał się bogiem. Kant wierzył, że imperatyw kategoryczny stanie się prymarną zasadą etyczną. Skupieniem całego dekalogu w jednej zasadzie. Nie przewidział jednak, że człowiek może wybierać to, co jest niegodziwe, niesłuszne, niesprawiedliwe i nieprawdziwe.

            Umysł bez duszy – pisze Zaland – podobnie jak dusza bez umysłu, jest niczym. Wspólnie zaś dysponują bezgranicznymi możliwościami.

            Owa jedność umysłu i duszy posiada wręcz magiczne właściwości. To, że brak nam w życiu magii i cudów, świadczyć może tylko o tym, jak nieczęsto dochodzi do komunii duszy z umysłem. Dzieje się tak z jednego powodu. Rozumowi dostępna jest wyłącznie rzeczywistość fizyczna, duszy natomiast dostępna jest rzeczywistość metafizyczna, czyli mówiąc językiem Zelanda, przestrzeń wariantów. Dusza ma bezpośredni dostęp do pola informacji; ona wie, rozum zaś błądzi. Deifikacja rozumu w kulturze zachodnioeuropejskiej przynosi, niestety, niedobre konsekwencje. Wiedział już o tym mądry William Blake, który pokazał, czym kończą się roszczenia urizena. Ziemia Ulro jest przestrzenią wydziedziczonego rozumu; ziemią jałową, obszarem melancholii i zaciemnionego horyzontu.

            Panracjonalizacja rzeczywistości prowadzi do jej splanizowania i ograbia ze skarbów najświętszych. To tak jakby narysować na kartce papieru piękny brylant i wydrukować go następnie w czarnobiałej drukarce. Jakież będziemy mieć jego wyobrażenie?

                        Mamy świadomość, jak bardzo jest to sprawa kontrowersyjna. Przecież na co dzień dokonujemy wyborów, których podstawą jest rozumowa analiza. Fakt ten posiada również odzwierciedlenie w języku, o czym świadczą chociażby frazeologizmy: rozumny wybór, rozumny człowiek, przemyślane działanie. Co więcej, można nawet postawić tezę , że rozum jest cechą dystynktywną kultury zachodnioeuropejskiej (Edmund Husserl). Czy nie jest zatem rzeczą co najmniej dziwną, że sam umysł próbujemy stawiać przed trybunałem?

            Należy, jak sądzę, oddzielić od siebie dwie kwestie. Czymś innym jest przypisywanie rozumowi cech, pozwalających na skuteczne zarządzanie światem; czynienie z niego poręcznego narzędzia służącego do modulowania przestrzeni zewnętrznej, czymś zgoła innym natomiast nadawanie rozumowi cech boskości, bo to tak jakby ślepca uczynić przewodnikiem oprowadzającym turystów po słonecznej Toskanii.