W trzydziestą pierwszą rocznicę TEATRU WIELKIEJ MISTYFIKACJI .

 

 

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

CZYLI LEGENDA O CZEKISZCZAKU I RYCERZACH OKRĄGŁEGO STOŁU

Tekst jest długi i zawiły. Przeznaczony raczej dla koneserów współczesnej historii naszego kraju. Napisałem go trzy lata temu dla portalu Salon24.

6 lutego 1989 roku przy Okrągłym Stole rozegrano teatr wielkiej mistyfikacji, który określił istotę III RP.

Większości Polaków zdołano na przestrzeni ostatnich 25 lat wmówić, że Okrągły Stół był dowodem dojrzałości ekipy rządzącej gen. Wojciecha Jaruzelskiego, która w poczuciu odpowiedzialności za państwo przekazała władzę w ręce tak zwanej konstruktywnej opozycji.

W mitologii będącej podstawą III RP „opozycją konstruktywną” określono ludzi, którzy byli nastawieni reformatorsko, rzekomo zatroskanych o państwo. W rzeczywistości opozycjoniści w rodzaju Lecha Wałęsy, Adama Michnika czy Tadeusza Mazowieckiego i reszty byli to ludzie wyselekcjonowani do rokowań z władzą przez wszechwładnego szefa komunistycznej policji politycznej, zmarłego kilka dni temu gen. Czesława Kiszczaka. Wszystkich innych, którzy paktowanie z PZPR i bezpieką uważali za zdradę ideałów pierwszej Solidarności skutecznie odsunięto na boczny tor. Z latami zmarginalizowano ich i ośmieszono.

Wszyscy dziś wiedzą kim jest Wałęsa bądź Michnik ale już większość Polaków pojęcia nie ma o działalności opozycyjnej Andrzeja Gwiazdy czy Krzysztofa Wyszkowskiego (a to on przyjmował Wałęsę w 1978 roku do Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża). I setek innych „niekonstruktywnych”, których zepchnięto na margines.

Operacja ratowania komunistycznego systemu poprzez jego gruntowną przebudowę narodziła się w Związku Sowieckim po dojściu do władzy Michaiła Gorbaczowa w 1985 roku – polityka pieriestrojki (przebudowy) i głasnosti (jawności). Sowieci doskonale zdawali sobie sprawę, że nie będą w stanie dłużej utrzymać reżimu przy pomocy czołgów i pałek, postawili się na reformę. Polski Okrągły Stół, który stanowił teatralną dekorację dla tajnych rokowań w Magdalence i w willi MSW na Zawracie stanowił ledwie część scenariusza napisanego na Kremlu. W zamyśle Gorbaczowa PRL miała stanowić swego rodzaju laboratorium pieriestrojki.

„W trzeciej fazie przemian zostanie uformowany rząd w Polsce. Koalicyjny, skupiający przedstawicieli partii komunistycznej, reprezentantów reaktywowanej Solidarności i Kościoła. W tym rządzie mogło by się znaleźć także kilku tak zwanych liberałów” - powiedział już w roku 1985 Anatolij Golicyn, oficer KGB zbiegły na Zachód. Skąd wiedział co nastąpi za cztery lata???

W trzy lata później, w 1988 roku Gorbaczow gości u polskich towarzyszy.

- „Nie mamy nic przeciwko takim rozwiązaniom, które będą umacniały ustrój socjalistyczny w Polsce” - usłyszał od sowieckiego genseka Jaruzelski.

Wciągnięcie do gry wyselekcjonowanej opozycji skupionej wokół Wałęsy i Michnika oraz Geremka miało stać się uwiarygodnieniem całej operacji. Jak mówi prof. Antoni Dudek: „kooptacja opozycji do władzy była elementem gry obliczonej na wzmocnienie ustroju”.

Nad scenariuszem, który powstał w Moskwie rodzimi towarzysze usilnie pracowali już od roku 1985. Z jednej strony odbywało się to na poziomie PZPR, przy której funkcjonował tak zwany „zespół trzech” doradców Jaruzelskiego: Jerzego Urbana, Stanisława Cioska (dziś etatowego "eksperta" TVN-u od Rosji) i gen. Władysława Pożogi, który nadzorował cywilny wywiad i kontrwywiad. Drugi poziom operacji kształtowała SB czyli bezpieka cywilna. Szczególnie mam tutaj na myśli tak zwaną Grupę Operacyjno - Sztabową przy Szefie SB MSW, szerzej znaną jako Zespół Analiz, któremu przewodniczył późniejszy rzecznik Kiszczaka, płk. Wojciech Garstka. Ci ludzie dwoili się i troili nad ratowaniem systemu i swej władzy przed bankructwem.

Nie mieli innego wyjścia gdyż doskonale zdawali sobie sprawę, że powtórzenie manewru z 13 grudnia 1981 roku kiedy to w celu ratowania reżimu wyprowadzono na ulicę czołgi - jest już niemożliwe.

Wojciech Garstka na konferencji w Miedzeszynie w 1986 roku: „Możemy trzymać ten system za pomocą czołgów albo go zreformować”. Zdawał sobie jednak sprawę, że powtórka Stanu Wojennego już nie wchodzi w grę.

Mimo to podczas gdy trwał spektakl przy Okrągłym Stole ludzie władzy po cichu przygotowywali tajną operację wprowadzenia stanu wyjątkowego. Była to jednak tylko ewentualność na wypadek niepowodzenia rozmów. Na 13 czerwca 1989 roku datowane są listy osób przewidzianych do internowania na wypadek niepowodzenia operacji reformy z udziałem opozycji.

Zamierzano także powtórzyć w razie stanu wyjątkowego operację „Azalia”. Taki kryptonim nosiła tajna operacja MSW z czasów Stanu Wojennego, która polegała na zablokowaniu łączności poprzez opanowanie central telefonicznych.

Siedzący dziś w studiach telewizyjnych polityczni i medialni kłamcy doskonale znają te fakty, jednak nie mogą powiedzieć prawdy gdyż ta podważyła by wszystkie perfidne kłamstwa na których zbudowano III Rzeczpospolitą. A jak wiemy dla obrony jednego kłamstwa z czasem konieczne staje się wymyślanie coraz to nowych.

Prześledźmy teraz kilka faktów, dobitnie wskazujących jakie rzeczywiste cele przyświecały konstruktorom Okrągłego Stołu

1. „Jeśli nie my – to nasi przeciwnicy. Jeśli nie dziś – to jutro nie będzie nas przy władzy” - Wojciech Garstka („Uwagi dotyczące projektu tez na plenum ideologiczne KC PZPR”)

2. „Bez reguł zrobiliśmy stan wojenny. Jeśli zaczniemy się bawić w prawo to zginiemy” (!!!) - Wojciech Jaruzelski na posiedzeniu Sekretariatu KC PZPR w dniu 29 kwietnia 1988 roku.

3. „To Służba Bezpieczeństwa miała wytypować przyszłych partnerów władz ze strony opozycji. Nietrudno się domyśleć, biorąc pod uwagę znaczny poziom infiltracji środowisk opozycyjnych przez SB, że w gronie negocjatorów mieli się znaleźć także jej tajni współpracownicy” - Antoni Dudek, „Reglamentowana rewolucja”, str. 146.

4. „Już nie można uchronić obecnej ekipy od upadku... Sądzimy także, że żadne kierownictwo PZPR nie może już zachować w ręku całej władzy... W tej chwili aktywa naszej ekipy sprowadzają się jedynie do poparcia radzieckiego” - Memoriał „zespołu trzech” dla Jaruzelskiego z 10 sierpnia 1988 roku.

5. Wyżej wymienione przekonanie prowadziło wizjonerów Urbana, Cioska i Pożogę do wniosku, że należy podzielić się władzą z opozycją i zrobić to „na tyle wcześnie aby zabezpieczyć pozycję dominującą PZPR”.

W dalszej kolejności były wybory czerwcowe z 1989 roku (które faktycznie przetrąciły kręgosłup komunistycznej dyktaturze - PZPR przegrała z kretesem), jednak tylko w 35% wolne, w efekcie rokowań przy Okrągłym Stole Jaruzelski został kontraktowym prezydentem (wybranym za sprawą posłów z OKP czyli postsolidarnościowej opozycji!) a w czasie rokowań bezpieka zamordowała trzech opozycyjnych księży: Stanisława Suchowolca, Stefana Niedzielaka i Sylwestra Zycha. Tam "oddawano władzę" a tutaj dokonywano politycznych zabójstw...

Co to wszystko ma wspólnego z bredniami właścicieli III RP i ich medialnych rezonatorów o "historycznym kompromisie?"

Wmawianie ludziom przez ćwierć wieku tych piramidalnych bzdur świadczy o niebywałej arogancji właścicieli III RP i ich skrajnie pogardliwym stosunku do społeczeństwa.

To tylko drobna próbka ukazująca faktyczne cele funkcjonariuszy reżimu PRL, z których 25 lat kłamstw i fałszowania najnowszej historii zrobiło niemalże bohaterów narodowych. Co bardzo istotne, pierwsze nieśmiałe próby wspólnych rozmów władzy i „opozycji” datuje się już na rok 1984, ledwie tydzień po zamordowaniu księdza Jerzego Popiełuszki! Stąd ta niewyjaśniona do dziś zbrodnia zwie się „zbrodnią założycielską” III RP – dogadywano się przecież nad trupem księdza Jerzego z jego mordercami! Taki to kraj nam ufundowali, a raczej ufundowali go sobie samym.
Dokumentów na poparcie tezy, że Okrągły Stół był ostatnią próbą ratowania reżimu a nie jego obalaniem jest całe mnóstwo i trudno je tutaj wszystkie przytaczać.

Otwarte pozostaje pytanie dlaczego ludzie skupieni wokół Lecha Wałęsy i jego doradców dali się Jaruzelskiemu i Kiszczakowi wciągnąć w tę grę. W moim odczuciu jest to problem zbyt złożony aby można go wytłumaczyć tylko agenturalną przeszłością Wałęsy bądź innych „herosów” opozycji. Niektórzy twierdzą, że Okrągły Stół był spiskiem, który polegał na tym, że oficerowie prowadzący przekazali władzę swoim byłym konfidentom.

Niezwykle kusząca to wizja, jednak dowodzi, że ludzie prezentujący tego typu płaskie rozumowanie nie mają większego pojęcia o wydarzeniach tamtego okresu. Co jednocześnie wcale nie oznacza, że wśród ludzi, którzy po upadku PRL-u utworzyli rząd Tadeusza Mazowieckiego nie roiło się od dawnych esbeckich donosicieli. W kancelarii prezydenta Wałęsy jako jego pomagierzy pracowali prawie sami konfidenci. Jednak nie da się tym faktem wytłumaczyć całej złożoności wydarzeń roku 1989 choć z pewnością miało to bardzo istotne znaczenie. Ale jest to temat już na zupełnie osobny tekst. Na wiele pytań wciąż nie ma jasnych odpowiedzi.

Największy paradoks tamtego okresu polegał na tym, że zarówno w ZSRR jak i w PRL komunistyczni funkcjonariusze z partii i bezpieki próbując wszelakimi siłami ratować gnijący system... doprowadzili do jego upadku.

W Polsce największe zasługi na polu dobicia PZPR i całej PRL położył reformatorski rząd Mieczysława Rakowskiego, w szczególności zaś reformy jego ministra przemysłu Mieczysława Wilczka, który był prywatnym przedsiębiorcą. Rakowski z Wilczkiem próbując ratować upadającą marksistowską ekonomikę posunęli się do tak daleko idących kroków, iż w efekcie... podważyli ustrojowe podstawy socjalistycznego państwa. I to państwo runęło mimo że Jaruzelski z Kiszczakiem do samego końca stawali na rzęsach aby ocalić swą władzę.

Właśnie reformy Rakowskiego wytworzyły szeroką płaszczyznę dla procesu „uwłaszczenia nomenklatury”. Wielu z czerwonych towarzyszy, z partii i służb, miało o wiele większą wyobraźnię od generałów Stanu Wojennego. Oni wcześniej zrozumieli, że socjalizm zgnił. Wtedy z pozycji ideologicznych wzięli się do tłuczenia wielkiej kasy wykorzystując majątek państwowy. Wtedy też rozpoczęła się grabież państwa na skalę przemysłową i trwała na jeszcze większą skalę pod rządami Mazowieckiego - „pierwszego niekomunistycznego premiera”.

Rzeczywistość III RP przekracza wizje braci Wachowskich - twórców MATRIXA. Żyjemy w dwóch Polskach równoległych.

 

Autor: Salon24