W oczekiwaniu na nowy dogmat

Czy Kościół katolicki ogłosi matkę Jezusa współodkupicielką świata?

 

Podczas kongresu zorganizowanego w marcu tego roku w Rzymie przez miesięcznik „Inside the Vatican” postulowano wprowadzenie w Kościele katolickim piątego dogmatu maryjnego, według którego Marię mianoby uważać za współodkupicielkę wraz z jej synem, Jezusem Chrystusem. Pomysł ogłoszenia nowego dogmatu maryjnego popiera wielu biskupów a także międzynarodowa inicjatywa Vox Populi Mariae Mediatrici (Głos Ludu dla Maryi Pośredniczki), która powołuje się na świadectwa świętych oraz innych ludzi ważnych w historii Kościoła, w tym dwóch Polaków — Maksymiliana Kolbego oraz Jana Pawła II [1].

 

Dotychczasowe dogmaty

W Kościele katolickim dogmat to sformułowana przez Urząd Nauczycielski Kościoła, czyli biskupów działających w jedności z papieżem, prawda zawarta w Objawieniu Bożym lub prawda, która ma z nim konieczny związek, do której katolicy mają obowiązek nieodwołanie przylgnąć przez wiarę [2]. 

Postulowany dogmat miałby być piątym, po dotychczasowych czterech. Pierwszy z nich głosi, że Maria jest matką Boga, drugi — że została niepokalanie poczęta, trzeci — że pozostała dziewicą, a czwarty — że została wzięta do nieba. Niestety, żadna z tych „prawd” nie ma potwierdzenia w jedynym Objawieniu Bożym, które może być źródłem wiary chrześcijan, to jest w Piśmie Świętym.

3216385d29af5b811cb4a108116e3259.jpg

Jeśli chodzi o pierwszy z tych dogmatów, to twierdzi się, że skoro Jezus był Bogiem, bo przecież zamieszkała w Nim „cieleśnie cała pełnia boskości” [3], to nie ma nic niewłaściwego w nazywaniu Jego matki Matką Boską. Tyle że to nie Maria przekazała synowi naturę boską, bo nikt nie może przekazać innemu tego, czego sam nie posiada. Naturę boską przekazał Jezusowi Duch Święty, z którego Maria poczęła. Ona zaś przekazała synowi jedynie człowieczeństwo.

Dogmat o niepokalanym poczęciu Marii głosi, że urodziła się jako bezgrzeszna i taka pozostała. Tyle że Pismo Święte jedynie o Jezusie uczy, że „grzechu nie popełnił” [4], a o innych ludziach, że „wszyscy zgrzeszyli” [5]. Maria sama miała świadomość własnej grzeszności, gdyż Boga nazywała swoim Zbawicielem [6], a przecież Bóg jest Zbawicielem przede wszystkich od grzechu i jego konsekwencji. 

Również o rzekomym ustawicznym dziewictwie Marii Biblia wyraża się jasno. Według ewangelii Józef „nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna” [7]. Kluczem do zrozumienia tego zdania jest słowo „dopóki”, które nadaje zdaniu jedynie taki sens, że kiedy Maria już powiła, to jej małżonek Józef rozpoczął z nią normalne współżycie.

Ostatni dogmat o wniebowzięciu Marii ma swoje źródło nie tyle w Piśmie Świętym, co w jego swoistej interpretacji. Chodzi o następujący fragment Księgi Apokalipsy: „I ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta odziana w słońce i księżyc pod stopami jej, a na głowie jej korona z dwunastu gwiazd; a była brzemienna, i w bólach porodowych i w męce rodzenia krzyczała (...). I porodziła syna, chłopczyka, który rządzić będzie wszystkimi narodami laską żelazną; dziecię jej zostało porwane do Boga i do jego tronu” [8]. Ten symboliczny fragment przedstawia kobietę, która w cierpieniach rodzi syna. Nie ma wątpliwości, że tym synem jest Chrystus, ale czy kobietą jest Maria? W symbolice biblijnej kobieta oznacza lud Boży [9]. To z łona cierpiącego nieustanne prześladowania Izraela rodzi się Jezus. Kościół katolicki nie może głosić, że jest to obraz wniebowziętej Marii, gdyż wpada w sprzeczność z własnym dogmatem o niepokalanym poczęciu głoszącym jej bezgrzeszność. Wspomniane są tu bowiem bóle porodowe, a według Księgi Rodzaju takie bóle są konsekwencją grzechu  Ewy [10] — w przypadku kobiety bezgrzesznej nie powinny mieć miejsca.

Reasumując, jedyne wspomniane w tym fragmencie wniebowzięcie dotyczy dziecięcia niewiasty, czyli właśnie Jezusa, a nie Marii.

 

Współodkupicielka? Pośredniczka? Orędowniczka?

Pomysł uznania Marii za współodkupicielkę nie jest nowy. Wiąże się go między innymi z tzw. objawieniami amsterdamskimi, czyli widzeniami maryjnymi, jakie w latach 1945-59 otrzymywała holenderska katoliczka Ida Peerdeman. Wzywały one do uznania dogmatu o Marii jako „Współodkupicielce, Pośredniczce wszystkich łask i Orędowniczce Ludu Bożego”. Głosiły, że dopiero po jego uznaniu na świat zostanie wylany Duch Św ięty i zapanuje pokój. 

Za pontyfikatu Jana Pawła II pod petycją do papieża w sprawie ogłoszenia piątego dogmatu podpisało się do 2002 roku 550 biskupów i 45 kardynałów, w tym polscy kardynałowie: Stefan Wyszyński, Józef Glemp i Henryk Gulbinowicz [11].

Zwolennicy nowego dogmatu uważają, że Maria uczestniczyła w odkupieniu ludzkości przez Jezusa Chrystusa nie tylko w ten sposób, że poddała się Bożemu planowi narodzenia Syna Bożego i dała Mu ciało, ale także przez to, że pod krzyżem była zjednoczona z Nim w cierpieniu, co według Jana Pawła II było jej wkładem w dzieło powszechnego zbawienia.

Pośrednictwo Marii w udzielaniu ludziom wszelkich łask ma polegać — podobnie do idei współodkupienia — na zgodzie na macierzyństwo, które dało światu Jezusa, dawcę wszelkich łask, ale także na rzekomym staniu się duchową matką wszystkich wierzących. Maria miała nią zostać, jako ostatni dar Jezusa dla ludzkości, gdy Zbawiciel z krzyża powiedział do apostoła Jana: „Oto matka twoja” [12].

Jako orędowniczka ludu Bożego Maria miałaby zbierać prośby swoich ziemskich dzieci i jako matka wszystkich wierzących i samego Jezusa zanosić je przed Jego tron.

 

3 × nie 

Tak jak cztery istniejące dogmaty nie mają, jak zostało wykazane, żadnego uzasadnienia w Piśmie Świętym, tak nie ma go i postulowany piąty. Dzieło odkupienia jest dziełem tylko i wyłącznie Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Dowodów biblijnych jest na to aż nadto.

W Starym Testamencie czytamy: „Tak mówi Pan, Król Izraela, Odkupiciel jego, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja ostatni, i nie ma poza Mną boga. (...) Tak mówi Jahwe, twój Odkupiciel, Święty Izraelski: Ja, Jahwe, twój Bóg, uczę cię tego, co ci wyjdzie na dobre (...) Nie posłaniec i nie anioł, lecz jego oblicze wybawiło ich; On sam ich odkupił w swojej miłości i w swoim miłosierdziu” [13]. „Izraelu, oczekuj Pana, gdyż u Pana jest łaska i odkupienie u niego obfite! On sam odkupi Izraela Od wszystkich win jego” [14].

Tytuł „Odkupiciel” przysługiwał jedynie Bogu. Odkupienia dokonał On sam. Słowo „sam” wyklucza czyjekolwiek współuczestnictwo. We fragmentach starotestamentowych słowo „odkupienie” odnosiło się przede wszystkim do wyzwolenia Izraela z Egiptu. Bóg dokonał go z pomocą Mojżesza, ale nigdzie nie nazwał go ani odkupicielem, ani  nawet współodkupicielem. Nie nazwał tak też jego matki. Dzieło wyzwolenia z Egiptu było wielkim symbolem jeszcze większego dzieła, które miało się dokonać za sprawą Mesjasza — dzieła odkupienia, wyzwolenia ludzkości z niewoli grzechu i śmierci.

W Nowym Testamencie czytamy o Jezusie Chrystusie: „W nim mamy odkupienie przez krew jego, odpuszczenie grzechów, według bogactwa łaski jego” [15]. „Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów” [16].

Tu dzieło odkupienia jest dziełem Chrystusa, drugiej osoby Bóstwa. Dokonuje się w Nim i przez Niego, przez Jego ofiarę, i związane jest z odpuszczeniem grzechów. W tym ostatnim fragmencie słowo „odkupienie” w języku greckim oznacza dosłownie ‘okup’ lub ‘uwolnienie przez okup’. Termin ten często używany był na określenie zapłacenia ceny za wyzwolenie niewolników, uwolnienie z więzienia czy niewoli.

To Jezus jest tą ofiarą, Barankiem Bożym, który został zabity, by odkupić dla Boga krwią swoją ludzi z każdego narodu, by zgładzić grzechy świata [17]. Cena odkupienia została jasno wyrażona. Sam o sobie powiedział: „Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu” [18]. Drogo zostaliśmy kupieni [19] od przekleństwa Prawa [20], czyli śmierci jako kary za grzech [21].

Dlatego to usprawiedliwienie darmo, nie jest tak do końca darmo . My płacić za zbawienie nie musimy, a nawet nie mielibyśmy czym; zapłacił za nie swoim i tylko swoim cierpieniem i śmiercią Chrystus, Syn Boga.

Odkupienie jest wyzwoleniem od władzy grzechu i jego konsekwencji, czyli zepsucia i śmierci [22], a ostatecznie od jego obecności w nadchodzącym Królestwie Chwały. Choć z jednej strony odkupienie — to od kary za grzech — już nastąpiło, to z drugiej strony, jako wyzwolenie od obecności grzechu i zła, jest ciągle przed nami — ono się zbliża, dzień odkupienia nadchodzi [23]. I tak jak w przypadku Izraelitów wyzwalanych z Egiptu, tak i teraz nasze uczestnictwo w Bożym planie odkupienia z grzechu wymaga wiary — osobistego poznania i przyjęcia Jezusa za swojego Odkupiciela.

Niczego takiego, co czytamy o Jezusie jako Odkupicielu, nie czytamy o Marii. Nie ma też w Biblii nic na temat jej pośrednictwa w udzielaniu „wszelakich łask”. Przeciwnie, jest wyraźne stwierdzenie, że „jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” [24]. A tym, przez którego dostępujemy owych łask, jest Duch Święty, który wierzących odnawia i uświęca ku posłuszeństwu oraz obdarowuje wszelkimi darami duchowymi niezbędnymi do prowadzenia owocnego życia chrześcijańskiego [25]. Biblia milczy też o Marii jako orędowniczce dzieci Bożych. Pismo Święte naucza czegoś wręcz przeciwnego: „Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy” [26]. To On jest naszym orędownikiem, obrońcą, adwokatem, a nie Jego matka.

 

* * *

Nie można nie protestować przeciwko takie mu zawłaszczaniu boskiego dzieła Chrystusa — Jego roli Odkupiciela, Pośrednika i Orędownika — na rzecz Marii, która, owszem, miała być błogosławioną między niewiastami [27], ale nigdzie nie jest powiedziane, że aż tak. Nikt, kto pragnie opierać swoją wiarę tylko na objawieniu płynącym z Pisma Świętego, nigdy na to się nie zgodzi.

W 2005 roku przez światowe media przetoczyła się dyskusja na temat odkrytej w Egipcie Ewangelii Judasza, gnostyckiego apokryfu opisującego ostatnie dni i godziny przed pojmaniem Jezusa. W apokryfie Judasz nie zdradza Jezusa, ale wydaje Go na Jego własne życzenie, pomagając Mu zbawić świat. Wysunięto więc tezę, że skoro bez „zdrady” Judasza nie byłoby ukrzyżowania, to Judasz swoim czynem faktycznie przyczynił się do odkupienia dokonanego przez Jezusa. Dlaczego więc nie pójść dalej i nie nazwać Judasza współodkupicielem? Idąc jeszcze dalej tym tokiem rozumowania, można by pomyśleć, czy nie poszerzyć grona współodkupicieli na przykład o Piłata i arcykapłanów Annasza i Kajfasza, wszak gdyby nie skazali Jezusa, nie zostałby ukrzyżowany...

Andrzej Siciński

 

[Artykuł ukaże się w lipcowo-sierpiowym numerze "Znaków Czasu". Na zdjęciu obraz na murze klasztoru paulinów w Częstochowie. Foto. Andrzej Siciński].


[1] Zob. Dariusz Bruncz, Współodkupicielka (Co-redemptorix) pomoże ewangelizacji i ekumenizmowi?, w: http://www.ekumenizm.pl/content/article/20100329221803620.htm [dostęp: 1.04.2010]. [2] Zob. Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 1994, s. 34-35. [3] Kol 2,9. [4] 1 P 2,22. [5] Rz 3,23. [6] Zob. Łk 1,46-47. [7] Mt 1,24-25. [8] Ap 12,1-2.5. [9] Zob. Ef 5,25.31-32; por. Jr 3,6-10.20; Ez 16,8-14; Oz 2. [10] Zob. Rdz 3,16. [11] Zob. http://www.voxdomini.com.pl/roz/amsterdam/apel_ams.html [dostęp: 11.06.2010]. [12] J 19,27. [13] Iz 44,6 BT; 48,17; 63,9. [14] Ps 130,7-8. 15 Ef 1,7. [16] Rz 3,23-25. [17] Zob. Ap 5,9. J 1,29. [18] Mk 10,45. [19] Zob. 1 Kor 6,20. [20] Zob. Ga 3,13. [21] Zob. Rz 8,23. [22] Zob. Ef 1,7; Kol 1,14; Tt 2,14; Hbr 9,15; 1 P 1,18-19. [23] Zob. Łk 21,28; Ef 4,30. [24] 1 Tm 2,5. [25] Zob. Tt 3,5; 1 P 1,2; 1 Kor 12,7-11; por. Rz 12,6-8. [26] 1 J 2,1-2. [27] Zob. Łk 1,28.