Uwierz, że żałuję.

 

Nie ma Cie , to wszystko moja wina

Nie ma Cie, już nie wesoła ma mina

Gdy byłaś obok słowa oszczędzałem

spojrzeń w oczy i pocałunków się bałem.


Miłość po wieczność -  to Ci obiecałem

słowa nie dotrzymałem, przyznaje, łkałem...

Za późno już na te słowa, wcześniej pomyśleć mogłem

wcześniej nim Twoje złote serce zawiodłem.


Potrzebowałaś ciepła słów , serca urazu nie chowającego

zaprzepaściłem tą szansę przez moje chaniebne ego.

Zostane w wiecznym bólu a Ty będziesz boginią moją

zawsze od teraz gdy zamknę oczy ujrzę twarz Twoją

wiatr będzie pachniał Twoimi włosami

w imię Twego dobra pójdę w zatarg z bogami.

 

Miałem przy sobie żywe złoto, miłość w najczystszej postaci

lecz nie widziałem tego złota, ktoś inny się nim bogaci.

Wybacz, że serce Twe zawiodłem, oczekiwań nie spełniłem

we własnej pysze się zatopiłem i zgubiłem.

Dziś wiem , że jestem potworem, chcę cierpieć myśląc wiecznie o Tobie

Tak bardzo żałuję, że nie mówię Ci tego w oczy, tylko piszę te słowa na eiobie...