Urzędasy chcą euro

... i wcale się im nie dziwię

 

Gdybym dostawał pewną i nie zagrożoną niczym pensję, premię kwartalną, premię uznaniową i do tego trzynastkę, też chciałbym, żeby mi to wszystko wypłacali w euro. Nic się tak szybko w naszym kraju nie zwiększa jak liczba urzędników. Urząd Miejski w mieście, w którym mieszkam mieścił się kiedyś w dwóch budynkach, teraz zajmuje siedem. Powstawanie nowych agend rządowych i samorządowych oraz rozrost administracji trudno nazwać rozwojem gospodarki, a mówią że tylko dla państw z prawidłowo rozwijającą się gospodarką  korzystne jest wprowadzanie waluty euro. Polska gospodarka rzekomo się rozwija rząd twierdzi, że nieźle. Sadzę jednak, że to mit, ten rozwój polega głównie na dzieleniu i konsumowaniu unijnych dotacji.

Kolejny mit  naszego rządu dotyczy liczby urzędników, których jest w Polsce oficjalnie około pół miliona. Niestety nie jest to prawdą, jest ich milion albo nawet więcej. Zapewne wiąże się to za sposobem liczenia, przecież urzędnicy są zatrudnieni nie tylko w urzędach,  których zresztą jest o wiele za dużo. Dzięki sporom kompetencyjnym między różnymi urzędami mają zatrudnienie sądy i całe rzesze prawników. Urzędnicy są również w ZUSie, w szpitalach publicznych, spółkach gminnych, takich jak na przykład ADM.

Rozrost administracji to nie tylko wzrost kosztów zatrudnienia. Nowe budynki trzeba przecież kupować, remontować, budować, adaptować, a później ogrzewać, oświetlać, sprzątać, ochraniać. Każdy urzędnik ma biurko, komputer, czasami telefon służbowy, każdy urząd ma samochody, czasami kilkanaście. Urzędy mają się w naszym kraju dobrze, gorzej z gospodarką. Dlatego wejście Polski do strefy euro niekoniecznie musi się dobrze dla nas skończyć. Wprawdzie mamy ogromne masy urzędników gotowych brać pensje w euro, ale czy ci wszyscy urzędnicy są w stanie chociaż jedno euro wypracować?

Nie dajmy więc się zwieść tym pięknym wizjom, że niby po wprowadzeniu euro nasza gospodarka tak przyspieszy, że aż się wszyscy poprzewracamy od tego pędu, a nasz eksport nagle odżyje jak podlana roślinka. Zauważcie kto chce za wszelką cenę nam udowodnić jakim dobrodziejstwem jest dla nas to euro. Urzędnicy i media aż wychodzą z siebie przedstawiając dowody, że rozrusza to naszą nie najmocniejszą gospodarkę, jakby zapomnieli, że tylko dla silnych gospodarek wejście w euro jest korzystne. Jakoś nie wypowiadają się ci przedstawiciele gospodarki, których euro ma rzekomo uszczęśliwić