Uprzejmie donoszę, że mamy przechlapane.

 

Komisja Europejska, mimo zabiegów premiera, ministra finansów i komisarza d/s budżetu UE Janusza Lewandowskiego nie wyraziła zgody na dalsze stosowanie i twórcze rozwijanie przez Jana Vincenta kreatywnej księgowości.
1faaf138176f7acfaaed3368b601818f.jpg 


"Minister Rostowski jest wprawdzie do niej przyzwyczajony i uprawia ją od momentu kiedy zjawił się w ministerstwie finansów ale jak widać, jego błyskotliwe pomysły nie znalazły uznania na forum unijnym." No coś podobnego!!!

Nie chcąc zanudzać pt. Czytelników szczegółami technicznymi, chodzi o to, że Jan Vincent usiłował nadal "zamiatać pod dywan" rzeczywiste wydatki budżetowe, tak je "fiksując", że już budżetowymi nie były. 

Robił to tak sprytnie, że w ciągu ostatnich trzech lat ukrył "prześpiegle" ca. 60 miliardów złotych polskich, nowych...  I w ten oto cudowny sposób tzw. dług publiczny był równie cudownie zaniżany.

"Zgoda KE na takie rozwiązanie pozwalałaby na obniżenie deficytu o około 2% PKB czyli w warunkach roku 2010 o około 28 mld zł. To z kolei pozwalało by zmniejszyć odpowiednio dług publiczny,który w ten sposób nie przekroczył by 55% PKB czyli II progu ostrożnościowego z ustawy o finansach publicznych".

Szlag trafił premiera, bo go Jan Vincent zapewniał, że w Brukseli ma takie chody, że załatwione będzie. A tu dupa blada. 

Bariera 55% zostanie przekroczona już w tym roku!!! I wyszło Janowi Vincent'emu, że będzie 55.4. A może i 55,6. 

Jeśli ktoś nie wie, co to oznacza, to dowie się za chwil parę... Niech sobie, zawczasu, kupi kropelki na serce i poczyta Ustawę o Finansach Publicznych. Następnie niech zada sobie trochę trudu i odszyfruje enigmatyczne pojęcie, "równoważenie budżetu". 

Do tego Żydzi, masoni lub cykliści z Sądu Najwyższego na polskiej ziemi, zawyrokowali, że KRUS jest bezprawny, znaczy się niekonstytucyjny... I dali władzy 15 miesięcy na zrobienie go legalnym. Co oznacza, że albo zmienić trzeba konstytucję, albo "przekształcić"  Kasę. Tyle, że jest to zadanie zgoła niewykonalne w roku wyborczym.

2b0aa9d3b28bb2cad8e3de158dcb25a2.jpg


A jeszcze do tego i do tamtego GUS podał, że bezrobocie wzrosło, zamiast zmaleć. Bo "lekko" wzrosnąć miało dopiero w czwartym kwartale. 

I po co komu GUS?

Wszystko powyższe nosi oczywiste znamiona spisku wrażych sił i, znając polskie realia, rząd i szerzej, władza, nie ma wyjścia i będzie musiała znaleźć i wskazać ludowi wroga. Bo wqurwiony naród musi wiedzieć, kto jest za te nieszczęścia odpowiedzialny.


A niedawny "główny hamulcowy" świetlanego rozwoju, już, niestety, nie wchodzi w grę.