Tylko przyjdź...

Przyjdź ukochany,

przyjdź i ukołysz.

Modlitwą wieczorną wzywam...

Przyjdź najmilejszy,

ról w akcie życia

tylko przed tobą nie grywam.

Chcę dziś usłyszeć

zgrzyt klucza w zamku

kroków twych ciche odgłosy.

Wznieć mały płomyk,

ogrzej nadzieją,

osuszyć chciej krople rosy.

Zasłoń swym cieniem,

otul ramieniem,

przed świtem pozwól odpocząć.

Weź mnie za rękę

i prowadź cicho

w nockę tę ciemną, głęboką.

A gdy brzask jasny

zawita nagle

nad cienia twego obłokiem,

przytul raz jeszcze,

słodko ucałuj

i oddal się szybkim krokiem.

Nie żałuj miły

mi twej pociechy.

Nie szczędź mi twego westchnienia.

Daj choć namiastkę,

choć chwilkę małą

widzieć spełnione marzenia.

Bajdurz do ucha

swoje bajania,

snuj opowiastki do rana,

bo tylko z tobą, 

śnie najmilejszy,

nie jestem tak całkiem sama.

751952ff322c87e9cfb73e4055522d58.jpg

Zdjęcie z netu.

Październik 2011