Trudne problemy

Czy przypadkowe spotkanie w autobusie może nieść jakieś konsekwencje?

 

Ten dzień od samego rana był słoneczny. Poczułem to w pełni dopiero po wyjściu z domu. W powietrzu unosił się zapach lipy. Przypomniał mi słodkie dzieciństwo u babci i wujostwa na wsi. Szybko jednak otrząsnąłem się z rozrzewnienia i poszedłem jak co dzień na przystanek autobusu. Było już na nim kilka osób. Starsze siedziały. Szczęśliwie autobus zaraz nadjechał. Nie był zatłoczony. Bez trudu znalazłem w nim wolne miejsce i przysunąłem się do szyby. Wyjąłem czytnik e-booków i zacząłem czytać najnowszą pozycję popularyzatorską z mojej dziedziny.girl-3542436_640.jpg

Byłem już na dobre zatopiony w lekturze kiedy poczułem, że ktoś jeszcze ją czyta. Ostrożnie zerknąłem w bok dla niepoznaki nie ruszając głową. Na lewym siedzeniu towarzyszyła mi młoda dziewczyna. Mogła mieć z siedemnaście lat. Miała ognisto rude włosy splecione w koński ogon. Nagle odezwała się:

-Przepraszam – było wypowiedziane cichym głosem, a towarzyszył temu spory rumieniec na jej twarzy.

-Nie przepraszaj – powiedziałem na to – Pochlebia mi, że kogoś tak młodego może zainteresować mój fach.

-Naprawdę? - Jej pełne uznania spojrzenie było dla mnie niczym miód na serce – Jest pan informatykiem czy matematykiem?

-Kochający matematykę informatyk – Uśmiechnąłem się.

-Nie czytałam od początku i niewiele rozumiem. Co to za dziedzina?

-Złożoność obliczeniowa problemów. - powiedziałem, ale widząc jej maślane oczy dodałem - A szczegółowiej klasyfikowanie problemów jako takie, które wolno się rozwiązują na komputerze.

-Rozumiem, że aby wykazać, że coś łatwo się rozwiązuje wystarczy znaleźć algorytm, który odpowiednio szybko to zrobi, ale co zrobić aby wykazać, ze coś trudno rozwiązać? - zapytała, a ja spojrzałem na nią z uznaniem.

-Wystarczy wtedy znaleźć przekształcenie do już znanych trudnych problemów.

-Aha.

Tymczasem autobus zajechał na pętlę skąd już blisko do kampusu uniwersyteckiego. Ale gdzie tu jechała ta młoda dziewczyna?

-Niestety, ja tu wysiadam.

-Ja też. Do widzenia – powiedziała wyskakując za mną z autobusu podążyła na przystanek w przeciwną stronę i wtedy domyśliłem się, że z powodu dyskusji przejechała swój przystanek.

Pomachałem jej na pożegnanie i tyle się widzieliśmy.

Traf chciał, że rok później w jakimś biuletynie natknąłem się na jej fotografię. Podpisano ją jako prezentującą wizerunek najnowszej zwyciężczyni olimpiady informatycznej.

Źródło obrazu: Obraz Jerzy Górecki z Pixabay