Trudna sztuka konwersacji

Kilka myśli na temat internetowej konwersacji...

 

Fora internetowe są miejscem, w których ludzie wymieniają się spostrzeżeniami.
Na początku anonimowo. Lecz z czasem stajemy sie rozpoznawalni chociażby po charakterze wypowiedzi. Stajemy się też jakby przynależnymi do danej społeczności internetowej. Ale czy aby znają tu nas na pewno…?
 
1. Nie sadzę by istniało cos takiego jak obiektywizm. Każda myśl, każde przekonanie, w które człowiek gotów jest uwierzyć i uznać za słuszne staje się prawdą - tyle tylko, że to prawda obowiązująca w jego życiu; niekoniecznie w życiu innych musi być tak samo.

2. Takie pojęcia jak "Bóg" czy "Miłość" z pewnością znaczą dla każdego coś innego. Poznawanie tego u innych niekoniecznie musi automatycznie oznaczać zmianę swoich przekonań. Ta różnorodność definicji bywa też czasami problematyczna w rozmowie z innymi, kiedy zaczyna rodzić nieporozumienia i niezrozumienie.

3. Dziś wiele osób uprawia duchowość, ale moim zdaniem duchowość nie jest protetyką i faceliftingiem własnego ego. Pomiędzy tymi rzeczami istnieje bardzo subtelna różnica.

4. By zrozumieć własne ego, trzeba je najpierw dobrze poznać. W szczególności jego mechanizmy działania. Jednym z tych mechanizmów jest program racji. Ego musi mieć racje, ego zrobi wszystko, aby udowodnić, że ma rację. Kiedy w dyskusji  argumentacja zaczyna przeradzać się w walkę i uderza w poczucie wartości, czy godności człowieka, wówczas jest to niechybny sygnał ingerencji ego. Gdyby jakiś Bóg, czy jakaś Miłość funkcjonowały wg tych zasad, to ten świat albo byłby zniewolonym rajem albo by nie istniał…
Ego, które ukierunkowane jest na zewnątrz i nieustannie skanuje otaczającą rzeczywistość w celu potwierdzenia swoich racji i przekonań postrzega każdą odmienność (choćby światopoglądową) jako rodzaj pewnego zagrożenia dla istnienia swojego status quo. Wówczas w celu obrony zaczyna wytaczać coraz cięższy kaliber argumentacji. 
 
5. Komunikacja międzyludzka pozostawia dziś wiele do życzenia. Najogólniej mówiąc ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać. Większość z nich jest zapewne dobrymi lub świetnymi mówcami; niestety większość z nich jest fatalnymi słuchaczami. Nawet, jeśli słuchają innych to i tak w ich głowach odbywa się nieustanna filtracja poprzez pryzmat przekonań ich własnego ego. Oceniają, porównują, osadzają, przygotowują kontrargumentację zamiast uważnie wsłuchać się w wypowiedź i próbować zrozumieć. Jednym z charakterystycznych tego objawów jest to, że tacy ludzie zawsze mają gotową odpowiedź. Niesłychanie rzadko zadają pytania po to, aby upewnić się, albo zrozumieć swojego rozmówcę lub jego intencje.

6. Moim zdaniem, życie nie polega na wierze w jakiegoś Boga lub jej braku. Życie jest po prostu manifestacją Boga i boskości, która przejawia się w swej różnorodności. Jeśli boskość jest miłością to po prostu trzeba stać się miłością dając jej wyraz np. w sposobie mówienia, postępowania czy robienia czegokolwiek; jeśli boskość jest np. zrozumieniem to trzeba stać się zrozumieniem na miarę tejże boskości itd. A wiara czy niewiara w jakiekolwiek Boga nie ma tu nic do rzeczy. Albo coś jest i się przejawia albo nie jest i tego nie ma.

7. O ile dobrze pamiętam chyba chodzi o zasadę Tao: "mędrzec odpuszcza i podąża dalej, głupiec zostaje i podejmuje walkę". To zasada zachowania energii; tę sama zasadę wypowiedział Jezus słowami "nie należy rzucać pereł przed wieprze...". Po prostu nie warto angażować się w jakiekolwiek walki na poziomie ego polegające na tym by przekonać kogoś do swoich racji, stanowiska czy poglądów. Wszak prawda dnia wczorajszego niekoniecznie musi być tą dnia dzisiejszego.

8. Narzucanie komukolwiek w jakikolwiek sposób swojej drogi z całą pewnością nie ma nic wspólnego z duchowością. To działka ego, które chce sobie podporządkować innych. Tylko na poziomie ego możliwa jest sytuacja, kiedy ktoś komuś odmawia racji w kwestii jego własnej drogi życiowej. To nie ma nic wspólnego ani z Bogiem, który przecież obdarzył człowieka wolną wolą (jak głoszą uduchowieni), ani też z jakąkolwiek formą duchowości. Droga do zrozumienia tego, co określa się mianem "Boga" to droga „do samego siebie”. Nie jest łatwa, dlatego ludzie czasami poszukują na tej drodze nauczyciela. Myślę, że dobry nauczyciel to przede wszystkim taki, który zadaje sobie wiele trudu i czasu na to, aby zrozumieć drogę drugiego człowieka. Ma świadomość tego, że jego droga jest inna niż droga drugiego człowieka, ma szacunek i zrozumienie dla tej sprawy, a także nie podaje gotowych rozwiązań lecz raczej zadaje pytania po to, aby ktoś sam, o własnych siłach mógł podołać zrozumieniu swojej drogi. Sadzę, że nie warto korzystać z jakichkolwiek pośredników na tej drodze.

9. Jesteś kimś wyjątkowym, cennym i wartościowym, bez względu na to, co inni o tym piszą lub sądzą o Tobie - warto o tym pamiętać :)

10. Dialektyka staje się przyjemną zabawą, gdy dwóch równych sobie partnerów prowadzi ze sobą rzeczową rozmowę. Wtedy odczuwamy, że posługiwanie się słowem jest formą sztuki. Ale tylko wtedy, gdy obie strony z pewną dozą wyrafinowania starają się przekonać jedna drugą, używając argumentów, humoru, efektownych wyrażeń, dwuznaczności wyrazów, itp. Toczy się tzw. gra fair play, czyli bez uciekania się do nieuczciwych środków tzw. socjotechniki.

50cc34993eb5f23c582c93f5d17e64c8.jpg

11. Chamstwo i cynizm oraz granie agresją jest ostatnio w modzie – spływa z „politycznej góry”.  Objawia się kłamstwem w żywe oczy i obrzucaniem rozmówcy inwektywami, wypowiadaniem sprzecznych sądów bez żadnych skrupułów, w sposób lekceważący, z pogwałceniem wszelkich norm moralnych i tworzeniem przy tym zewnętrznych pozorów, że wszystko jest w porządku. Nadmiar cynizmu sprawia, że ludzie najpierw zaczynają walczyć z nim, potem udawać obojętność, by na koniec poczuć wielkie zniesamaczenie i unikać osób, z których wylewa się to całe zalatujące cynizmem szambo.

 12. Osobiście jestem zwolennikiem uczciwej dialektyki i unikam metod nieuczciwych. Na każdą wypowiedź można odpowiedzieć w sposób uczciwy lub nieuczciwy. Sami o tym decydujemy. Nikt inny. Ale potem należy też liczyć się z konsekwencjami swojego wyboru. Każdy może sobie wybrać oręż, ale trzeba pamiętać, że to obosieczna broń. Posługując się metodami uczciwymi po każdej dyskusji zawsze można spokojnie spojrzeć sobie w oczy i uśmiechnąć się do swego odbicia w lustrze…, a po nieuczciwej ma się kaca… moralnego!