Topimy się w wodzie święconej i własnej głupocie

Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, iż nasz kraj nie jest krainą mlekiem płynącą ani tym bardziej miejscem gdzie jest choć średnie zagęszczenie ludzi myślących na kilometr kwadratowy. Motywem wspólnym dla niemal wszystkiego co spaja ten porządek świata jest religia w konotacjach z kulturą, tradycją oraz polityką. Niczym w XIX-wiecznej wsi, nad całym porządkiem naszej społeczności czuwają przedstawiciele kleru, którzy zawsze wiedzą co jest najlepsze i najpotrzebniejsze dla obywateli naszego kraju – wioski w skali makro.

Pierwszym ważnym czynnikiem jest pokazanie kto tak naprawdę rządzi w tym społeczeństwie – dlatego w wielu urzędach i przede wszystkim szkołach ponad głowami górują religijne symbole. Oczywiście jest to niezgodne z konstytucją ale cały proceder jest tak zorganizowany, że jeżeli ktoś tylko powstanie aby przerwać to bezprawie zaraz inni w obronie dobra i jedynie słusznych wartości chrześcijańskich wystąpią przeciw niemu. Warto dodać, że nie zawsze odbywa się to z deklarowanym miłosierdziem chrześcijańskim.

Następną ważną sprawą w makro-wiosce jest dbałość o indoktrynowanie przyszłych obywateli jedynie słusznymi wartościami chrześcijańskimi. Obecnie w szkołach podstawowych nawet ateiści posyłają swoje dzieci na zajęcia religii aby te nie stały się wyrzutkami w szkolnej społeczności. Wiadomym jest fakt, iż dzieci nie rozumieją, że można żyć bez religii - ci co nie chodzą do kościoła po prostu są dziwni. Ów sąd z pewnością wzmagają pogadanki najświętszej dziewicy w całej okolicy - pani od religii. Oczywiście cała indoktrynacja fundowana jest z naszych podatków więc nigdy nie zabraknie w przyszłości ludzi, którzy pod wpływem tych nauk będą zasilać armie walczące o wszystko co biskup czy proboszcz uzna za słuszne.

Zindoktrynowane społeczeństwo, które przez 12 lat poznawało religię zamiast podstawy logiki formalnej, krytyki źródeł poznawczych, sceptycyzmu, umiejętności indywidualnego myślenia niezależnego od presji innych będzie forsowało jako przyszli posłowie, nauczyciele, przedstawiciele innych profesji – wszystkie choćby najdurniejsze pomysły kleru. Publiczne niezaakceptowanie wartości chrześcijańskich często skazuje obywateli na potępienie czy społeczno-zawodowy niebyt. Niestety ale jeżeli kandydat na prezydenta zdeklarowałby się jako ateista nie miałby żadnych realnych szans na wygraną choćby był najodpowiedniejszym kandydatem na to stanowisko. Kampania wyborcza jak i debaty polityczne przypominają coraz bardziej tanie talk show. Za kilka lat będzie je prowadził zapewne Krzysztof Ibisz bo będzie najbardziej pasował do ich charakteru. Oczywiście jesteśmy sobie sami winni takiego traktowania nas jako wyborców – głosujemy bo kandydat X ma ładną żonę, ma kota a nie psa, ma miły uśmiech ... nie ważne że nie nadaje się co najwyżej do kopania rowów. Kolejnym powodem głosowania na konkretnego polityka często bywa doradztwo kleru podczas mszy. Jeżeli jesteście katolikami głosujcie na kandydata XYZ bo tylko on jest zdolny do walki o najbardziej kretyńskie ideały, które sprawią że konta bankowe większości parafii będą pełne jak nigdy dotąd. Jakże tu wyrzec się wartości chrześcijańskich przecież to jest bardziej potrzebne do życia niż logiczne myślenie. Już sama nazwa duszpasterz odpowiada na pytanie jakimi ludźmi są lojalni parafianie .... barankami bożymi.

Muszę przyznać iż liczebność stada baranków bożych zmniejsza się co jest krzepiące dla przyszłości narodu. Zasmuca fakt iż częściej odbywa się to poprzez zgon niż logiczne myślenie ale mam nadzieję iż ten współczynnik również się odwróci. Im więcej Polacy będą podróżować, obserwować zachodnie społeczeństwa, edukować się tym szybciej staniemy się normalnym społeczeństwem gdzie swoje miejsce znajdzie każdy bez względu na światopogląd, orientację seksualną czy zamiłowania do innych książek niż biblia i katechizm. Aby ten proces przyspieszyć powinniśmy zacząć już od siebie baczniej analizując czy ktoś nami nie manipuluje na każdym kroku. Często okazuje się bowiem że ludzie, którzy od dziecka pokazują nam właściwą drogę w obliczu własnych skrywanych czynów nie są autorytetami w żadnym wymiarze (przestępcy finansowi, seksualni, manipulanci, oszuści). Oczywiście często skorumpowane służby porządkowe nigdy nie sprawią aby Ci ludzie trafiali w stosowne miejsce – za kraty. Wszak w tym kraju ręka rękę myje i to na dodatek wodą święconą.