To nasze uczucia i intencje nadają wszechogarniającej energii kształt

Nasz świat stwarzamy nieustannie swoimi emocjami, uczuciami i intencjami leżącymi u podstaw podejmowanych przez nas działań.

 

 

 bfc917316a8aa6a5ed515ffa39645abf.jpg

   W świecie tego wymiaru występuje dwoistość natury. Dobro i zło. Miłość i nienawiść. To, co stwarzamy w obrębię globalnego umysłu pojawi się w świecie materialnym. A działa na podobnej zasadzie, jak w przypadku jednostki. Nasze myśli wpływają na funkcjonowanie naszego ciała i dla nikogo nie jest już tajemnicą, iż nasze emocje i uczucia wywołują w nim określone reakcje. Przetrzymywane, bądź też często powtarzające się negatywne uczucia powodują choroby. Wszystko dzieje się zgodnie z posiadanymi przez nas wzorcami. Tak, jak na własne świadome lub nieświadome życzenia, stwarzamy choroby w ciałach, prowokujemy wydarzenia w naszym życiu, taki też jest nasz wkład w globalny umysł i realizowanie się tego, co następuje na świecie.

   Każdy postrzega Boga na swój sposób, ma o nim własne wyobrażenie i wiedzę w sobie, jeśli tylko zechce sobie przypomnieć. W moim spotkaniu ze Światłem najbardziej zdziwiło mnie, iż tam nie ma czegoś takiego jak grzech.  Tu liczą się czyny - tam intencje i zaniechanie. Gdy powróciłam z tunelu to, co w nim odczułam było diametralnie rożne od tego, czego uczono mnie na lekcjach religii. Wszystko jest doświadczeniem, a złem, grzechem, a raczej tym co będziemy musieli z własnej woli przerobić (lecz w większości nie w ciele człowieka,  jak mówią niektóre religie) i oczyścić dla nas i następnych pokoleń jest nie tylko to, co zrobiliśmy komuś lub sobie złego fizycznie, psychicznie lecz wymiernikiem będą intencje, jakie nami kierowały, ale tez i myśli za pomocą których budowaliśmy nasz świat. Mówimy, iż ktoś miał czyste lub nieczyste intencje. Czyste rozumiane jako szczere, zgodne z najgłębszymi przekonaniami i uczuciami,  służące dobru w potocznym rozumieniu.

   Jeśli dążysz do władzy, bo jesteś ideowcem i pragniesz jej by mieć większy wpływ na to, by poprawić los jakiejś pokrzywdzonej grupy ludzi, bez krzywdzenia innych  – twoje intencje są czyste.

   Jeśli chcesz władzy, pieniędzy, popularności by były instrumentami panowania nad innymi, zachłystujesz się powodzeniem, myślisz: jestem lepszy od was, mogę mieć wszystko, a wy nie, jestem popularny, wszyscy mnie kochają, mam znajomości, mogę zgnoić każdego i robisz to. Nie uzdrawiasz w żaden sposób wzoru zapisanego na twojej matrycy podświadomości, nie uzdrawiasz swojego lęku, tego, iż w głębi czułeś się gorszy. Lęku przed byciem takim jak inni. I nie możesz pogodzić się z tym, że to tylko iluzja, a w obliczu choroby czy śmierci jesteś im równy. Gdy odczuwasz ból ciała, tak wielki, iż pomimo kroplówek z morfiną gryziesz sobie palce, zaciskasz w ustach prześcieradło, bo trochę pomaga znieść ból – jesteś taki sam. Możesz mieć lepszą obsługę, to wszystko. Cierpisz tak samo.

  Jeśli manipulujesz ludźmi, bo chcesz osiągnąć własne korzyści, tworzysz konflikty, by sprzedać bron, która produkujesz, dajesz działkę, by ktoś się uzależnił, bo narkotyki musza się sprzedawać, manipulujesz by osiągnąć cele polityczne, osobiste, grasz na emocjach – twoje intencje nie są czyste. Przerobisz to, nie ma obawy, często nawet i w tym życiu.

    W bogactwie i posiadaniu pieniędzy nie ma nic złego, wprost przeciwnie. Mając pieniądze i czyste intencje kupujesz przedmioty swojego zachwytu, masz wiele możliwości poprawy świata i pomocy innym stworzeniom. Tak jak zachwyt (odmianę miłości) wzbudzają piękne krajobrazy, muzyka, sztuka, cudowny zapach perfum, piękne ubrania, szybkie samochody – gdy masz możność korzystania z nich, kontaktu z nimi, raduje się również twoja dusza. Nie ma to nic wspólnego z pragnieniem posiadania, pożądaniem tych rzeczy, lecz z delektowaniem się tymi wytworami ludzkiej myśli, niekoniecznie je posiadając na własność.

   Lubię szybkie samochody i cieszyłabym się nawet z możliwości użytkowania pięknego Ferrari, zachwycam  się zapachami cudownych perfum, których nie musze posiadać, lecz jedynie mieć możliwość delektowania się ich zapachem.

   Chcenie czegokolwiek po to, by inni zzielenieli z zazdrości, wspiera to uczucie i pogłębia różnice miedzy ludźmi. Wytwarza w takiej osobie niepotrzebne poczucie satysfakcji, czyli pokazania – jestem lepszy od ciebie, ja mam, a ty nie.

   Wspomniałam już, iż w innym wymiarze tak samo jak intencje wagę ma zaniechanie. Mogłam coś zrobić, zapobiec na przykład czyjejś krzywdzie – nie zrobiłam tego. Może to też być zaniechanie bezinteresownej pomocy innym, bez poświęcania się, tak w wymiarze materialnym jak i duchowym (np. wsparcie psychiczne). ,,Karę” wymierzamy sobie często od razu w postaci poczucia winy, jeśli go nie mamy, czasu na ,,przerobienie” będzie bez granic.

   Patrzymy na świat i mówimy o niesprawiedliwości. Tak, w tej sztuce właśnie tak to wygląda, ale sami piszemy ten scenariusz myśląc nawet w ten sposób, inni realizują ten obraz  urzeczywistniając nasze wyobrażenia. Twierdzimy – złym dobrze się powodzi, ci to mają szczęście, uogólniając wzmacniamy ten stan rzeczy, za jednym zamachem odpychając od siebie powodzenie i możliwość wzbogacenia, gdyż podświadomie nie uważamy się za złych, jakże może nam się dobrze powodzić.

   Ale gdy ludzie o których twierdzisz, oceniasz, iż są źli, udowadniając twierdzenie o niesprawiedliwości na świecie, zejdą ze sceny, wszystko w drodze do doskonałości sprawiedliwie przerobią. Skieruj swoją uwagę w inną stronę i nie zasilaj niesprawiedliwości, negatywnych rzeczy energią twórczą.

Wszystkie niekorzystne dla siebie i ludzkości wzory, możemy neutralizować poprzez wywoływanie w sobie uczucia miłości do Boga, jakkolwiek sobie go wyobrażamy mówiąc mu: kocham cię, wybacz mi, wybaczam tobie, dziękuję. Jeśli będziemy to robić często, szczerze i regularnie, na odpowiedz nie będziemy musieli długo czekać – ,,słyszę cię”, otrzymasz w takiej formie, iż zrozumiesz.