To jakaś masakra

Czym człowiek mądrzejszy, bardziej oczytany (więcej niż wykształcony) tym język , którym się posługuje prostszy i klarowniejszy. Rzadko gości w mediach. Króluje pustogłowie sfokusowanych (celowo użyłem tego sformułowania, chociaż go nie lubię) na siebie celebrytów, niemających nic do powiedzenia. Można zwyczajnie odpuścić sobie, gdyby nie to, że media a zwłaszcza telewizja kształtuje społeczeństwo. Człowiek z natury jest leniwy, jak nie będzie zmuszony, lub nie znajdzie motywacji do działania lub myślenia to tego nie zrobi. Dlatego podawana papka czyni spustoszenie i jest generatorem wytwarzającym idiotów. Nic odkrywczego, niestety to wciąż podąża w złą stronę. Wyraźny problem mają z tym Anglicy. My na to solidnie pracujemy. Jest nadzieja w tym, że wielu młodych inteligentnych ludzi też to zauważa i potrafi odciąć się od tej intelektualnej miernoty. Wyraźnie krystalizuje się różnica pomiędzy tymi, których myślenie nie boli a pozostałymi. Czy jest szansa na to, że coś się zacznie zmieniać w dobrym kierunku? Słowo to narzędzie, można przekazać nim mądrość, można głupotę. Można wiele wywalczyć, można wiele stracić. Na koniec tych rozważań przypomniała mi się anegdota o 90- letniej babci z papugą na ramieniu, występującej w jednostce wojskowej z wykładem o życiu papug. Zaproponowała temu, kto odgadnie, jakie zwierze ma na ramieniu, że będzie się z nią kochał. Wszyscy spuścili głowy, ktoś na końcu sali krzyknął niezbyt odważnie: aligator. Babcia na to: skłonna jestem uznać.

 

Usual40