Tatarskie nazwisko

Nie nazwisko,lecz czyny winne decydować o wartości człowieka

 

Bachir - niepolskie nazwisko powiedział pułkownik i do tatarskiego szwadronu przeniósł ojca . Marszałek był dumny z nas ,walczyliśmy dzielnie z bolszewikami-chwalił się ojciec spozierając na szable

Na ścianie ,pod ikoną wisiała,enkawudziści potem ją zabrali, ikonę potłukli, a ojca szukali  nad Brzezinką.,stogi siana pruli bagnetami
Bachirów tam sporo , mieli niespokojną duszę ,machali za sanację szabelką , pracowali w pocie czoła u dziedziców

.Nazwisko matki jak ojca,ze związku kazirodczego jesteście-pytano mnie nie raz. Z ordy tatarskiej odpowiadałem . Nie wielu pozostało , na palcach ręki policzysz .Tam dwaj bracia stryjeczni ,w Polsce  ,siedemdziesięcioletni sybirak  .

Syn po trzydziestu latach ,oświadczył,   „nazwisko wspólne,a krew inna”,  matka jego to potwierdziła

Kobiety wiedzą najlepiej. -pocieszał bratanek , wychylając kolejny kielich , rozum u nich między nogami Był syn,nie ma syna,najważniejsze,ze my żyjemy

Z Jagiełłą nasi tłukli krzyżaków, uszlachetnił  i nadał ziemię nad Berezyną -pisano to w uczonych księgach, klepał po plecach,nalewał kielichy i mówił:

Na kresach przezywano nas z tego powodu bachorami ,za Niemca   dostrzegali  w nazwisku germańskość ,proponowano    folksdojcza.  , tu przezywali  kacapem,  języka  uczyli kuksańcami  "jaki z ciebie Polak, nazwisko nie nasze?

-Tato zmieńmy go na - ski , prosiłem,

-przetrwało tyle,to i teraz wytrzyma;  oryginalne, niepowtarzalne ,jak nasze życie, bądź dumny z niego-pocieszał

Podróżując   po Azji zauważyłem ,ze Arabowie wymawiają go z namaszczeniem Allacha,figuruje w  śród    bohaterów.

Wojny miotały nami  ,jak barkę fale ,wielu nie dopłynęło na brzeg. Zycie wisiało  na włosku , ryk  enkawudzistów ,słyszę    nie raz we śnie.,ale rod nasz nie zaginął, bratanek ma syna autentycznego, mądrego, ni e zamierza iść śladami przodków i ginąc za ewangelię wolności

  Jednego życia mało by świat zmienić,a sprawiedliwość? Nie istnieje, walka o nią to tysiące mogił niewinnych istnień,powiedział kiedyś ojciec,. Doświadczenia drogowskazem powinny być, a my giniemy za przekonanie,,gruszki na wierzbie.
Przodkowie i wy wyszliście na tym jak Zabrocki na mydle-podsumował nas syn bratanka

Syberyjskie lasy im śpiewają, brazylijska dżungla otula,a życie toczy się dalej, twój .Ojciec   zarobkował   u Łotysza,    w zapadłej wsi, czekaliście na jego powrót..,a jak było bogato- bolszewicy dorobek  zmyli -i to jest sprawiedliwość wasza?

Dziadek Jan siedział i ojciec w w łagrze   aż ,do śmierci Stalina -w imię czego-pytał?

-,młodszy brat  dziadka  wrócił z wojny odznaczony medalami,a na sybir pojechał, , tylko wujek Szymon im zwiał , na Dolnym Śląsku ducha wyzionął  wycieńczony wojenną tułaczką Masz rację młody człowieku powiedziałem.

We mnie też  wrzała krew przodków  , zaprowadziła  za kraty, z kulą w ramieniu i złamanym nosem wróciłem do domu .'Doświadczenia więzienne przekonały,że z motyką na słońce porywają się szaleńcy!. Młodszy braciszek  ,nie  brał tego pod rozwagę. , z ulotkami  „Solidarności zginął  .,a    prokurator powiedział,ze to nieszczęśliwy wypadek.

   .Dom  mój teraz jak wiosna bez kwiatów., tylko wspólne   marzenia o szczęściu żywe i pachną niezapominajkami .. . Niespełnionych oczekiwań nie ma sensu opłakiwać, zabraknie łez, bo więcej ich niż gwiazd na niebie ,dla ludzi są źródłem rozczarowań, ale naiwnych nie brakuje,skowyczą pod krzyżami,a pasibrzuchy na ich łzach i trupach bogacą!. Nowe pokolenia idą w boj za te same mity i obce wartości
Polacy to nawet w niebie tłuką Rosjan za Katyń