Sztuka komplementowania

Zauważyliście może kiedyś, że ludzie mają mieszane uczucia odnośnie komplementów? Można spotkać takich, którzy arogancko i próżnie siedzą na metaforycznych tronach i czekają, aż doceni się to, jak pięknie siedzą, jak pięknie patrzą, jak cudownie wdychają powietrze. Są też tacy, którzy płoszą się jak usłyszą „masz ładną fryzurę” albo „ta bluzka pasuje do Ciebie idealnie”. Obserwując ludzi zauważyłem, że można podzielić ich na typy ze względu na to, jak znoszą komplementy, zacznijmy od nich, potem wyjaśnię mój pogląd na to jak i jakie komplementy należy prawić.

 

Adresaci komplementów

 

Dobra, umówmy się, każdy lubi słyszeć komplementy. Wtedy człowiek czuje się lepiej, czuje się doceniony, czuje też, że ktoś inny myśli o nim na tyle, żeby wyrazić jakąś swoją opinie, ocenę. Weźmy na widelec najpierw tych, którzy są do tego przyzwyczajeni lub nawet uzależnieni.

Są to najczęściej ludzie próżni lub ludzie sukcesu. Próżność nie jest wadą, wbrew obiegowej opinii, wedle mnie jest cechą jak każda inna i nie szkodzi nadmiernie otoczeniu. Ludzie próżni uzależniają się od komplementów, ponieważ prezentują się tak, aby je otrzymywać. Z drugiej strony ludzie sukcesu przyzwyczajają się do komplementów dlatego, że słyszą je często przez to, co robią na co dzień i przez to, jakie efekty osiągają.

Kto ucieka od komplementów?

Najczęściej ludzie skromni, ludzie wstydliwi, ludzie o niskim poczuciu własnej wartości. W zasadzie nie musi to przybierać formy ucieczki. Reakcja na komplement może też być agresywna na zasadzie „odejdź, bo naruszasz mój teren, moją prywatność”.

Dzieje się tak dlatego, że ludzie z natury są nieufni. Dla nich wtedy komplement będzie miał sens, jeśli będzie powiedziany przez nieznajomego lub osobę bliską. Każdy, kto jest „pomiędzy” tymi kategoriami będzie budził uczucie nieufności.

 

Jak i kiedy prawić komplementy?

 

Omówię tu kwestie strony funkcjonalnej komplementów. Komplementy mogą hamować agresję, zbijać z tropu i być kartą przetargową w dyskusji. Wcale nie tak rzadko zdarza mi się otrzymać ochrzan od jakiejś dziewczyny. Kiedy widzę jak się nakręca, jak się denerwuje jeszcze bardziej, jak mówi szybciej, z coraz większą agresją, przyjmuję spokojną postawę, ona w końcu przerwie. Co się dzieje w momencie, kiedy przerywa? Pada takie moje „mówiłem ci już, że masz śliczne oczy?” Najczęściej ratuje to tyłek i skutecznie hamuje agresje, wywoła uśmiech albo zrezygnowanie, ale pozwala kontynuować rozmowę na spokojnie.

Komplementy można prawić sytuacyjnie. Na rozmaitych stronach internetowych można znaleźć „teksty na podryw”, czy coś w tym stylu, niektóre z nich są rzeczywiście śmieszne, czy groteskowe. Ale czy rzeczywiście dziwne sformułowania zawsze są nie na miejscu? Według mnie nie. To jest jednak kwestia indywidualna, jednak ja osobiście polecam takie sytuacyjne komplementy, jak np. „z ciebie jest niezła polędwiczka”, podczas rozmowy o mięsie, „jesteś całkiem niezłą kotką”, podczas rozmowy o kotach, i tak dalej, i tak dalej. Spłyciłem to dość mocno i doradzam nie traktować tego literalnie, ale weźcie pod uwagę to, że takie komplementy najczęściej wywołują uśmiech, lub śmiech. Są swoistym flirtem z przymrużeniem oka.

Co jeśli jesteś skurwielem i chamem? To chyba moja ulubiona część wywodu o komplementach. Można komplementować, jednocześnie znieważając. Sztuka to znaleźć punkt wyważenia w tym wszystkim. W takiej wypowiedzi powinno być około 70% komplementu i 30% „pocisku”. Przykład: „Ale ty jesteś głupia. Dobrze, że masz tak cudowne, długie, smukłe nogi, które idealnie komponują się z twoimi długimi włosami, przez co jesteś śliczna.”. Taka wypowiedź ma wartość zerową, nie jest ani ujemna, ani dodatnia. Jest to dość prosty i mocno przekoloryzowany przykład, ale na jego podstawie można wytworzyć swój własny styl „obelg ukrytych w komplementach”. 

Komplementy mogą poprawiać humor i leczyć kompleksy. Jeśli ktoś ma kompleks wzrostu, metodyczne i ciągłe komplementowanie wzrostu tej osoby pozwoli go zmniejszyć lub zniwelować. Nie należy jednak przeginać. Jeśli ktoś płacze, rozpacza, rozkleja się, wtedy nadmiar komplementów może pogorszyć sprawę, ale jeden, przemyślany może skutecznie poprawić humor.

Jakie komplementy są niewłaściwe? Od niechcenia, ze złym doborem słów i niezindywidualizowane.

Co do pierwszych, one tyczą się głównie ludzi, którzy mają drugą połówkę. Jeśli prawi się komplement, to ton powinien być do tego dostosowany, podobnie jak mimika. To jest bardzo istotne. Kiedy ktoś mówi „jesteś śliczna”, znudzonym głosem, patrząc w telewizor, robi to źle.

Zły dobór słów wiąże się trochę z komplementami od niechcenia. Słowa takie jak „ładna”, „fajna”, nie powinny nigdy być używane w sposób „jesteś ładna”, „fajna bluzka”. No chyba, że zależy nam na tym, żeby pokazać komuś nasze zainteresowanie, a nie o to, żeby komplementować. Używając takich słów trzeba się trochę bardziej wysilić. I tak przechodzimy do indywidualizacji komplementów.

Mamy słowo „fajna”, najbardziej beznadziejne ze wszystkich słów tej kategorii. Weźmy to w dwu-słów „fajna bluzka”. Co dalej? Potraktujmy to jako wstęp: „Fajna bluzka. Kolor podkreśla twoje śliczne oczy i cudowną cerę.”. Taka wypowiedź dociera lepiej do adresata, jest bardziej „dla niego”.

 

Komplementów nie należy się bać. Jednakże nadużywając ich, i nie podchodząc do nich poważnie, nieindywidualizując, mówiąc co popadnie, zaczynamy robić sobie dupę z gęby, a nasze komplementy przestają być tak wartościowe. Komplementy mogą być bronią, mogą być tarczą dla chamstw i obelg, mogą być sposobem na szczere wyrażenie siebie, mogą nie mieć żadnego specjalnego celu. Nie ważne do której z tych funkcji pasują, nie powinniśmy się ich bać, nie powinniśmy reagować na nie agresją i powinniśmy nauczyć się je przyjmować z godnością i uśmiechem.