Sztuka Kochania. Brat bratu rywalem

Dwa oblicza rywalizacji

 

Posiadanie rodzeństwa to wielkie dobrodziejstwo na całe życie, albo..przyczyna wielu stresujących sytuacji i wrogości. Co zatem decyduje o kształcie relacji pomiędzy rodzeństwem?                                                                                                                                  Wielu rodziców zadaje sobie to pytanie, albo nawet wyraża obawę o przyszłe interakcje pomiędzy swoimi dziećmi, szczególnie - gdy będą już dorosłymi i założą swoje własne rodziny.                                                                                                                                    Biblijny przykład Kaina i Abla każe pamiętać, że rola rodziców odgrywa zasadniczą rolę w tym, aby rywalizacja, będąca naturalną cechą osobowości, nie przerodziła się w zazdrość, która najczęściej jest źródłem wrogości. Dzieci wnoszą ze sobą spory ładunek rywalizacji – najpierw do wzajemnych relacji, a potem już w życie dorosłe. Pojęcie rywalizacji ma dwa oblicza, z których jedno określa się jako „zdrową,” a więc – nie dążącą do zwycięstwa za wszelką cenę, ale mobilizującą innych do wyrównywania różnic. Taką rywalizację dostrzegamy wśród uczniów mądrych nauczycieli, którzy uruchamiają samopomoc uczniowską, mającą na celu rozwijanie współpracy uczniów w podnoszeniu wyników nauczania. Taką rywalizację dostrzegamy w drużynie zawodników sportowych, wśród których wielu pomaga jednostkom osiągać sukcesy w imię wspólnej, dobrej sprawy. Pamiętamy też, że wiele klęsk i przegranych bitew jest wynikiem złej rywalizacji, polegającej głównie na założeniu wygranej za wszelką cenę - kosztem pozostałych. Rywalizacja w rodzinie nie polega na zaspokajaniu swoich potrzeb, bądź osiągnięciu celu kosztem przegranej kogokolwiek z rodzeństwa Pomimo to, że jest to postawa walki i dominacji – rywalizacja wśród rodzeństwa powinna przyjąć formę „pomocnej dłoni”- to znaczy, że lepszy w czymkolwiek – pomaga wspinać się słabszemu, nie dbając o utrzymanie prestiżu zwycięzcy. Pozwala to nauczyć się bycia dumnym z osiągnięć brata, czy siostry i uczy czerpać z tego zadowolenie, a nie zawiść.

Pozostaje zatem pytanie: -. gdzie szukać drogi do tych wymarzonych relacji? Można odpowiedzieć, że wszystkie drogi prowadzą do ...domu. Badania psychologów z Uniwersytetu of Georgia pokazały, że dzieci i nastolatki, mające pozytywne relacje z rodzicami - również dobrze określają swoje więzi z rodzeństwem.. Pozytywne relacje z rodzicami buduje się poprzez równe traktowanie wszystkich dzieci - bez względu na ich sprawność intelektualną, zdolności i oceny w szkole.                                                                        Porównywanie rodzeństwa jest często prostą reakcją rodziców na niektóre problemy wychowawcze, szczególnie wtedy, kiedy jakieś dziecko nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Stawianie jednego dziecka za wzór, sprawia że to drugie, czuje się mniej wartościowe, a jeżeli nie wzbudzi to w nim uczucia zawiści, to może wywołać poczucie mniejszej wartości i ograniczy wiarę w siebie, w swoje możliwości. Wyróżniane dziecko staje się natomiast ofiarą presji - by stawało się coraz lepszym. Wytwarza się doping do rywalizacji o miano lepiej kochanego, o miano lepszego, sprawniejszego, silniejszego – kosztem pozostałego rodzeństwa, które niejako z natury rzeczy, staje na pozycji słabszego zawodnika.                                                                                                                                      Zamiast wspólnoty i świadomości bycia kochanym, tworzy się podział na lepszych i gorszych. Powstają konflikty z powodu braku zaufania, zawiści i ciągłej walki o odrobinę uznania. Nie trudno zatem odpowiedzieć na pytanie: jak to jest, że brat czy siostra w jednej rodzinie, daliby się za siebie pokroić, a w innych są wrogami? To pytanie czeka na odpowiedź. Jak dotąd wielu jej szuka, zapominając, że dziecko, to również człowiek i dla zachowania dobrych relacji w rodzinie, szczególnie pomiędzy rodzeństwem, jest świadomość, że dzieci nie rodzą się złe; one złego uczą się niemal od urodzenia, a bywa, że od nas...

Dariusz Spanialski