Syntetyczne złoto

Czy jesteśmy świadkami zrealizowania marzeń alchemików o produkcji syntetycznego złota?

 

Od najstarszych cywilizacji umiejętności dokonywania przemian chemicznych otoczone były aurą tajemniczości i nadprzyrodzoności. Te 'sztuki magiczne' wykorzystywane były do celów religijnych, a także pomagały zdobyć bądź utrzymać władzę.
Z czasem praktyki wyodrębniania różnych substancji, ich oczyszczania, uszlachetniania, a także łączenia różnych komponentów nazwano alchemią.
Główne kierunki doświadczeń alchemików obejmowały poszukiwania:
- kamienia filozoficznego - substancji zapewniającej niezliczone bogactwa, umożliwiającej przeistoczenie metali pospolitych w szlachetne: srebro i złoto;
- eliksiru życia - specyfiku zapewniającego długowieczność;
- panaceum - lekarstwa na wszelkie choroby.
Wszystkie te działania przesycone były zagadnieniami ze sfery duchowej i filozoficznej.

Prace prowadzone przez alchemików doprowadziły do odkrycia wielu pierwiastków i substancji chemicznych, a także poznania ich podstawowych własności. Alchemicy wypracowali metody i procedury separacji różnych substancji, ustalili warunki przeprowadzania różnych reakcji chemicznych, zbudowali stosowną do tych czynności aparaturę.

Stopniowo poszczególne dziedziny wiedzy wyodrębniały się - następowała specjalizacja. Wśród wielkich beneficjentów tego procesu znalazła się współczesna farmacja.

Kierunek i szybkość rozwoju wszelkich dyscyplin, w tym i naukowych (np. farmacji) wynika m.in. z dominująych, czy wręcz obowiązujących w danym czasie poglądów na świat, przekonań, wzorców zachowań społecznych, itp. Zespół tych czynników - paradygmat - zmienia się stopniowo, a od czasu do czasu następuje gwałtowna wręcz rewolucyjna zmiana.
W okresie obowiązywania takiego czy innego paradygmatu niemal wszyscy badają podobne zagadnienia i robią to w podobny sposób. Nowi terminatorzy w danej dyscyplinie uczą się wg tych samych metod w oparciu o te same źródła wiedzy i poglądy ogólnie uznanych autorytetów. Ci, którzy nie zgadzają się z panującym paradygmatem i nie mają 'duszy rewolucjonisty' żyją i działają na uboczu. Ich dzieła często doceniane są dopiero przez następne pokolenia.

Czytając dalsze zestawienie zdarzeń historycznych pamiętajmy o paradygmatach. Zdajmy sobie z nich sprawę także w odniesieniu do obecnie obowiązujących praktyk medycznych i farmaceutycznych.

Paracelsus, alchemik żyjący w XVI wieku przyczynił się do rozwoju jatrochemii czyli alchemii lekarskiej. Twierdził on, że w przyrodzie istnieje naturalne antidotum na każdą chorobę, a ''wszystkie łąki i pastwiska, wszystkie góry i pagórki są aptekami''.
Dowodził, że wystarczy wyodrębnić z roślin związki chemiczne mające działanie lecznicze i podawać chorym zamist mikstur (wyciągi, wywary, soki, ...) sporządzanych z całych roślin lub ich części, co w tamtym czasie było normą w leczeniu. Zapoczątkował praktyczne poszukiwanie metod wydobywania z roślin aktywnych składników (arcanum).
Takie postępowanie praktykowane jest do dziś przez dział farmacji zwany farmakognozją.
Oprócz tego farmakognozja typuje natutalnie występujące substancje chemiczne, które mogą posłużyć za wzorzec do syntezy ich sztucznych odpowiedników.
Naśladowcy Paracelsusa na przestrzeni kolejnych wieków doprowadzili krok po kroku do powstania coraz doskonalszych metod wyodrębniania z roślin substancji aktywnych i ich oczyszczania z wszystkiego co im w naturze towarzyszy.

Robert Boyle
i jego dzieło The Skeptical Chymist (XVII w.) to kolejny etap zawężania i konkretyzowania naukowego podejścia do 'chemii leczniczej'. Postulował on oddzielenie opisu prowadzonych badań i ich wyników oraz wniosków od ich interpretacji powiązanej z religijnością czy też światopoglądem badacza.
Czy to jest w ogóle możliwe? Czy osoba deklarująca niewiarę w Boga i jakąkolwiek niematerialną moc sprawczą jest wolna od subiektywizmu? Czy nie jest to po prostu kolejny światopogląd mający wpływ na wnioski płynące z pracy badawczej?

Kartezjusz odcisnął swoje piętno na nauce tworząc w XVII wieku maksymę: cogito ergo sum - myślę więc jestem. Uważał on, że wierzyć możemy tylko w rzeczy, co do których  nie ma żadnych wątpliwości.
Czy wiedzę opartą na faktach możemy w ogóle nazywać wiarą?

Friedrich Wöhler
  w 1828 r. na drodze syntezy z nieorganicznych składników (amoniak i kwas cyjanowy) otrzymał mocznik czyli substancję organiczną. Do tego czasu uważano, że do powstania wszelkich związków organicznych konieczna jest bliżej nieokreślona niematerialna siła witalna.
Swoim odkryciem Wöhler otworzył drzwi do tworzenia kolejnych syntetycznych odpowiedników substancji o właściwościach leczniczych występujących w przyrodzie.

Ludwik Pasteur
(francuski mikrobiolog - XIX wiek) w pierwszym okresie swojej działalności naukowej uważał, że każda choroba powstaje na skutek infekcji jednym z zarazków chorobotwórczych, czyli że to zarazki są odpowiedzialne za powstanie wszelkich chorób. Twierdził też, że odkrycie odpowiednich środków niszczących poszczególne typy bakterii może doprowadzić do pozbycia się niemal wszystkich chorób. Teoria stworzona przez Pasteur`a sprzyjała  traktowaniu organizmu ludzkiego jak zespołu niezależnych narządów i znacząco przyczyniła się do ukształtowania obecnego paradygmatu w medycynie. Dzięki temu ten uczony uważany jest za najważniejszą postać współczesnej medycyny.

Co ciekawe,  Pasteur tuż przed śmiercią uznał, że się mylił. Doszedł do wniosku, że przyczyną schorzenia w większym stopniu jest środowisko wewnętrzne niż bakterie. Jeśli zaatakowany organizm żywy jest słaby, mikroorganizmy mogą się w nim zadomowić. Odporność na zarazki jest wynikiem wielu czynników: higieny, jakości pokarmów,  stresu, stanu środowiska naturalnego, dziedziczności i kondycji psychicznej. Autorem teorii, do której pod koniec życia skłaniał się Pasteur, był:

Claude Bernard
- XIX-wieczny fizjolog traktujący organizm człowieka jako całość, która nie jest tożsama sumie części składowych. Wykazał, że dla zachowania zdrowia kluczowe znaczenie ma homeostaza, tzn. zdolność do utrzymania stanu równowagi środowiska, w którym zachodzą procesy biologiczne.

Niestety poglądy C.Bernard`a nie pasowały do oficjalnego paradygmatu medycyny i zostały skutecznie zdyskredytowane. Dopiero teraz - po ponad 100 latach syntetycznego traktowania zdrowia, podejście holistyczne zyskuje na znaczeniu.

Leki chemiczne działąją silniej i szybciej od leków roślinnych.
To bardzo ułatwia obserwację skutków ich stosowania oraz tzw. wnioskowanie naukowe. Istotna w tym jest niewątpliwie wygoda jaką zyskali farmakolodzy badający oddziaływanie leków na organizm i lekarze ordynujący medykamenty będące pojedynczymi substancjami leczniczymi. W ten sposób znacznie organiczona została ilość możliwych interakcji (kombinacji) i rezultatów stosowanych lekarstw.

Problem polega na tym, że nie zawsze wszystkie skutki działania pojawiają się natychmiast. Te niepożądane trudno skojarzyć od razu z lekiem podanym kilka dni, czy kilka tygodni wcześniej, albo stosowanym od czasu do czasu w ciągu wielu lat.
Skutki uboczne działania lekarstw to poważna pozycja wśród przyczyn zgonów porównywalna z wypadkami i działaniami wojennymi.

Obserwacje nienaukowe.
Ostatnie 500 lat rozwoju farmacji nie doprowadziło do odkrycia panaceum, ani nawet zespołu wielu specyfików zdolnych wyeliminować choroby. W miejsce opanowanych plag pojawiły się inne, dumnie nazywane cywilizacyjnymi.

Marzenia o eliksirze młodości nadal są żywe, o czym świadczy choćby podejście do statystyk na temat średniej długości życia, przeszczepy organów, aparatura podtrzymująca życie, itp.
Czy kiedykolwiek uda się znależć przepis na długowieczność, który można zaaplikować każdemu - wątpliwe.

Za to kamień filozoficzny prawdopodobnie został odkryty. Co prawda 'złoto' w jakie przemieniają się substancje chemiczne jest tylko symbolem, ale bogactwo, wpływ na kształtowanie prawa, a co za tym idzie na sposób sprawowania władzy jaki posiadł przemysł farmaceutyczny są jak najbardziej realne.
Obecny paradygmat wszyscy znamy: 'Przed użyciem przeczytaj ulotkę dołączoną do opakowania, albo skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.'

Adam Keller